17.11.2024, 16:36 ✶
Słysząc, jak nazwała go siostra Basilius rzucił jej spojrzenie, które wyrażało coś pomiędzy rozbawieniem, a krótkim i bardzo dosadnym Nie. Chyba jednak nie powinien nawet rozważać awansu na stanowisku wykładowcy, bo im dłużej o tym myślał, tym bardziej ten pomysł nie przypadał mu do gustu.
Basilius przyjrzał się przyniesionej przez siostrę stercie ubrań i materiałów, a potem wyciągnął kilka skrawków tkanin i zawahał się przez chwilę. Hm... Lubił to biurko i trochę nie chciał, aby przez przypadek ono zostało w coś transmutowane, zwłaszcza, że przecież były na nim rzeczy. Rozejrzał się po gabinecie i przysunął bliżej Electry i siebie niewielki stoliczek, którzy stał przy małej kanapie, na której czasem również siadali pacjenci, lub okazjonalnie wykrwawiał się Laurent, i to na nim położył czerwony, wełniany kwadrat.
– Myślę, że możemy zacząć po prostu od czegoś łatwego, jak zmiana koloru, a potem przejść do zmian kształtów i faktury, bo chyba na tym zależy mi najbardziej. Możesz zacząć. Jakieś pytania. A i Ellie... – spojrzał na nią z powagą w oczach. – Nie mówię, że zakładam, że to zrobisz, ale proszę, jeśli będziesz chciała sobie nawet chwilowo wydłużyć włosy za pomocą zaklęć, to rób to dopiero wtedy, gdy będziesz się czuła pewną w transmutacji, dobrze? – Bo nieudolne wydłużanie sobie włosów magią, czasem tranmutowała się w naprawdę długie godziny pobytu w Mungu. Na całe szczęście zaklęć odpowiedzialnych za rozpraszanie nieudanych transmutacji, używał niemal codziennie, więc gdyby teraz coś się wydarzyło, szybko by mógł zareagować.
Basilius przyjrzał się przyniesionej przez siostrę stercie ubrań i materiałów, a potem wyciągnął kilka skrawków tkanin i zawahał się przez chwilę. Hm... Lubił to biurko i trochę nie chciał, aby przez przypadek ono zostało w coś transmutowane, zwłaszcza, że przecież były na nim rzeczy. Rozejrzał się po gabinecie i przysunął bliżej Electry i siebie niewielki stoliczek, którzy stał przy małej kanapie, na której czasem również siadali pacjenci, lub okazjonalnie wykrwawiał się Laurent, i to na nim położył czerwony, wełniany kwadrat.
– Myślę, że możemy zacząć po prostu od czegoś łatwego, jak zmiana koloru, a potem przejść do zmian kształtów i faktury, bo chyba na tym zależy mi najbardziej. Możesz zacząć. Jakieś pytania. A i Ellie... – spojrzał na nią z powagą w oczach. – Nie mówię, że zakładam, że to zrobisz, ale proszę, jeśli będziesz chciała sobie nawet chwilowo wydłużyć włosy za pomocą zaklęć, to rób to dopiero wtedy, gdy będziesz się czuła pewną w transmutacji, dobrze? – Bo nieudolne wydłużanie sobie włosów magią, czasem tranmutowała się w naprawdę długie godziny pobytu w Mungu. Na całe szczęście zaklęć odpowiedzialnych za rozpraszanie nieudanych transmutacji, używał niemal codziennie, więc gdyby teraz coś się wydarzyło, szybko by mógł zareagować.