12.11.2024, 17:03 ✶
To był ciepły, piękny czerwiec. Pogoda im sprzyjała i zapewne gdyby Anthony nie miał obok siebie Rodolphusa, to pewnie pomiędzy nimi zostałyby wypowiedziane te trywialne słowa, o których zawsze ktoś musiał wspomnieć. Ciepło dzisiaj, prawda?. Piękna pogoda, czyż nie?
Owszem - nie. Lestrange nie przepadał za ciepłem. Zdecydowanie wolał chłodniejszy klimat Wielkiej Brytanii niż lato w Hiszpanii, szczególnie że nie był w żaden sposób przygotowany do tego, co tu napotkają. Czy zrobił research na temat klimatu, który na nich czekał? Jeszcze jak. Czy udało mu się dobrać ubrania tak, by nie odczuwać gorąca? Absolutnie nie. Krótkich spodenek nie nosił - czarne, długie spodnie zrobione były z naturalnych materiałów, były też luźniejsze niż zwykle, lecz to dało tylko lekkie poczucie ulgi. Nadal było mu piekielnie gorąco: być może dlatego, że i buty miał zakryte, a koszula… To była koszula. W sumie ona była najmniejszym problemem, bo była biała. To czerń przyciągała słońce w nieznośny wręcz sposób.
- Okropny - odpowiedział szczerze, wciskając dłonie w kieszenie. Kapelusz, który miał na głowie, zdjął po pierwszych kilku minutach pobytu tu. Nienawidził potu, nienawidził się pocić, nienawidził Hiszpanii i nienawidził gorąca, chociaż starał się nie pokazywać po sobie, że coś mu przeszkadza. Miał cholernie bladą cerę, a przez brak nakrycia głowy trzymał się cienia. Nie był debilem, wiedział czym się kończyły takie zabawy ale nie mógł znieść tego cholerstwa na swojej głowie.
Westchnął, jedną dłoń wyjmując z kieszeni. Przeczesał czarne włosy z pewnym wahaniem, by w końcu zsunąć na nos ciemne okulary. Kapelusz kapeluszem, ale jego piekielnie jasne, szare oczy były wrażliwe na mniej intensywne światło. Tutaj po prostu cierpiał i by oślepł, gdyby ich nie wyczarował gdzieś w zacisznym zaułku.
- Jaki masz plan, Anthony? - zapytał, obracając głowę w jego kierunku. Picie zimnego wina i raczenie się specyficzną hiszpańską kuchnią wolał zostawić na wieczór, gdy załatwią już to, co mieli tu do załatwienia. A najlepiej jakby to wino wywalić z repertuar wieczornego.
Owszem - nie. Lestrange nie przepadał za ciepłem. Zdecydowanie wolał chłodniejszy klimat Wielkiej Brytanii niż lato w Hiszpanii, szczególnie że nie był w żaden sposób przygotowany do tego, co tu napotkają. Czy zrobił research na temat klimatu, który na nich czekał? Jeszcze jak. Czy udało mu się dobrać ubrania tak, by nie odczuwać gorąca? Absolutnie nie. Krótkich spodenek nie nosił - czarne, długie spodnie zrobione były z naturalnych materiałów, były też luźniejsze niż zwykle, lecz to dało tylko lekkie poczucie ulgi. Nadal było mu piekielnie gorąco: być może dlatego, że i buty miał zakryte, a koszula… To była koszula. W sumie ona była najmniejszym problemem, bo była biała. To czerń przyciągała słońce w nieznośny wręcz sposób.
- Okropny - odpowiedział szczerze, wciskając dłonie w kieszenie. Kapelusz, który miał na głowie, zdjął po pierwszych kilku minutach pobytu tu. Nienawidził potu, nienawidził się pocić, nienawidził Hiszpanii i nienawidził gorąca, chociaż starał się nie pokazywać po sobie, że coś mu przeszkadza. Miał cholernie bladą cerę, a przez brak nakrycia głowy trzymał się cienia. Nie był debilem, wiedział czym się kończyły takie zabawy ale nie mógł znieść tego cholerstwa na swojej głowie.
Westchnął, jedną dłoń wyjmując z kieszeni. Przeczesał czarne włosy z pewnym wahaniem, by w końcu zsunąć na nos ciemne okulary. Kapelusz kapeluszem, ale jego piekielnie jasne, szare oczy były wrażliwe na mniej intensywne światło. Tutaj po prostu cierpiał i by oślepł, gdyby ich nie wyczarował gdzieś w zacisznym zaułku.
- Jaki masz plan, Anthony? - zapytał, obracając głowę w jego kierunku. Picie zimnego wina i raczenie się specyficzną hiszpańską kuchnią wolał zostawić na wieczór, gdy załatwią już to, co mieli tu do załatwienia. A najlepiej jakby to wino wywalić z repertuar wieczornego.