• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather

[14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#3
16.11.2024, 01:40  ✶  

Nie zauważyła, że prawie kogoś przeleciała, to znaczy, że prawie koło kogoś przeleciała, a tak naprawdę to faktycznie to zrobiła. Była wkurwiona, próbowała wyrównać tor lotu, żeby nie zaryć łbem o ziemię, krzaki były zawsze chyba bardziej miękkim lądowaniem od ziemi, amortyzowały upadek, cokolwiek? No, tak jej się wydawało, a nawet nie tylko wydawało, miała przecież lata doświadczenia w podobnych czynnościach. Dawno jednak nie zdarzyło jej się spaść z miotły, zresztą do tego też by nie doszło, gdyby nie ten dzban, który wpadł na jej tor lotu. Wszystko przez niego, ona była profesjonalistką, a nie żółtodziobem i nie popełniała takich błędów.

Jakoś stanęła na nogach, ale miotła dalej nie chciała nawet drgnąć. Co za pojebane krzaki. - Ja pierdole, kurwa mać, uwzięłyście się na mnie, czy o chuj wam chodzi. - Zamachnęła się i kopnęła nogą w żywopłot, jakby mogło to w jakikolwiek sposób pomóc. Niespodzianka - oczywiście, że to nic nie dało. Za to Ruda, robiła się coraz bardziej czerwona na twarzy, a woda płynęła z niej coraz mocniej, zdecydowanie się irytowała. Nie znosiła, kiedy coś nie szło po jej myśli, a teraz wszystko się zjebało. Była naprawdę zła.

Usłyszała głos, za sobą. No tego się nie spodziewała, najwyraźniej nie zauważyła, że ktoś widział to, jak pięknie wylądowała. Kurwa, jeszcze tego brakowało, żeby ludzie zaczęli znowu kwestionować jej zdolności co do latania na miotle.

- Srasty, nie ma opcji, żeby był miotlasty. - Nadal nie zamierzała się odwrócić, tylko mocniej złapała za trzonek miotły i ciągnęła go do siebie. Dalej - nic się nie działo. Musiał się całkiem porządnie zaczepić. Chyba że, chyba, że nieznajomy miał rację i ten krzak faktycznie chciał zeżreć jej miotłę, no wtedy to by się dopiero wkurwiła, bo musiałaby stąd wrócić do domu przy pomocy teleportacji, a to na sto procent skończyłoby się szybkim rzygnięciem. Nie znosiła tego sposoby transportu, nigdy nie wybierała go z własnej woli.

- Czy on zamierza wpierdolić moją miotłę? - Niezbyt przejmowała się tym, że co drugie słowo, które wypowiadała było przekleństwem, była zirytowana - miała prawo się wyładować. Zmartwiła się tym, że ta roślina faktycznie mogła zjeść jej ulubioną miotełkę, tyle, że Cameron nigdy nie wspominał jej o tym, że istnieją takie krzaki, które żywiły się miotłami, na pewno wiedziałby o ich istnieniu, więc może nie było tak źle? Chyba, że wypadało mu to z głowy i nie przekazał jej takich istotnych informacji, będzie musiała z nim poważnie porozmawiać, kiedy się spotkają.

- Coś dobrze znasz się na kurwach, ciekawe. - Mruknęła do siebie, bo w sumie miała wywalone w to, które krzaki był kurwimi, aktualnie żywiła nienawiść do wszystkich roślin, przez ten drobny wypadek.

Aktualnie nie miała pojęcia, kto za nią stoi, ani jak wygląda, więc nieszczególnie przejmowała się tym, że mógłby być kimś, kto miałby predyspozycje do tego, aby zrobić jej krzywdę. Zresztą czuła się pewnie, zawsze i wszędzie, wiedziała, że jest w stanie sobie poradzić z każdym, kto będzie chciał jej zrobić krzywdę, dlatego nie przjemowała się za bardzo tym, że jej słowa mogłyby się mu nie spodobać.

- Nie wiem, rób co chcesz. - Cóż, nie zamierzała prosić o pomoc, nie była osobą, która to robiła, wolałaby sama sobie poradzić z problemem, ale sama świadomość tego, że musiałaby tu zostawić swoją ulubioną miotłę nieco jej się nie podobała, więc dała mu wybór. Będzie chciał - to jej pomoże, nie to nie. Przynajmniej nie wyjdzie na to, że ona o tę pomoc poprosiła, całkiem niezły deal.

Dłonie zrobiły jej się mokre, przez co ślizgały się na tym nieszczęsnym trzonku, to nie ułatwiało jej zadania. Warknęła do siebie niezadowolona z tego, że nadal nic nie szło po jej myśli. Do tego wszystkiego będzie musiała się wysuszyć, bo właściwie to już była całkiem mokra, dobrze, że lato jeszcze trwało, może słońcu uda się ją całkiem szybko wysuszyć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2852), Heather Wood (2204)




Wiadomości w tym wątku
[14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 15.11.2024, 15:45
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 15.11.2024, 22:48
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 16.11.2024, 01:40
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.11.2024, 23:55
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 18.11.2024, 13:03
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.11.2024, 20:29
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 19.11.2024, 23:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa