17.11.2024, 21:49 ✶
Margaret zaczynała postrzegać Prewettównę jako niezłe wyzwanie. Była bardzo zamknięta, co do swoich poglądów, nie chciała ich otwarcie wyrazić. Może się bała? Prewettowie na pewno mieli kontakty z rodzinami, które podejrzewano o współpracę z Sami Wiemy Kim. Na przykład z takimi Mulciberami... Ci to byli szemrani.
– Ale naprawdę czuje się pani bezpiecznie na tych ulicach? Jako młoda kobieta? Powiem, że pamiętam moje czasy młodości, gdy byłam jak pani... Czy rzeczywiście jest tak pięknie?Nie musi się pani wstydzić, żeby wyrazić swoje wątpliwości.
W tamtych czasach nic nie było pewne. Och, Margaret miała nadzieję, że świat się zmieniał, przynajmniej w kręgach czarodziejskich. Że niedługo miało być lepiej dla młodych dziewczyn takich jak ta stojąca właśnie naprzeciwko niej. Że Prewettówna będzie mogła sama wybrać sobie męża, a nie wpaść i poślubić mężczyznę, którego wcale nie kochała. Ulice i dom dziewczyny miały być dla niej przyjaznym światem: dlatego dziennikarska robota była tak ważna. Margaret chciała dać głos tej dziewczynie. Tylko musiała zachęcić ją, by z tego głosu skorzystała.