11.11.2024, 14:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2024, 11:46 przez Anthony Shafiq.)
Pokiwał głową ze zrozumieniem na jej odpowiedź, również w swojej życzliwości nie odnosząc się do zawartości torebki. Otwarcie w słowach pogardzał gryfonami, ich buńczucznością, swobodą traktowania zasad, trzymaniem jak tarczy "lojalności wobec przyjaciół" jako wyjaśnienia na każde, nawet najbardziej kretyńskie zachowanie. Tępy Gryfoński Młotek, ile razy tak powiedział na Jonathana, zarywając potem w czasie swojej młodości niejedną noc na fantazjowaniu, że po jednym z tych idiotycznych wypadów do wesołego miasteczka, Selwyn w końcu zrozumie jak wiele uczuć potrafi się kłębić w wątłej klatce piersiowej jego krukońskiego marudy. Electra miała w sobie podobną energię, psią energię ładowania się z mokrym, obślizgłym nosem w rzeczy, które ją interesowały, z tym charakterystycznym brakiem wyczucia i zrozumienia polityki i tego, że swoimi zainteresowaniami mugolami wypadałoby zwłaszcza teraz afiszować się mniej.
Oczywiście mógł jej pomóc, tak jak przed laty pomógł Jonathanowi. Mógł wskazać jej drogę, sposoby, mógł zdradzić kilka sztuczek jak wiedzę z mugolskiego świata zawłaszczać i adaptować w czarodziejski tak, by nikt nie zauważył. Mógł, ale nie musiał. Nie był pewien na ile to chwilowa fascynacja Jaspera, czy zainwestowana energia jakkolwiek by się zwróciła. W głowie na razie klarował mu się plan upadku agencji w której pracowała obecnie i formy złożenia oferty po właściwiej stronie muru przy Pokątnej, tak aby krewka rybka dała złapać się na haczyk. Później, gdy będą sami, zamierzał spytać Charlotty co o tym myśli, nie wykluczał, że ma absolutnie odmienny pogląd na tę sprawę, być może wolałaby usunąć Electrę z życia swojego syna na stałe.
– Coś obiło mi się o uszy. – przyznał, rozsiadając się wygodniej, choć przez jego twarz przemknął cień bólu, gdy poruszył zasiniaczonymi mięśniami brzucha. Czas było na kolejną dawkę leiksiru przeciwbólowego. Może w ogóle nie powinien wychodzić z domu? Rękę położył tuż pod przeponą uspokajając oddech, drugą sięgając do wewnętrznej kieszeni kamizelki po fiolkę, którą dotrzymał od brata Electry, nie będąc do końca świadom w tamtym momencie koligacji łączących oboje Prewettów. Nie to, że ich nie znał, wszak wraz z Dedalusem dzielił fascynację magią starożytnych, utrzymywał też kontakt z Icarusem, którego obecna kariera wybitnie nie zadowalała Shafiqa, uznającego to za czcze marnotrastwo jego intelektu. Być może przypomni sobie o tym wieczorem, podczas rozmowy z Basiliusem, zagadując o mugolską profesję jego kuzynki, dopiero wtedy łącząc właściwie drzewo genealogiczne z którym miał styczność z trzech kompletnie odmiennych perspektyw. Być może.
Wypił lekarstwo, nie wdając się w detale czemu go potrzebuje.
– W mojej rodzinie niemal każdy jest absolwentem Slytherinu. Przylgnęło to do mojej familii do tego stopnia, że niejednokrotnie byłem stereotypowo traktowany, jako osoba, która po trupach dąży do celu. Tymczasem bardzo ceniłem sobie mieszkanie w sąsiedniej do Waszej wieży. Schody gwarantowały dobry trening dla tych, którzy lubią siedzieć w książkach. Dobrze rzeźbią łydki.
Oczywiście mógł jej pomóc, tak jak przed laty pomógł Jonathanowi. Mógł wskazać jej drogę, sposoby, mógł zdradzić kilka sztuczek jak wiedzę z mugolskiego świata zawłaszczać i adaptować w czarodziejski tak, by nikt nie zauważył. Mógł, ale nie musiał. Nie był pewien na ile to chwilowa fascynacja Jaspera, czy zainwestowana energia jakkolwiek by się zwróciła. W głowie na razie klarował mu się plan upadku agencji w której pracowała obecnie i formy złożenia oferty po właściwiej stronie muru przy Pokątnej, tak aby krewka rybka dała złapać się na haczyk. Później, gdy będą sami, zamierzał spytać Charlotty co o tym myśli, nie wykluczał, że ma absolutnie odmienny pogląd na tę sprawę, być może wolałaby usunąć Electrę z życia swojego syna na stałe.
– Coś obiło mi się o uszy. – przyznał, rozsiadając się wygodniej, choć przez jego twarz przemknął cień bólu, gdy poruszył zasiniaczonymi mięśniami brzucha. Czas było na kolejną dawkę leiksiru przeciwbólowego. Może w ogóle nie powinien wychodzić z domu? Rękę położył tuż pod przeponą uspokajając oddech, drugą sięgając do wewnętrznej kieszeni kamizelki po fiolkę, którą dotrzymał od brata Electry, nie będąc do końca świadom w tamtym momencie koligacji łączących oboje Prewettów. Nie to, że ich nie znał, wszak wraz z Dedalusem dzielił fascynację magią starożytnych, utrzymywał też kontakt z Icarusem, którego obecna kariera wybitnie nie zadowalała Shafiqa, uznającego to za czcze marnotrastwo jego intelektu. Być może przypomni sobie o tym wieczorem, podczas rozmowy z Basiliusem, zagadując o mugolską profesję jego kuzynki, dopiero wtedy łącząc właściwie drzewo genealogiczne z którym miał styczność z trzech kompletnie odmiennych perspektyw. Być może.
Wypił lekarstwo, nie wdając się w detale czemu go potrzebuje.
– W mojej rodzinie niemal każdy jest absolwentem Slytherinu. Przylgnęło to do mojej familii do tego stopnia, że niejednokrotnie byłem stereotypowo traktowany, jako osoba, która po trupach dąży do celu. Tymczasem bardzo ceniłem sobie mieszkanie w sąsiedniej do Waszej wieży. Schody gwarantowały dobry trening dla tych, którzy lubią siedzieć w książkach. Dobrze rzeźbią łydki.