11.11.2024, 15:31 ✶
Średnio zrozumiała? Och, te słowa rozdzierały Margaret na pół. Jej pierwszym odruchem było ochrzanienie dziewczyny za to jak niedomyślna była, skreślając ją od razu z listy potencjalnych kandydatek na partnerkę dla Maceya. Jednakże było w Prewettównie coś, co przypominało Margaret ją samą z dawnych lat: jakaś niewinność, beztroska niewiedza. Ona też kiedyś była biednym letnim dzieckiem, które żyło w przekonaniu, że świat był piękny, a rzeczywistość idealna do życia dla młodej dziewczyny. Teraz niestety tej iluzji nie było: świat był brutalny i trzeba było w nim się odnaleźć, by chronić takie niewinne istotki.
– Dokładnie chodzi mi o działalność aurorów i BU. Czy uważa pani, że dobrze sobie radzą ze swoimi zadaniami? Może by pani coś zmieniła w ich organizacji? – Margaret spokojnie sprecyzowała swoje pytanie.
Była profesjonalistką, a z mało domyślnymi osobami w gruncie rzeczy miała do czynienia na co dzień. Jej Ludvic przecież był, delikatnie mówiąc, niezbyt bystrym mężczyzną. Generalnie faceci nie byli tacy mądrzy, za jakich się uważali. Zawsze te najgłupsze odpowiedzi w sondach Margaret otrzymywała od właśnie mężczyzn. Jeden ostatnio otwarcie przyznał, że w sumie to śmierciożercy robią dobrą robotę, pozbywając się mugolaków, bo ci zabierają czarodziejom czystej krwi miejsca pracy. Margaret wtedy spytała go, czy może to aby nie jest kwestia tego, że mugolacy są lepiej wykwalifikowani. Po tym zdarzeniu musiała wysłuchać reprymendy od szefa na temat dziennikarskiej niezależności.