10.11.2024, 17:22 ✶
List przyniósł dobrze mu znany sokół.
Treść była po norwesku.
Prócz listu sokół w woreczku przyniósł parę galeonów, które Charlie załączył ostatnim razem.
Ukochany braciszku,
Żyje, jeszcze oddycham, jeszcze się budzę i jeszcze nie zadławiłam się własnym jadem - także mam się świetnie.
A u taty - a jak mogłoby być? Dobrze wiesz, że jest za wcześnie.
Bardziej nie rozwinę, bo byłoby to kłamstwo - w kamienicy więcej mnie nie ma, aniżeli jestem.
Atmosfera jest zbyt ciężka, zbyt nieznośna, zbyt. Po prostu zbyt.
Nawet kryształy górskie nie są w stanie pochłonąć tego co zawisło w domu - nie zdążą, bo to się jątrzy i iskrzy i chłodzi nieprzyjemnie. A to co kłębi się w pomieszczeniach, co przetacza się przez korytarze - odbiera mi tlenu i doprowadza do szaleństwa. Niczym dzikie zwierzę, zlęknione i zdezorientowane, gdy kto je zamknie w klatce.
Więc wychodzę. Jak zdrajca czy tchórz. Niby na chwilę, ale samolubnie wybieram odwlekać moment powrotu, aby chociaż na moment zasnąć, odciąć się, nie myśleć o martwej, ciężkiej ciszy jaka zastanie mnie w progu. O chłodzie, który zamiast do mieszkania, wydobędzie się z niego. Tam czas zdawał się zatrzymać i mogłabym przysiąc, że zegary, w chwili śmierci wuja, wybrały dezercje.
Także jak widzisz nie jestem w stanie zaspokoić twojej ciekawości - Znasz adres, Sowę wysyłać potrafisz, może poprawi mu to humor.
Listu nie otrzymałam i raczej nie otrzymam. Nie wyciągajmy pochopnie wniosków, Charlie. Prawdę skrywają zazwyczaj odcienie szarości.
A może po prostu damy temu zdechnąć i to zakopiemy? Zanim zacznie się rozkładać, a trupim jadem przesiąkną nasze włosy, ubrania i dusza.
Wiem ile krzywdy kosztowało Cię to wszystko - A jednak uważam, że chociaż kropla drąży skałę, to potrzebuje do tego więcej aniżeli nocy. Mam na myśli, że Lorien była tylko elementem, ale nie sprawcą.
Masz prawo jej nienawidzić, masz prawo czuć niechęć - ale czy tylko do niej?
Wygodnie jest zamknąć prawdę w uogólnieniu. Półprawda jest w końcu bardziej znośna, a kłamstwo komfortowe.
Czy to początek problemów? - Być może. Ale chciałeś znać moją opinię.
Jeśli jej nie odpisałeś, to to zrób - a najlepiej się z nią spotkaj. Mogę iść razem z tobą, nawet zrobię to chętnie.
Jeżeli to gra, to ignorowanie nie wykluczy uczestniczenia, Charlie, ale zabierze Ci kontrolę nad sytuacją.
Jak to mówią "Trzymaj przyjaciół blisko, lecz wrogów jeszcze bliżej"
Co to wuja Aleksa - To duży chłopiec, Charlie.
Nie ingerowałabym w to. Głównie dlatego, że nie wiem jaka relacja ich łączy. Czy mają wspólną historię, czy ich nić jest w odcieniach ciepła, lub chłodu - a to powinniśmy wiedzieć nim śmiemy otworzyć usta w ów temacie.
Pamiętaj, że często gdy ingerujesz w relacje dwóch osób, chcąc dobrze, ostatecznie stajesz się wrogiem obojga.
Może dobrze by było zrobić małe dochodzenie? Zaprosić wuja, tudzież wprosić się na obiad? Podczas rozmowy niby przypadkiem potknąć się słowem zahaczając o śmierć wuja, a tym samym rozpocząć temat Cioci Loren.
Odsyłam te parę galeonów - w dobrej wierzę.
Charlie, zadbaj pierw o siebie. Wiem, że troszczysz się o samopoczucie naszego taty. Ale myślę, że byłby szczęśliwszy jeśli by Cię zobaczył. Cię, nie twoje pieniądze.
Ty teraz potrzebujesz pieniędzy troszkę bardziej, okej? Myśl o sobie.
Treść była po norwesku.
Prócz listu sokół w woreczku przyniósł parę galeonów, które Charlie załączył ostatnim razem.
05.11.1972
Ukochany braciszku,
Żyje, jeszcze oddycham, jeszcze się budzę i jeszcze nie zadławiłam się własnym jadem - także mam się świetnie.
A u taty - a jak mogłoby być? Dobrze wiesz, że jest za wcześnie.
Bardziej nie rozwinę, bo byłoby to kłamstwo - w kamienicy więcej mnie nie ma, aniżeli jestem.
Atmosfera jest zbyt ciężka, zbyt nieznośna, zbyt. Po prostu zbyt.
Nawet kryształy górskie nie są w stanie pochłonąć tego co zawisło w domu - nie zdążą, bo to się jątrzy i iskrzy i chłodzi nieprzyjemnie. A to co kłębi się w pomieszczeniach, co przetacza się przez korytarze - odbiera mi tlenu i doprowadza do szaleństwa. Niczym dzikie zwierzę, zlęknione i zdezorientowane, gdy kto je zamknie w klatce.
Więc wychodzę. Jak zdrajca czy tchórz. Niby na chwilę, ale samolubnie wybieram odwlekać moment powrotu, aby chociaż na moment zasnąć, odciąć się, nie myśleć o martwej, ciężkiej ciszy jaka zastanie mnie w progu. O chłodzie, który zamiast do mieszkania, wydobędzie się z niego. Tam czas zdawał się zatrzymać i mogłabym przysiąc, że zegary, w chwili śmierci wuja, wybrały dezercje.
Także jak widzisz nie jestem w stanie zaspokoić twojej ciekawości - Znasz adres, Sowę wysyłać potrafisz, może poprawi mu to humor.
Listu nie otrzymałam i raczej nie otrzymam. Nie wyciągajmy pochopnie wniosków, Charlie. Prawdę skrywają zazwyczaj odcienie szarości.
A może po prostu damy temu zdechnąć i to zakopiemy? Zanim zacznie się rozkładać, a trupim jadem przesiąkną nasze włosy, ubrania i dusza.
Wiem ile krzywdy kosztowało Cię to wszystko - A jednak uważam, że chociaż kropla drąży skałę, to potrzebuje do tego więcej aniżeli nocy. Mam na myśli, że Lorien była tylko elementem, ale nie sprawcą.
To nie czyni jej niewinną, acz współwinną, Charlie.
To nie ona wydała ten werdykt, Charlie.
To nie ona złamała Ci serce, Charlie.
To nie ona sprawiła, że twój polik zaczął palić, Charlie.
To nie Ona Cię winna chronić, Charlie.
To nie na niej się najbardziej zawiodłeś, Charlie
Nie mam zamiaru umniejszyć jej winy, bo ta jest oczywista - ale nie przejaskrawiona. To nie ona wydała ten werdykt, Charlie.
To nie ona złamała Ci serce, Charlie.
To nie ona sprawiła, że twój polik zaczął palić, Charlie.
To nie Ona Cię winna chronić, Charlie.
To nie na niej się najbardziej zawiodłeś, Charlie
Masz prawo jej nienawidzić, masz prawo czuć niechęć - ale czy tylko do niej?
Wygodnie jest zamknąć prawdę w uogólnieniu. Półprawda jest w końcu bardziej znośna, a kłamstwo komfortowe.
Czy to początek problemów? - Być może. Ale chciałeś znać moją opinię.
Jeśli jej nie odpisałeś, to to zrób - a najlepiej się z nią spotkaj. Mogę iść razem z tobą, nawet zrobię to chętnie.
Jeżeli to gra, to ignorowanie nie wykluczy uczestniczenia, Charlie, ale zabierze Ci kontrolę nad sytuacją.
Jak to mówią "Trzymaj przyjaciół blisko, lecz wrogów jeszcze bliżej"
Co to wuja Aleksa - To duży chłopiec, Charlie.
Nie ingerowałabym w to. Głównie dlatego, że nie wiem jaka relacja ich łączy. Czy mają wspólną historię, czy ich nić jest w odcieniach ciepła, lub chłodu - a to powinniśmy wiedzieć nim śmiemy otworzyć usta w ów temacie.
Pamiętaj, że często gdy ingerujesz w relacje dwóch osób, chcąc dobrze, ostatecznie stajesz się wrogiem obojga.
Może dobrze by było zrobić małe dochodzenie? Zaprosić wuja, tudzież wprosić się na obiad? Podczas rozmowy niby przypadkiem potknąć się słowem zahaczając o śmierć wuja, a tym samym rozpocząć temat Cioci Loren.
Odsyłam te parę galeonów - w dobrej wierzę.
Charlie, zadbaj pierw o siebie. Wiem, że troszczysz się o samopoczucie naszego taty. Ale myślę, że byłby szczęśliwszy jeśli by Cię zobaczył. Cię, nie twoje pieniądze.
Ty teraz potrzebujesz pieniędzy troszkę bardziej, okej? Myśl o sobie.
Scarlett