Rozpromienił się, jak samo światło, jak to światło, przy którym bóg tworzył świat, zanim stworzył światło. Zaśmiał się niemal. Oboje wiedzieli jak delikatny był splot czasu i jak łatwo rozpadał się w dłoniach, gdy próbowało się go zdefiniować. Florence, bardziej twardo stąpająca po gruncie, skierowała się ku leczeniu i faktom, których nie dało się podważyć, podczas gdy Morpheus był negatywem, zagłębiającym się w to, co wypacza, co nie ma prawa istnieć. Był jak ten trzmiel, któremu nikt nie powiedział, że według praw fizyki nie powinien móc latać.
Oparł się o podłokietnik łokciem, knykcie podpierały policzek.
— Proszę, nie każ mi zmieniać imienia na Kasandrę. Mam nadzieję, że masz rację. Zresztą, tak mówię tym, którzy doszukują się mniejszej wagi. Oby twoja wersja wydarzeń miała miejsce bytu. — Jeszcze dwa lata wcześniej w tym samym salonie rozmawiał z nią ktoś, kto miał nadzieje i lśnił i miał w sobie młodzieńczego ducha, nawet będąc już dojrzałym mężczyzną. Teraz to światło było światłem rozkładu i akceptacji nowej formy istnienia. Nie był martwy, ale poczucie winy, emocje i nasilające się profecje zjadały go żywcem tak dosłownie, że spostrzegawcze spojrzenie magilekarki niemal mogło dostrzeć ślady zębów przeznaczenia, ostrych, jak u zwierząt mięsożernych, łowców, którzy szarpią jeszcze żywą ofiarę.
Jeszcze przecież nie umierał.
— Myślę, że dlatego kluczowe jest, abyśmy mieli Komnatę Przepowiedni pod kontrolą. Trzeba dowiedzieć się, kogo przedstawia ten mrok, bliźniaczy dla postaci i tego, co zadaje gwałt kniei, który rozmawiał z Abottami. Czy twój wuj jest po stronie klubu czy po swojej? A jeśli nie wiesz, będziesz w stanie zasugerować mój awans?
Zapytał, korzystając z okazji. Najgorętsze, co może się stać, to dostanie w twarz. Nepotyzm jednak miał swoje plusy właśnie teraz, a on wiedział, że nie ma miejsca na honorowe zachowania, gdy chodzi o życie ludzi i gdy druga strona nie będzie się trzymać podobnych kodeksów. Większy zjada smaczniejszego. Nie to, że nie ufał Bulstrode, po fakcie nie ufał, głównie dlatego, że to Niewymowny, nikt kto pracuje w obsydianowych murach nie jest zdrowy na umyśle, ale dlatego, że szef departamentu miał tajemnice do utrzymania, nie mógł jeszcze monitorować jeszcze kolejnych elementów, kolejnych korytarzy i skanować wszystkiego, co do litery. Longbottom mógł pilnować Komnaty Przepowiedni. Mógł o nią zadbać.
Szef komnaty przepowiedni. Odzywał się w nim wilczy duch. Wspaniale.