18.11.2024, 10:19 ✶
– Jeśli masz ochotę, możesz prowadzić wahadełkiem – stwierdził Cathal, posyłając kobiecie nieco leniwy uśmiech. Nie pozwoliłby na to oczywiście, gdyby uważał, że wybrane najpierw miejsce faktycznie ma ogromne znaczenie, bo cóż, Ginny miała rację: był sceptykiem (a w dodatku koszmarnym uparciuchem). Nie tak wielkim jak Leta, ale nie wierzył, że symbol na dnie filiżanki cokolwiek znaczy, i jego zdaniem większość przepowiedni zaś stawała się jasna dopiero, gdy się wypełniały, a to oznaczało, że prawdziwe proroctwa zdarzały się rzadziej niż deszcze żab w magicznym Londynie.
Ale wiedział, że niektórzy potrafią odgadnąć twoje intencje, a poza tym nie lekceważył daru Trzeciego Oka zupełnie. Pracował kiedyś z widmowidzką i to nauczyło go, aby pewne rzeczy brać pod uwagę, nawet jeżeli z natury pozostawał trochę niedowiarkiem.
W końcu tutaj pojawili się ścigając sen.
Nie protestował, gdy jego towarzysze wybrali cmentarz. Skierował się ku ścieżce, odbijającej na bok, i zostawili za sobą zabudowania, dym z kominów, szczekanie psów. Przekroczyli granicę podniszczonego murku, wokół którego gęsto rosły chwasty, a potem rząd grobów z ostatnich dwudziestu lat – weszli najwyraźniej od strony nieco nowszej części cmentarza. Większość z nich nie wyróżniała się niczym specjalnym, chociaż niektóre z pewnością opowiadały historie. Jak siedem imion z tym samym nazwiskiem, wszyscy zmarli w jednym roku. Albo parę grobów sprzed kilkunastu lat – najwyraźniej w wiosce doszło do jakiejś katastrofy albo epidemii. Gdy przeszli dalej, jeden grób zwrócił uwagę na tyle, że Cathal przystanął i przypatrywał się mu przez chwilę, z uniesionymi brwiami.
– Nie spodziewałbym się takich rzeźb na cmentarzu – stwierdził, przypatrując się posągowi kochanków, splecionych w uścisku, umieszczonym na grobie dwóch osób, małżeństwa, które pewnie te pół wieku temu było w okolicy najzamożniejsze i pieniądze dosłownie postanowili zabrać ze sobą do grobu. Miał to być symbol ich miłości? Któreś było wielkim wielbicielem sztuki francuskiej? Chcieli pochwalić się i wyróżniać nawet, gdy już zemrą?
Pogrążony w zamyśleniu nie od razu ruszył dalej – ku innym, starszym grobom.
Dlatego Thomas jako pierwszy mógł dostrzec, że na jednym, zaniedbanym i podniszczonym, umieszczono imiona i nazwisko „Leonel i Elizabeth Blackwood”. Poza nimi znajdowały się tylko daty urodzenia i śmierci: ona zmarła w roju 1890, on w 1896. Rozglądając się dalej, on i Ginny mogliby dostrzec w kolejnej alejce już niemal rozpadającą się, popękaną płytę, na której wprawdzie brakowało dat, ale też znajdowało się nazwisko Blackwoodów.
Ale wiedział, że niektórzy potrafią odgadnąć twoje intencje, a poza tym nie lekceważył daru Trzeciego Oka zupełnie. Pracował kiedyś z widmowidzką i to nauczyło go, aby pewne rzeczy brać pod uwagę, nawet jeżeli z natury pozostawał trochę niedowiarkiem.
W końcu tutaj pojawili się ścigając sen.
Nie protestował, gdy jego towarzysze wybrali cmentarz. Skierował się ku ścieżce, odbijającej na bok, i zostawili za sobą zabudowania, dym z kominów, szczekanie psów. Przekroczyli granicę podniszczonego murku, wokół którego gęsto rosły chwasty, a potem rząd grobów z ostatnich dwudziestu lat – weszli najwyraźniej od strony nieco nowszej części cmentarza. Większość z nich nie wyróżniała się niczym specjalnym, chociaż niektóre z pewnością opowiadały historie. Jak siedem imion z tym samym nazwiskiem, wszyscy zmarli w jednym roku. Albo parę grobów sprzed kilkunastu lat – najwyraźniej w wiosce doszło do jakiejś katastrofy albo epidemii. Gdy przeszli dalej, jeden grób zwrócił uwagę na tyle, że Cathal przystanął i przypatrywał się mu przez chwilę, z uniesionymi brwiami.
– Nie spodziewałbym się takich rzeźb na cmentarzu – stwierdził, przypatrując się posągowi kochanków, splecionych w uścisku, umieszczonym na grobie dwóch osób, małżeństwa, które pewnie te pół wieku temu było w okolicy najzamożniejsze i pieniądze dosłownie postanowili zabrać ze sobą do grobu. Miał to być symbol ich miłości? Któreś było wielkim wielbicielem sztuki francuskiej? Chcieli pochwalić się i wyróżniać nawet, gdy już zemrą?
Pogrążony w zamyśleniu nie od razu ruszył dalej – ku innym, starszym grobom.
Dlatego Thomas jako pierwszy mógł dostrzec, że na jednym, zaniedbanym i podniszczonym, umieszczono imiona i nazwisko „Leonel i Elizabeth Blackwood”. Poza nimi znajdowały się tylko daty urodzenia i śmierci: ona zmarła w roju 1890, on w 1896. Rozglądając się dalej, on i Ginny mogliby dostrzec w kolejnej alejce już niemal rozpadającą się, popękaną płytę, na której wprawdzie brakowało dat, ale też znajdowało się nazwisko Blackwoodów.