11.11.2024, 01:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2024, 01:12 przez Rodolphus Lestrange.)
- Bez życia nie ma śmierci, a bez śmierci: życia. Ale nekromancja jest surowo zakazana, więc co tak naprawdę mogą tam badać? - odpowiedział jej, przenosząc wzrok gdzieś na bok. Pytał o to, rozmawiał, ale jak to z Niewymownymi bywa: nikt nie chciał zdradzić swoich tajemnic. Nie dziwił się temu zresztą - on sam nie zdradzał tego, co działo się w jego komnacie. Zbywał pytania krótkim wzruszeniem ramion czy kręceniem głową, czasem rzucił mądrym słowem, które jednak niczego nie wnosiło do rozmowy. I tak to się żyło w tym Departamencie Tajemnic.
Milczał, nie chcąc przeszkadzać Victorii w rysowaniu. Chociaż bardzo kusiło go skomentowanie jej artystycznych umiejętności, to wiedział, że teraz nie był na to ani czas, ani miejsce. Gdy skończyła, wstał i przeszedł bliżej jej fotela. Jedną dłoń oparł na oparciu, a sam zawisł nad Victorią niczym sęp nad umierającym człowiekiem. Jednak w odróżnieniu od sępa, wcale nie czekał łapczywie na śmierć kuzynki. Przeciwnie: wydawało się, że robi wszystko, by do tej śmierci nie doprowadzić. W skupieniu studiował rysunek, lecz gdy Victoria dorysowała złą minkę do ludzika, przewrócił oczami. Naprawdę, w takiej chwili? On tu się powstrzymuje przed komentarzami, a ona co - sama mu się daje na tacy?
- Zrobisz karierę jako malarka - zauważył z przekąsem. - Mogę?
Nie czekając na odpowiedź wyciągnął rękę po rysunek. Chciał go podnieść wyżej oczu, żeby nie tkwić w tej niewygodnej pozycji i móc na spokojnie się mu przyjrzeć.
- Czarny ogień miał odgrodzić ognisko, które jak mówisz, było przejściem do Limbo. Światła ustawione w taki sposób mogą symbolizować różne rzeczy, jednak jestem pewny, że mają związek z kamieniami, o których czytałem. Być może zmieniły się pod wpływem magii w światło, a może nadal tam są? Jeżeli zgasiliście dwa, to mogły się rozpaść. Trzech kamieni, szczególnie tak umieszczonych, nikt by nie ruszył. Może są małe? Na tyle, że ktoś je przeoczył? - myślał głośno, ruszając się z miejsca. Chodził po pomieszczeniu, wlepiając oczy w kartkę. Mruczał coś do siebie niezrozumiale, marszcząc brwi. Wyglądał na niezwykle skupionego, jakby próbował połączyć kropki. Światła, kamienie...
Rzut na wiedzę o świecie - czy pamięta o symbolice 5
- Piątka symbolizuje zmianę i wolność. W numerologii o ile mnie pamięć nie myli: ekspresywność, zmienność, nieprzeciętność. W astrologii symbolizuje którąś planetę, ale nigdy nie uważałem na tych zajęciach... - mamrotał, tym razem nieco głośniej, tak żeby Victoria mogła słyszeć to, co mówił. - Pięć ramion ma także pentagram w wierzeniach chrześcijańskich. W Chinach za to...
Urwał, zatrzymując się. Spojrzał jeszcze raz na kartkę, a potem na Victorię.
- Powiedziałaś, że był to żywiołak. W chińskiej symbolice pięć elementów to kolejno pięć żywiołów. Woda, Drzewo, Ogień, Ziemia i Metal - powiedział powoli, wracając do fotela. Opadł na niego ciężko, a co więcej: zacisnął palce na nasadzie nosa, zaciskając mocno powieki. Czuł, że głowa mu paruje. - Nic mi to nie mówi. Ale skoro kamieni było pięć i świateł pięć, to musimy mówić o tym samym. Znasz może kogoś, kto zna się na astrologii, runach, symbolach - czymkolwiek? Albo na Chinach. Mówiłaś, że płyniecie do Egiptu, może tam warto o to zapytać?
Otworzył oczy i spojrzał na Victorię ponuro. Nie lubił nie wiedzieć, a wydawało się, że utknęli w martwym punkcie. Mieli jeden element ze stuelementowych puzzli. Zajebiście. Pozostało kolejnych 99.
- Ktoś, kto lubi się babrać w historii i przeszłości. Bagshot? Shafiq? Morpheus Longbottom jeśli chodzi o przyszłość? - odłożył rysunek, by potrzeć skronie. Miał wrażenie, że kręcą się w kółko.
- Teoria pięciu elementów oraz zmienności i przemian by pasowała do tego, co się stało, ale nie tłumaczyłaby w jaki sposób przeprowadzono rytuał, by otworzyć wejście do Limbo. I po co ktokolwiek chciał tam wchodzić - wydawał się być zły. Zły, że nie może sięgnąć pamięcią do tego, co zaniedbał w Hogwarcie. Nitek powiązań było cholernie dużo i nie mieli pewności, że którakolwiek z nich była tą właściwą. Jak obiorą jedną drogę, mogą wpaść w ślepy zaułek. Jak wypróbują wszystkie: może się okazać, że żadna z dróg nie jest właściwa, bo coś przegapili.
Milczał, nie chcąc przeszkadzać Victorii w rysowaniu. Chociaż bardzo kusiło go skomentowanie jej artystycznych umiejętności, to wiedział, że teraz nie był na to ani czas, ani miejsce. Gdy skończyła, wstał i przeszedł bliżej jej fotela. Jedną dłoń oparł na oparciu, a sam zawisł nad Victorią niczym sęp nad umierającym człowiekiem. Jednak w odróżnieniu od sępa, wcale nie czekał łapczywie na śmierć kuzynki. Przeciwnie: wydawało się, że robi wszystko, by do tej śmierci nie doprowadzić. W skupieniu studiował rysunek, lecz gdy Victoria dorysowała złą minkę do ludzika, przewrócił oczami. Naprawdę, w takiej chwili? On tu się powstrzymuje przed komentarzami, a ona co - sama mu się daje na tacy?
- Zrobisz karierę jako malarka - zauważył z przekąsem. - Mogę?
Nie czekając na odpowiedź wyciągnął rękę po rysunek. Chciał go podnieść wyżej oczu, żeby nie tkwić w tej niewygodnej pozycji i móc na spokojnie się mu przyjrzeć.
- Czarny ogień miał odgrodzić ognisko, które jak mówisz, było przejściem do Limbo. Światła ustawione w taki sposób mogą symbolizować różne rzeczy, jednak jestem pewny, że mają związek z kamieniami, o których czytałem. Być może zmieniły się pod wpływem magii w światło, a może nadal tam są? Jeżeli zgasiliście dwa, to mogły się rozpaść. Trzech kamieni, szczególnie tak umieszczonych, nikt by nie ruszył. Może są małe? Na tyle, że ktoś je przeoczył? - myślał głośno, ruszając się z miejsca. Chodził po pomieszczeniu, wlepiając oczy w kartkę. Mruczał coś do siebie niezrozumiale, marszcząc brwi. Wyglądał na niezwykle skupionego, jakby próbował połączyć kropki. Światła, kamienie...
Rzut na wiedzę o świecie - czy pamięta o symbolice 5
Rzut N 1d100 - 50
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut N 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- Piątka symbolizuje zmianę i wolność. W numerologii o ile mnie pamięć nie myli: ekspresywność, zmienność, nieprzeciętność. W astrologii symbolizuje którąś planetę, ale nigdy nie uważałem na tych zajęciach... - mamrotał, tym razem nieco głośniej, tak żeby Victoria mogła słyszeć to, co mówił. - Pięć ramion ma także pentagram w wierzeniach chrześcijańskich. W Chinach za to...
Urwał, zatrzymując się. Spojrzał jeszcze raz na kartkę, a potem na Victorię.
- Powiedziałaś, że był to żywiołak. W chińskiej symbolice pięć elementów to kolejno pięć żywiołów. Woda, Drzewo, Ogień, Ziemia i Metal - powiedział powoli, wracając do fotela. Opadł na niego ciężko, a co więcej: zacisnął palce na nasadzie nosa, zaciskając mocno powieki. Czuł, że głowa mu paruje. - Nic mi to nie mówi. Ale skoro kamieni było pięć i świateł pięć, to musimy mówić o tym samym. Znasz może kogoś, kto zna się na astrologii, runach, symbolach - czymkolwiek? Albo na Chinach. Mówiłaś, że płyniecie do Egiptu, może tam warto o to zapytać?
Otworzył oczy i spojrzał na Victorię ponuro. Nie lubił nie wiedzieć, a wydawało się, że utknęli w martwym punkcie. Mieli jeden element ze stuelementowych puzzli. Zajebiście. Pozostało kolejnych 99.
- Ktoś, kto lubi się babrać w historii i przeszłości. Bagshot? Shafiq? Morpheus Longbottom jeśli chodzi o przyszłość? - odłożył rysunek, by potrzeć skronie. Miał wrażenie, że kręcą się w kółko.
- Teoria pięciu elementów oraz zmienności i przemian by pasowała do tego, co się stało, ale nie tłumaczyłaby w jaki sposób przeprowadzono rytuał, by otworzyć wejście do Limbo. I po co ktokolwiek chciał tam wchodzić - wydawał się być zły. Zły, że nie może sięgnąć pamięcią do tego, co zaniedbał w Hogwarcie. Nitek powiązań było cholernie dużo i nie mieli pewności, że którakolwiek z nich była tą właściwą. Jak obiorą jedną drogę, mogą wpaść w ślepy zaułek. Jak wypróbują wszystkie: może się okazać, że żadna z dróg nie jest właściwa, bo coś przegapili.