11.11.2024, 13:49 ✶
Wzruszenie. Niedowierzanie. Kobieta obawiała się, że jeden nieostrożny ruch z jej strony przerwałby tę chwilę, ale ukochany wciąż wpatrywał się nią w ten ciepły sposób, wciąż czuła jego dotyk na swojej skórze. Jej uczucia do niego nigdy nie były ani snem ani iluzją, tylko żywym i prawdziwym uczuciem.
— Icarusie, nigdy nie przestałam cię kochać — intymność tych słów należały jedynie do niego. — Nigdy nie liczyło się dla mnie nic poza tym, kim jesteś w środku. Czy to źle, że mogłam zobaczyć cię dzisiaj? Czy był to błąd? — przesunęła opuszkami palców po jego dłoni, starannie wytaczała losowy szlaczek. — Gdziekolwiek pójdziesz, pójdę i ja. I wiesz… — uniosła głowę, żeby spojrzeć mu w oczy. — Nigdy nie przyszło mi do głowy, że nie miałbyś być mój. Nigdy, bo z jakiegoś powodu wszystkie drogi prowadzą do ciebie, więc tak czy tak pójdę za tobą wszędzie.
Skoczyć, odnaleźć się w tym innym, prawdziwym życiu. Łatwizna, prawda? Zrobili krok naprzód, zbliżając się do samej krawędzi, gdzie ziemia przechodziła w wodę. Mona zacisnęła dłoń na jego ręce i spojrzała mu w oczy po raz ostatni. A potem już tylko był to chłód jeziora, który ich otulił.
Tamtej nocy kobieta obudziła się z łzami na policzkach. Pod palcami mogła niemal wciąż wyczuć jego dłoń i ich splecione palce. Na moment zaciskała powieki, ponieważ pragnęła wrócić do tej chwili przy jeziorze. Ale gdy tylko łzy obeschły, wiedziała już, że to był tylko sen. A niech mnie. Bo nawet tam Icarus Prewett musiał być obecny.
— Icarusie, nigdy nie przestałam cię kochać — intymność tych słów należały jedynie do niego. — Nigdy nie liczyło się dla mnie nic poza tym, kim jesteś w środku. Czy to źle, że mogłam zobaczyć cię dzisiaj? Czy był to błąd? — przesunęła opuszkami palców po jego dłoni, starannie wytaczała losowy szlaczek. — Gdziekolwiek pójdziesz, pójdę i ja. I wiesz… — uniosła głowę, żeby spojrzeć mu w oczy. — Nigdy nie przyszło mi do głowy, że nie miałbyś być mój. Nigdy, bo z jakiegoś powodu wszystkie drogi prowadzą do ciebie, więc tak czy tak pójdę za tobą wszędzie.
Skoczyć, odnaleźć się w tym innym, prawdziwym życiu. Łatwizna, prawda? Zrobili krok naprzód, zbliżając się do samej krawędzi, gdzie ziemia przechodziła w wodę. Mona zacisnęła dłoń na jego ręce i spojrzała mu w oczy po raz ostatni. A potem już tylko był to chłód jeziora, który ich otulił.
Tamtej nocy kobieta obudziła się z łzami na policzkach. Pod palcami mogła niemal wciąż wyczuć jego dłoń i ich splecione palce. Na moment zaciskała powieki, ponieważ pragnęła wrócić do tej chwili przy jeziorze. Ale gdy tylko łzy obeschły, wiedziała już, że to był tylko sen. A niech mnie. Bo nawet tam Icarus Prewett musiał być obecny.