17.11.2024, 03:17 ✶
Thomas jeszcze w pewnym sensie traktował to jako żarty, nie do końca chyba dopuszczając do siebie fakt, że ktoś może podszywać się pod innych dla osiągnięcia jakichś korzyści. Gdyby tylko wiedział, jakie przygody czekając go z doppelgangerem będącym bratem Geraldine, to brałby te rozmowę bardzo poważnie. Niestety, a może i sety, na razie jeszcze nie był świadom jak bardzo mogła się to okazać niebezpieczne. Zresztą w niektórych sytuacjach nie sposób było nabierać podejrzeń.
- O, zapamiętam, bo tego nie wiedziałem, myślałem, że zawsze się powinno - ale zaraz zachichotał na jej słowa, aż musiał zakryć sobie usta dłonią. Ankieta przy wyjściu, równie dobrze mógł się spakować i już wyprowadzić od Nory, bo wywaliła by go na bruk za takie pomysły. Przekrzywił nieco głowę w bok wysłuchując jej do końca, a Brenna mogła dojrzeć tym podobieństwo do zachowania Kapitana Pazura, który robił podobnie, gdy ktoś do niego mówił i skupiał się na słuchaniu - jak to mówią jak pan taki kram.
- Myślę, że na razie możemy porzucić ten jakże hmmm niecodzienny pomysł na biznes. Ja wiem, że w obecnych czasach przyda nam się jak najwięcej radości w życiu, ale chyba jednak poświęcę się czemuś bardziej przydatnemu - starał się zachować poważną minę, ale zdradzały go delikatne rumieńce na policzkach. Ponownie przesunął ku niej talerz. - Tak by było, gdybyś sama zabierała mi ciasto, a ja ci je oddaje dobrowolnie - powiedział miękko jeszcze nim zniknął.
- A to potrzebuje jakiejś okazji? - zapytał udając zaskoczenie i siadł ponownie przy stole.Kiedy jeszcze podróżował po świecie często przesyłał im drobiazgi, a jak wracał do Anglii to z wielkim worem prezentów, niczym Święty Mikołaj - raz, ze lubił obdarowywać bliskich prezentami, nawet jak nie było okazji; dwa mógł im w ten sposób pokazać te miejsca, które zwiedził; trzy omawiając prezenty mógł zając ich uwagę i nie opowiadać co u niego.
- Bez okazji, po prostu uznałem, że ci się spodoba - kontynuował nim dodał z tajemniczym uśmiechem. - Jak obejmiesz wisiorek w dłoń trzymając kciuk na diamencie to zobaczysz coś ciekawego. Tylko do tego lepiej wstań - dodał jeszcze odsuwając się nieco na krześle, wolałby nie oberwać szablą kiedy ta się pojawi.
Gdyby tylko Brenna posłuchała go co powinna zrobić z wisiorkiem, ten przemieniłby się szablę, dość mocno łudząco podobną do tej, której używała podczas ćwiczeń, miał dość czasu, żeby przyjrzeć się jej broni i potem znaleźć podobną replikę, którą mógł użyć do wykonania tego naszyjnika.
- O, zapamiętam, bo tego nie wiedziałem, myślałem, że zawsze się powinno - ale zaraz zachichotał na jej słowa, aż musiał zakryć sobie usta dłonią. Ankieta przy wyjściu, równie dobrze mógł się spakować i już wyprowadzić od Nory, bo wywaliła by go na bruk za takie pomysły. Przekrzywił nieco głowę w bok wysłuchując jej do końca, a Brenna mogła dojrzeć tym podobieństwo do zachowania Kapitana Pazura, który robił podobnie, gdy ktoś do niego mówił i skupiał się na słuchaniu - jak to mówią jak pan taki kram.
- Myślę, że na razie możemy porzucić ten jakże hmmm niecodzienny pomysł na biznes. Ja wiem, że w obecnych czasach przyda nam się jak najwięcej radości w życiu, ale chyba jednak poświęcę się czemuś bardziej przydatnemu - starał się zachować poważną minę, ale zdradzały go delikatne rumieńce na policzkach. Ponownie przesunął ku niej talerz. - Tak by było, gdybyś sama zabierała mi ciasto, a ja ci je oddaje dobrowolnie - powiedział miękko jeszcze nim zniknął.
- A to potrzebuje jakiejś okazji? - zapytał udając zaskoczenie i siadł ponownie przy stole.Kiedy jeszcze podróżował po świecie często przesyłał im drobiazgi, a jak wracał do Anglii to z wielkim worem prezentów, niczym Święty Mikołaj - raz, ze lubił obdarowywać bliskich prezentami, nawet jak nie było okazji; dwa mógł im w ten sposób pokazać te miejsca, które zwiedził; trzy omawiając prezenty mógł zając ich uwagę i nie opowiadać co u niego.
- Bez okazji, po prostu uznałem, że ci się spodoba - kontynuował nim dodał z tajemniczym uśmiechem. - Jak obejmiesz wisiorek w dłoń trzymając kciuk na diamencie to zobaczysz coś ciekawego. Tylko do tego lepiej wstań - dodał jeszcze odsuwając się nieco na krześle, wolałby nie oberwać szablą kiedy ta się pojawi.
Gdyby tylko Brenna posłuchała go co powinna zrobić z wisiorkiem, ten przemieniłby się szablę, dość mocno łudząco podobną do tej, której używała podczas ćwiczeń, miał dość czasu, żeby przyjrzeć się jej broni i potem znaleźć podobną replikę, którą mógł użyć do wykonania tego naszyjnika.