14.11.2024, 19:53 ✶
- Sam masz pięć lat! - odpowiedziała, odrywając dłoń od oczu. Nadęła policzki z oburzeniem, ale nie wyrwała mu kartki z rąk. Zamiast tego gdy ten przejął świstek, skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i zmarszczyła groźnie brwi, unosząc dumnie i wyzywająco podbródek, jakby rzucała mu jakieś pokrętne wyzwanie. Odwróciła wzrok, by otoczyć spojrzeniem otoczenie po raz kolejny. Zabrała kartkę i wcisnęła ją do kieszeni. Wzruszyła ramionami. - Jaki niemiły. Może to dlatego tak wyglądasz? Zgryzota sprawia, że ludzie się starzeją, Levi.
Burknęła, wciąż na niego nie patrzeć. I co z tego, że miała być za kilka godzin? Wielkie rzeczy. Chociaż zaczęło ją zastanawiać, czemu nie pamiętała, że się z nim umówiła. Wszystko z tego dnia docierało do niej jak przez mgłę. Nie potrafiła przebić się przez nią by wyłuskać to, co działo się nad ranem. - O chuj ci chodzi, Levi? Wyglądam tak, jak zawsze, to ty wyglądasz staro. I jaki problem z lichami? Przecież wiesz, że to załatwię, już jako dziecko za nimi ganiałam.
W końcu na niego spojrzała. Wyglądała na obrażoną tymi insynuacjami. Jak on mógł, bezczelna stara pała. Że ona nie da rady?! Wzięła się pod boki.
- Taaa? Przynajmniej... Przynajmniej nie wyglądam jak... Jak dyrektor Dippet! - rzuciła prędko, potrząsając głową. - Widziałeś jego portrety na szkolnych ścianach. Staruch! A ty nie tylko zaczynasz go przypominać, ale i pewnie tak samo zdziwaczałeś! Pokazuj te licha. I na Merlina, ubierz się, nie każdy ma ochotę oglądać spocone męskie klaty w ten piękny, słoneczny dzień.