18.11.2024, 14:46 ✶
Nieskazitelnie biały ręcznik, który trzymał do tej pory w dłoni, wysunął się na podłogę i opadł na nią miękko, gdy obie dłonie powędrowały na biodra Perseusa.
- Słusznie - odpowiedział, bo przecież to było zaproszenie. W żadnym wypadku nie miał zamiaru mu mówić, że powinien wyjść i iść umyć się do drugiego pomieszczenia, bo po jakiejkolwiek aktywności fizycznej trzeba było to zrobić. Co prawda on sam uwielbiał zapach świeżo umytego ciała i nie mógł znieść, gdy obok niego przebywała osoba, która - mówiąc kolokwialnie - śmierdziała, jednak zapach, który wydzielał Perseus w tym momencie, był inny. Gdyby nie ta woń alkoholu, która była wyczuwalna, można by ją nazwać słodką i uzależniającą.
Wzdrygnął się, gdy na rozgrzaną skórę spadły zimne krople wody. Mimowolnie zacisnął powieki, skupiając się na pocałunkach Perseusa. Zimny prysznic przydałby im się obojgu, lecz na sam koniec: gdy pożądanie opadnie, a ciała będą domagać się schłodzenia. Teraz nie był ten moment. Teraz był moment, gdy Lestrange opierał dłonie o ścianę i odchylał głowę, by ułatwić dostęp do swojej szyi. Nie wykonywał żadnych więcej ruchów, napawając się tą bliskością i tym, co robił Perseus. Chłonął jego dotyk całym sobą, pozwalając sobie na leniwe westchnięcie, gdy woda w końcu zbliżyła się temperaturą do takiej, którą lubił. Mała ryska, która pojawiła się na wiadomość o tym, że Black korespondował z Mulciberem, wydawała się zarastać tak szybko, jak szybko się pojawiła, ustępując miejsca wzbierającej przyjemności. Nigdy nie lubił wspólnych pryszniców i nigdy nie rozumiał, jak ktoś może czerpać z nich przyjemność - prysznic służył do tego, by się umyć, wyjść i wytrzeć, by finalnie nałożyć na siebie czyste ubrania. Teraz jednak skłonny był odrobinę zmienić swoje zdanie. Tylko trochę, tylko na ten moment. Nakrył dłoń Perseusa swoją dłonią i przesunął ją na swoje biodro, rozmazując czystą wodę po skórze. Poprzednio to on brał tyle, ile mógł. Teraz chciał pozwolić Blackowi na wzięcie małego kawałka siebie, by móc skupić się na swojej przyjemności, bez myślenia o czymkolwiek innym.
- Słusznie - odpowiedział, bo przecież to było zaproszenie. W żadnym wypadku nie miał zamiaru mu mówić, że powinien wyjść i iść umyć się do drugiego pomieszczenia, bo po jakiejkolwiek aktywności fizycznej trzeba było to zrobić. Co prawda on sam uwielbiał zapach świeżo umytego ciała i nie mógł znieść, gdy obok niego przebywała osoba, która - mówiąc kolokwialnie - śmierdziała, jednak zapach, który wydzielał Perseus w tym momencie, był inny. Gdyby nie ta woń alkoholu, która była wyczuwalna, można by ją nazwać słodką i uzależniającą.
Wzdrygnął się, gdy na rozgrzaną skórę spadły zimne krople wody. Mimowolnie zacisnął powieki, skupiając się na pocałunkach Perseusa. Zimny prysznic przydałby im się obojgu, lecz na sam koniec: gdy pożądanie opadnie, a ciała będą domagać się schłodzenia. Teraz nie był ten moment. Teraz był moment, gdy Lestrange opierał dłonie o ścianę i odchylał głowę, by ułatwić dostęp do swojej szyi. Nie wykonywał żadnych więcej ruchów, napawając się tą bliskością i tym, co robił Perseus. Chłonął jego dotyk całym sobą, pozwalając sobie na leniwe westchnięcie, gdy woda w końcu zbliżyła się temperaturą do takiej, którą lubił. Mała ryska, która pojawiła się na wiadomość o tym, że Black korespondował z Mulciberem, wydawała się zarastać tak szybko, jak szybko się pojawiła, ustępując miejsca wzbierającej przyjemności. Nigdy nie lubił wspólnych pryszniców i nigdy nie rozumiał, jak ktoś może czerpać z nich przyjemność - prysznic służył do tego, by się umyć, wyjść i wytrzeć, by finalnie nałożyć na siebie czyste ubrania. Teraz jednak skłonny był odrobinę zmienić swoje zdanie. Tylko trochę, tylko na ten moment. Nakrył dłoń Perseusa swoją dłonią i przesunął ją na swoje biodro, rozmazując czystą wodę po skórze. Poprzednio to on brał tyle, ile mógł. Teraz chciał pozwolić Blackowi na wzięcie małego kawałka siebie, by móc skupić się na swojej przyjemności, bez myślenia o czymkolwiek innym.