22.01.2023, 15:57 ✶
Przy Saurielu, kiedy byli sam na sam, starała się nie uciekać do oklumencji i nie ukrywać swoich emocji. Właśnie dlatego, że wiedziała, że to tylko utrudniłoby komunikację pomiędzy nimi. Dlatego, że dopiero wprawiałoby w zakłopotanie i wysyłałaby kompletnie nieprawdziwe sygnały tego, co się właściwie dzieje. A Merlin jej świadkiem, że chciała. Cholernie chciała. Czuła się taka… obnażona. Kiedy była wystawiona na to, że on mógł oglądać, że czuje się taka niepewna, że jest w niej jakaś nuta żalu i skrzywdzenia. Wyobraźmy więc sobie sytuację, w której ona dzisiaj ukrywała te wszystkie uczucia, pozostawiając Saurielowi do wglądu ledwie gładką, niewzruszoną maskę. Jakie byłyby jego wnioski? Że robi to złośliwie. Że chce się na nim wyżyć, bo być może sama ma zły humor. Że pokrzyżował jej jakieś plany. Ale przecież nie pokrzyżował, bo zaczęła go uwzględniać gdzieś tam w swoim życiu. Brała pod uwagę, że rodzice wyślą ich na jakieś kolejne spotkanie, albo sami uznają, że mają do siebie jakiś tam interes.
- Nie? – a przysięgłaby, że tak. Ale to prawda – nie rozumiała, próbowała, ale nie rozumiała i ku jej własnemu nieszczęściu mózg od razu szukał wytłumaczenia, stąd tak bardzo zły wniosek. Bo lukę trzeba było czymś przecież zapełnić, a jej własne wnioski były przecież najlepsze... Chyba, że nie były. Tak jak w tym wypadku. A teraz z kolei, kiedy stwierdził, że to nie dlatego, to wydała się być skołowana.
- Po prostu… staram się zrozumieć – zwolniła zgodnie z „prośbą”, ale nadal unikała jego wzroku, tak jak on wcześniej orientując się, że coś w tej ścianie jest takiego frapującego, że warto się jej przyglądać. Prawdą było jednak to, że miała już w głowie ułożoną całą historię na to, dlaczego on się tak wobec niej zachowuje, a słowa, które już padły wcześniej, wcale nie pomagały wyciągnąć innych wniosków. - A ty tego nie ułatwiasz – bo zamiast powiedzieć, to robił uniki. Bo zamiast z nią porozmawiać, to milczał.
No wiedziała, że chce. Wiedziała też dlaczego – dlatego bez sensu było się powtarzać, to niestety jeśli chodziło o ich relację, to oczekiwania będą i to z dwóch stron i należało się z tym pogodzić. Że od teraz pewnie wcale na długi czas nie będzie łatwiej, póki sobie wielu rzeczy nie poukładają. Wiedziała mniej-więcej jak to jest z różnymi parami, ba, wiedziała z autopsji, że to bywa naprawdę różnie. Że początkowy neutralny ton może się przerodzić w totalne zmęczenie i myśl o tym, że nie wytrzymasz z drugim człowiekiem za nic i skończy się to klątwą pozbawienia ust. To co tutaj działo się pomiędzy nią a Saurielem było z kolei kompletnie inne i póki co nie miała ochoty zapieczętować go w tej piwnicy, w której mieszkał.
- Trudno to będzie zrobić, jeśli nie będziemy ze sobą rozmawiać – bo sama deklaracja, ze chce się coś z tym zrobić, to było po prostu trochę za mało.
- Nie? – a przysięgłaby, że tak. Ale to prawda – nie rozumiała, próbowała, ale nie rozumiała i ku jej własnemu nieszczęściu mózg od razu szukał wytłumaczenia, stąd tak bardzo zły wniosek. Bo lukę trzeba było czymś przecież zapełnić, a jej własne wnioski były przecież najlepsze... Chyba, że nie były. Tak jak w tym wypadku. A teraz z kolei, kiedy stwierdził, że to nie dlatego, to wydała się być skołowana.
- Po prostu… staram się zrozumieć – zwolniła zgodnie z „prośbą”, ale nadal unikała jego wzroku, tak jak on wcześniej orientując się, że coś w tej ścianie jest takiego frapującego, że warto się jej przyglądać. Prawdą było jednak to, że miała już w głowie ułożoną całą historię na to, dlaczego on się tak wobec niej zachowuje, a słowa, które już padły wcześniej, wcale nie pomagały wyciągnąć innych wniosków. - A ty tego nie ułatwiasz – bo zamiast powiedzieć, to robił uniki. Bo zamiast z nią porozmawiać, to milczał.
No wiedziała, że chce. Wiedziała też dlaczego – dlatego bez sensu było się powtarzać, to niestety jeśli chodziło o ich relację, to oczekiwania będą i to z dwóch stron i należało się z tym pogodzić. Że od teraz pewnie wcale na długi czas nie będzie łatwiej, póki sobie wielu rzeczy nie poukładają. Wiedziała mniej-więcej jak to jest z różnymi parami, ba, wiedziała z autopsji, że to bywa naprawdę różnie. Że początkowy neutralny ton może się przerodzić w totalne zmęczenie i myśl o tym, że nie wytrzymasz z drugim człowiekiem za nic i skończy się to klątwą pozbawienia ust. To co tutaj działo się pomiędzy nią a Saurielem było z kolei kompletnie inne i póki co nie miała ochoty zapieczętować go w tej piwnicy, w której mieszkał.
- Trudno to będzie zrobić, jeśli nie będziemy ze sobą rozmawiać – bo sama deklaracja, ze chce się coś z tym zrobić, to było po prostu trochę za mało.