12.11.2024, 21:00 ✶
Ta troska irytowała Icarusa wręcz koszmarnie. Zacisnął pięści, czując, że coś się w nim gotowało.
– Wiesz co? Pomogłoby ci, gdybyś przestał kiedyś zgrywać takiego świętego. Czy Basilius Prewett jest rzeczywiście taki idealny? Cnotliwy, pozbawiony wad, ale wciąż przecież męczennik. Jak ciężkie jest brzemię bycia jebanym wzorem dla każdej i każdego? – zapytał ostro, mając gdzieś w świadomości, że nigdy normalnie by nie powiedział tych słów. Alkohol jednak pozbawiał człowieka filtrów. – Ale prawda jest taka, że wcale nie wiesz, co wydarzyło się między mną a... a nią. I nie waż się mówić tak, jakbyś niby miał o tym jakiekolwiek pojęcie.
Nie potrafił wymówić imienia Mo na głos. Maska by wtedy opadła, pokazując to, że wcale nie był silny. Był słaby i zrozpaczony, opłakiwał swoją straconą miłość, jakby umarła na nowo, po tylu latach. Znowu myślał mrocznie, a wszystko w jego głowie kierowało się powoli ku temu, że jego egzystencja była w sumie bezsensowna.
Wyżywał się jednak ma Basilu i nie było na to usprawiedliwienia. Jedyne, co nim kierowało to surowe emocje, które chroniły go uparcie przed tym, by jakkolwiek się ujawnić. A może... Basil jako lekarz mógł zobaczyć, że realnie Icarus błagał o pomoc. Co ciekawe, nawet on sam nie potrafił zdać sobie z tego sprawy.
– Wiesz co? Pomogłoby ci, gdybyś przestał kiedyś zgrywać takiego świętego. Czy Basilius Prewett jest rzeczywiście taki idealny? Cnotliwy, pozbawiony wad, ale wciąż przecież męczennik. Jak ciężkie jest brzemię bycia jebanym wzorem dla każdej i każdego? – zapytał ostro, mając gdzieś w świadomości, że nigdy normalnie by nie powiedział tych słów. Alkohol jednak pozbawiał człowieka filtrów. – Ale prawda jest taka, że wcale nie wiesz, co wydarzyło się między mną a... a nią. I nie waż się mówić tak, jakbyś niby miał o tym jakiekolwiek pojęcie.
Nie potrafił wymówić imienia Mo na głos. Maska by wtedy opadła, pokazując to, że wcale nie był silny. Był słaby i zrozpaczony, opłakiwał swoją straconą miłość, jakby umarła na nowo, po tylu latach. Znowu myślał mrocznie, a wszystko w jego głowie kierowało się powoli ku temu, że jego egzystencja była w sumie bezsensowna.
Wyżywał się jednak ma Basilu i nie było na to usprawiedliwienia. Jedyne, co nim kierowało to surowe emocje, które chroniły go uparcie przed tym, by jakkolwiek się ujawnić. A może... Basil jako lekarz mógł zobaczyć, że realnie Icarus błagał o pomoc. Co ciekawe, nawet on sam nie potrafił zdać sobie z tego sprawy.