• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus

[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#5
16.11.2024, 20:25  ✶  
Przytaknął, posyłając mu uważne, baczne spojrzenie. Niepowołane czyli obce, to miał na myśli. Czyżby zrozumiał to inaczej? Jego brew odrobinę drgnęła, gdy zdał sobie sprawę z tego, że Mulciber faktycznie mógł kompletnie na opak zrozumieć treść tego, co chciał przekazać.
- Każda osoba, której nie chcę widzieć w tym domu, to osoba niepowołana - powiedział, precyzując swoje myśli. - Nie chcę, żeby pod domem pojawiał mi się byle kto bo... Nie po to wyprowadziłem się z Londynu, by stać się nagle duszą towarzystwa.
Dodał łagodniej, żeby nie było wątpliwości, o co mu chodziło. Po prostu chciał być sam - nie uciekał, a przynajmniej nie uciekał przed kimś konkretnym. No, może uciekał przed zbyt dużą liczbą wścibskich par oczu i uszu, a także jakąś natrętną babą, ale być może także przed plotkami, bo przecież na pewno ktoś już dokopał się do informacji, że Lestrange zerwał zaręczyny. A raczej: rozstali się. Bez obrzucania się błotem, chociaż w tym starciu to Rodolphus był na przegranej pozycji, bo to on został rzucony. I to bez słowa, jak śmieć. Przynajmniej Trix trafiła od razu do kosza, a nie próbowała powtórzyć swój mistrzowski rzut kilkukrotnie. Tyle dobrego.

- Tak to zabrzmiało - wyjaśnił, przenosząc wzrok na jego dłoń. Westchnął. Kiedy nauczy się, żeby temu chłopakowi mówić czy pisać wprost, co się działo? Nakrył jego dłoń swoją. Proste i jasne formułowanie przekazów było lepsze, zapewne, ale jednocześnie było to cholernie, cholernie niebezpieczne. Co gdyby to Leonard odczytał list? Nie znał drugiego z Mulciberów, nie wiedział czy był wścibski i czy czytał korespondencję, która nie należy do niego. Dlatego wolał na piśmie nie zdradzać za wiele. - Uwierz mi, Charlie, jesteś ostatnią osobą, którą zapraszałbym tylko dlatego, bo czegoś od niej chcę lub potrzebuję.
Niewinne kłamstewko gładko przeszło przez jego usta - tym łatwiej, bo tkwiło w nim ziarenko prawdy. To był chyba też pierwszy raz, gdy zdrobnił jego imię. Z kolei na wspomnienie o mugolach tylko westchnął, tym razem nie kryjąc emocji, które wykwitły na jego twarzy. Irytacja, pomieszana z czymś w rodzaju pogardy. Być może obrzydzenie, o którym Charles wspominał.
- Tak, nic mi nie grozi, możesz być spokojny. Mam wszystko pod kontrolą. A kamienica, w której mieszkał twój wuj, również znajduje się w niemagicznej części Londynu. Nigdy nie mogłem pojąć, dlaczego wybrał takie a nie inne miejsce - nie odpowiedział na pytanie, wpierw nakreślając nieco szerszy kontekst swoich motywacji. - Przyjmij jeszcze raz moje kondolencje. Robert był młody jak na standardy czarodziejów, to ogromna strata dla każdego, kto go znał.
Powiedział, nieznacznie zaciskając palce na jego dłoni. Och, gdyby tylko Charles wiedział, że wraz ze śmiercią Roberta łańcuch, którzy trzymał Rodolphusa, zniknął jak bańka mydlana. W teorii nic i nikt go teraz nie ograniczał.
- Robert miał bardzo bystry umysł. Współpracowaliśmy przez chwilę, tym bardziej dotyka mnie jego brak. Miał jednak pewne poglądy i pomysły, z którymi nie dało się polemizować. I które był genialne. Jednym z nich było zamieszkanie wśród wroga, by być może poznać jego zwyczaje. By wtopić się w tłum. Żyjemy w bardzo dziwnych czasach, Charles, i nie każdemu podoba się to, że musimy się ukrywać - dodał, sięgając po szklankę z wodą. Upił łyk, dając sobie tym samym trochę czasu na zebranie myśli. - Mnie również. Pytałeś mnie, czy mnie nie brzydzi takie a nie inne towarzystwo: nie. Mugole nie stanowią aż takiego problemu jak ich pomioty, które raz na kilka lat są wypluwane przez łona niemagicznych.
Nie musiał ukrywać swojej pogardy dla szlam. Nie przed nim - Mulciberowie byli znani ze swojego podejścia do szlamowatych oraz mugoli. I o ile mugole sami w sobie mogli być na pewnym etapie (przynajmniej jeszcze) przydatni, tak szlamy...
- Ale jak mamy walczyć z kimś, o kim nie wiemy nic? To jest jeden z powodów, dla którego się tu przeniosłem. By obserwować i zbierać informacje - zawahał się na krótką chwilę. Jasnoszare oczy wlepiły uporczywe spojrzenie w Mulcibera. Rodolphus milczał, lecz zaledwie przez kilka uderzeń serca. - Nosisz nazwisko Mulciber, nikt kto jest Mulciberem nie jest ślepy na to, co się dzieje.
Dodał, lekko przekrzywiając głowę. Tkał sieć ostrożnie, nie zdradzając za dużo. Nie miał zamiaru tak po prostu wypalać z informacją, kim był jego wuj. I kim jest drugi wuj. Co razem, te kilka lat temu, zrobili na oczach pewnej szlamy. Jak rozpoczęła się ich znajomość i jakie ideały wspólnie popierali. Badał grunt, starając się wyczytać z Charlesa tyle, ile było możliwe. Był Mulciberem, nie znał nikogo z tej rodziny, kto nie popierałby ideałów Voldemorta. Lecz prawdę mówiąc: nie poznał wszystkich Mulciberów. Być może wśród nich kryło się kukułcze jajo, lecz podejrzewał, że Charles nie był tym jajem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (2104), Rodolphus Lestrange (3317)




Wiadomości w tym wątku
[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 14.11.2024, 17:57
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 15.11.2024, 12:45
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 15.11.2024, 14:35
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 15.11.2024, 15:54
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 16.11.2024, 20:25
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 25.11.2024, 21:55
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 28.11.2024, 10:08
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 28.11.2024, 18:49
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 28.11.2024, 20:10
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 28.11.2024, 22:04
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 29.11.2024, 00:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa