16.11.2024, 02:12 ✶
Ucięcie głowy wystarczyło? Rozczłonkowanie zwiększyło ich szanse? Poza tym, że zostali obryzgani szczątkami i krwią. Odruchowo starł syf z twarzy prawym rękawem, starając się nie poczuć tego w ustach ani nie wetrzeć sobie w oko bądź nos, który zresztą zaraz zasłonił kołnierzem golfu. Miał stosunkowo mało odkrytej skóry, rękawiczki na dłoniach, płaszcz i trzy cienkie warstwy ubrań.
Dostosowanie języka do jego poziomu wiedzy zdecydowanie było bardzo dobrym posunięciem. Co prawda przez te wszystkie lata dosyć skutecznie udawało mu się orientować w tym, na co polowali. A raczej, na co polowała Geraldine, bo on robił jej za tragarza z okazjonalną obstawą medyczną (no, ale sam się na to godził i nie narzekał) nie mając zbyt wielu okazji do ubijania przy niej żadnych bestii.
Natomiast jego pamięć na zwierzęce tematy miała to do siebie, że wszystkie informacje znikały dokładnie wtedy, kiedy przestawały być aktualne i potrzebne. Użycie słowa pająk było w tym wypadku całkowicie adekwatne. Nawet nie musiał pytać, jak duży. Ten konkretny moment ze wspólnego życia pamiętał wyjątkowo dobrze.
Czasami bezwiednie wracając do niego pamięcią, bo poza przebojami z pozbywaniem się bezużytecznego (bo skażonego) truchła akromantuli, to był jeden z tych naprawdę dobrych dni. Sam początek, kiedy wszystko było jeszcze łatwe i przyjemne, różowe okulary w dalszym ciągu miały rację bytu, pogoda dopisywała, las był piękny. No, idylla. W życiu nie pomyśleliby wtedy, że pierdolnie sześć lat później.
Jednakże w tej chwili największe znaczenie miało to, że nie musiał zadawać żadnych głupich pytań, rozglądać się za nieistniejącym nowym zagrożeniem. Doskonale pamiętał. Bowiem choć fizycznie nie polował, pozbywanie się trucheł zwierzęcych bestii miał całkiem opanowane.
W kwestii fizycznego mierzenia się z ludzkimi bestiami i ich ... ...cóż, tu także nie dało się powiedzieć, że było mu to specjalnie dalekie. Ludzie, którzy przez większość czasu zachowywali się gorzej niż najgorsze zwierzęta, byli jego domeną. W ich kręgu się obracał, pracował oficjalnie i nieoficjalnie. Szczególnie nieoficjalnie, bo czarny rynek wyciągał z czarodziejów co najgorsze. Leczył ich - to było jego główne zajęcie, ale czasami sytuacja wymagała dokonania gorszego wyboru. A potem pozbycia się konsekwencji.
Nie wiedział czy to zadziała na taki byt, ale skoro obcięli mu głowę, rozczłonkowali go to ogień nie mógł zaszkodzić. Skinął głową. Zrozumiał polecenie. Wyjął materiałową chusteczkę zapalniczkę, chlustem wylewając wyciągnięty z torby łatwopalny płyn do dezynfekcji w kierunku wyczarowanej klatki, głównie głowy i ociekających wnętrzności Doppelgangera i rzucając w plamę podpaloną chustką, dodając do tego zblokowaną zapaloną zapalniczkę. Lubił ją, cholera.
AF (•••) na chlust i rzut. Stoimy na tyle blisko, że zakładam, że widzę, gdzie celuję, stąd Aktywność Fizyczna a nie np. Percepcja.
Chluśnięciem staram się oblać truchło a potem je podpalić na dwa sposoby
Dostosowanie języka do jego poziomu wiedzy zdecydowanie było bardzo dobrym posunięciem. Co prawda przez te wszystkie lata dosyć skutecznie udawało mu się orientować w tym, na co polowali. A raczej, na co polowała Geraldine, bo on robił jej za tragarza z okazjonalną obstawą medyczną (no, ale sam się na to godził i nie narzekał) nie mając zbyt wielu okazji do ubijania przy niej żadnych bestii.
Natomiast jego pamięć na zwierzęce tematy miała to do siebie, że wszystkie informacje znikały dokładnie wtedy, kiedy przestawały być aktualne i potrzebne. Użycie słowa pająk było w tym wypadku całkowicie adekwatne. Nawet nie musiał pytać, jak duży. Ten konkretny moment ze wspólnego życia pamiętał wyjątkowo dobrze.
Czasami bezwiednie wracając do niego pamięcią, bo poza przebojami z pozbywaniem się bezużytecznego (bo skażonego) truchła akromantuli, to był jeden z tych naprawdę dobrych dni. Sam początek, kiedy wszystko było jeszcze łatwe i przyjemne, różowe okulary w dalszym ciągu miały rację bytu, pogoda dopisywała, las był piękny. No, idylla. W życiu nie pomyśleliby wtedy, że pierdolnie sześć lat później.
Jednakże w tej chwili największe znaczenie miało to, że nie musiał zadawać żadnych głupich pytań, rozglądać się za nieistniejącym nowym zagrożeniem. Doskonale pamiętał. Bowiem choć fizycznie nie polował, pozbywanie się trucheł zwierzęcych bestii miał całkiem opanowane.
W kwestii fizycznego mierzenia się z ludzkimi bestiami i ich ... ...cóż, tu także nie dało się powiedzieć, że było mu to specjalnie dalekie. Ludzie, którzy przez większość czasu zachowywali się gorzej niż najgorsze zwierzęta, byli jego domeną. W ich kręgu się obracał, pracował oficjalnie i nieoficjalnie. Szczególnie nieoficjalnie, bo czarny rynek wyciągał z czarodziejów co najgorsze. Leczył ich - to było jego główne zajęcie, ale czasami sytuacja wymagała dokonania gorszego wyboru. A potem pozbycia się konsekwencji.
Nie wiedział czy to zadziała na taki byt, ale skoro obcięli mu głowę, rozczłonkowali go to ogień nie mógł zaszkodzić. Skinął głową. Zrozumiał polecenie. Wyjął materiałową chusteczkę zapalniczkę, chlustem wylewając wyciągnięty z torby łatwopalny płyn do dezynfekcji w kierunku wyczarowanej klatki, głównie głowy i ociekających wnętrzności Doppelgangera i rzucając w plamę podpaloną chustką, dodając do tego zblokowaną zapaloną zapalniczkę. Lubił ją, cholera.
AF (•••) na chlust i rzut. Stoimy na tyle blisko, że zakładam, że widzę, gdzie celuję, stąd Aktywność Fizyczna a nie np. Percepcja.
Chluśnięciem staram się oblać truchło a potem je podpalić na dwa sposoby
Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down