12.11.2024, 12:06 ✶
– Ach nie. Jeśli będziesz sądził, że zachowuję się dziwnie, spytaj mnie, kto jest prawdziwym królem – stwierdziła Brenna, w przerwach między kolejnymi kęsami ciasta. – Oboje wiemy, że odpowiedź jest tylko jedna. Aragorn, syn Arathorna – wyrecytowała.
Zaiste, przewidzenie tej odpowiedzi, jeśli nie znało się Brenny naprawdę, naprawdę dobrze, było cholernie trudne. Nawet jak wiedziałeś, co czytała.
– No, drugim wyborem mógłby być Artur, król przeszłych i przyszłych dni, ale najpierw na pewno wymieniłabym Aragorna. Bo wiesz, że ciasto malinowe bym od razu wzięła, to obawiam się, że bardzo łatwo zgadnąć…
Uśmiechnęła się do niego tylko na jego kolejne słowa, trochę dlatego, że miała pełne usta, trochę, bo nie było co się kłócić. Oczywiście, weźmie, co Thomas jej podstawi. I oczywiście, potem pójdzie kupić pięć razy tyle, co tam zostanie po dniu kawiarni, by rozdać to w domu i ewentualnie w pracy. Bo jednak była różnica pomiędzy poczęstowaniem się ciastem, a zabieraniem całych stosów jedzenia z klubokawiarni, która funkcjonowała dopiero od kilku miesięcy, pochłonęła wszystkie oszczędności Nory i miała zapewnić byt trzem osobom.
Upijała właśnie kawę, kiedy Thomas wspomniał o „zabawce dla dorosłych” i parsknęła śmiechem, wypluwając to co miała w ustach z powrotem do kubka. Doskonale wiedziała, że Figg nie miał na myśli pewnego szczególnego rodzaju zabawek dla dorosłych, ale brzmiało to tak zabawnie, zwłaszcza jak dodał zaraz o tym ratowaniu życia, że nie mogła się powstrzymać.
– Się przebranżowiłeś? Żeby zapełnić lukę na rynku? – spytała żartobliwie, ocierając wierzchem dłoni usta, kiedy już przestała się krztusić. Gdyby mieli już za sobą Lammas, i zdumiewającą popularność kutasoświeczek, jaką to przyniosło, może i serdecznie zachęciłaby Thomasa do eksperymentów w tym względzie, ale w tej chwili wydawało się jej to jednak trochę ryzykownym pomysłem na biznes. – Nora już wie? – dodała, starając się zachować przy tym poważną minę, i nawet jej do pewnego stopnia wyszło. – Ale jeżeli może uratować życie, w porządku, nie zostawię ani okruszka – przyrzekła, i na dowód na swoje słowa nawet zebrała palcem te okruszki, by wsunąć je zaraz do ust, bo ciasto oczywiście zjadła bardzo szybko.
Zaiste, przewidzenie tej odpowiedzi, jeśli nie znało się Brenny naprawdę, naprawdę dobrze, było cholernie trudne. Nawet jak wiedziałeś, co czytała.
– No, drugim wyborem mógłby być Artur, król przeszłych i przyszłych dni, ale najpierw na pewno wymieniłabym Aragorna. Bo wiesz, że ciasto malinowe bym od razu wzięła, to obawiam się, że bardzo łatwo zgadnąć…
Uśmiechnęła się do niego tylko na jego kolejne słowa, trochę dlatego, że miała pełne usta, trochę, bo nie było co się kłócić. Oczywiście, weźmie, co Thomas jej podstawi. I oczywiście, potem pójdzie kupić pięć razy tyle, co tam zostanie po dniu kawiarni, by rozdać to w domu i ewentualnie w pracy. Bo jednak była różnica pomiędzy poczęstowaniem się ciastem, a zabieraniem całych stosów jedzenia z klubokawiarni, która funkcjonowała dopiero od kilku miesięcy, pochłonęła wszystkie oszczędności Nory i miała zapewnić byt trzem osobom.
Upijała właśnie kawę, kiedy Thomas wspomniał o „zabawce dla dorosłych” i parsknęła śmiechem, wypluwając to co miała w ustach z powrotem do kubka. Doskonale wiedziała, że Figg nie miał na myśli pewnego szczególnego rodzaju zabawek dla dorosłych, ale brzmiało to tak zabawnie, zwłaszcza jak dodał zaraz o tym ratowaniu życia, że nie mogła się powstrzymać.
– Się przebranżowiłeś? Żeby zapełnić lukę na rynku? – spytała żartobliwie, ocierając wierzchem dłoni usta, kiedy już przestała się krztusić. Gdyby mieli już za sobą Lammas, i zdumiewającą popularność kutasoświeczek, jaką to przyniosło, może i serdecznie zachęciłaby Thomasa do eksperymentów w tym względzie, ale w tej chwili wydawało się jej to jednak trochę ryzykownym pomysłem na biznes. – Nora już wie? – dodała, starając się zachować przy tym poważną minę, i nawet jej do pewnego stopnia wyszło. – Ale jeżeli może uratować życie, w porządku, nie zostawię ani okruszka – przyrzekła, i na dowód na swoje słowa nawet zebrała palcem te okruszki, by wsunąć je zaraz do ust, bo ciasto oczywiście zjadła bardzo szybko.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.