A jednak wszystko wskazywało na to, że mandragora coś z nekromancją miała. Zapach nie wziął się z niczego, ale poza tym to jej zachowanie, to jak do zera wyciągała minerały z ziemi i że zjadła sadzonki, z którymi była w skrzyni… Domyślała się, ze nie chodziło o dosłowne zjedzenie, bardziej, że i z nich wyssała wszystko, co w sobie miały. Ale ciągle myślała o tym, co się działo tutaj. Czym żywiła się, gdy już nie miała niczego w ziemi? Ciągle coś jej tu nie grało.
– W porządku, mogę spróbować – odpowiedziała Mirabelli, kiedy ta poprosiła ją, by jeśli będzie możliwość, odcięła dla nich kawałek bulwy do badań. W czasie, kiedy pani Abbot na moment zamilkła, i Victoria zmarszczyła brwi, pozwalając swoim myślom zakiełkować. Kiwnęła do niej głową na zgodę, że jak wszystko inne zawiedzie, to po prostu wyczaruje ziemię w tubie, żeby chociaż na chwilę uspokoić roślinę. Zerknęła też na Ambroise, kiedy ten mówił, widziała, że bawił się słoiczkiem z próbką – choć nie miała pojęcia dlaczego. Owszem, była do zbadania, ale chyba nie w tej chwili? – Mam takie dziwne pytanie… Czy odkąd roślina jest tutaj, to czy zajmowano się nią długo w czasie jednego posiedzenia? Czy osoby przebywające z nią nie czuły się może dziwnie zmęczone? Albo po przyniesieniu jej tutaj? Czy ktoś ją dotykał? – odpowiedź nie była ważna na już, to mogło zaczekać na później tak po prawdzie, bo to już i tak niczego nie zmieni, to była w zasadzie ciekawość Victorii i coś, nad czym warto było się zastanowić na później.
Upewniła się, że nauszniki ciasno przylegają do jej uszu, że rękawice nie zsunęły jej się z dłoni, po czym zaczęła się przyglądać, jak ziemia zaczyna opadać, odsłaniając mandragorę. Czy raczej… mandragory. W tym momencie wyrzuciła z myśli wcześniejszy obraz niedosłownego jedzenia sadzonek, bo byli naocznym świadkiem tego, co jedna robi drugiej. Je ją bardzo dosłownie. Mimowolnie wstrzymała oddech i uniosła dłoń by zakryć sobie nos, nawet jeśli doskonale wiedziała, że nic to nie da. Pomysł Jonathana był właśnie sprawdzany na żywo, nie musieli jej podrzucać żadnych sadzonek, ona jadła drugą, niemałą mandragorę.
Ale jakim cudem przeoczono, że były tutaj dwie?
Z lekkim niepokojem i sceptycyzmem oglądała, jak Ambroise rozprasza kawałek tuby gdzieś na górze, a potem podnosi Norę. Ona też nie była zainteresowana bielizną koleżanki (a i tak zakładała, że będzie różowa, zero sensacji). Bardziej bała się, że mogą stracić równowagę – nic takiego jednak się nie wydarzyło. Tuż obok niej Roselyn rozproszyła kawałek tuby na ich wysokości i wsadziła tam ręce. Victoria nie miała zielonego pojęcia jak im dokładnie idzie to pobieranie soków, miała mało czasu na ocenę sytuacji – bo póki co mandragora jeszcze się chyba nie skapnęła co się dzieje, ale za chwilę…
To mógł być idealny moment na to, żeby odciąć kawałek bulwy. Zbadanie takiego kawałka też na pewno im się przysłuży. Sięgnęła więc po jedno z ostrzy, które leżało na stole i zbliżyła się do Roselyn, by skorzystać z otworu, który ona zrobiła w tubie. Przełożyła przez nie obie dłonie i starała się ocenić, które miejsce będzie najlepsze do odcięcia kawałka mandragory – potencjalnie takie, żeby ta za szybko nie zaczęła robić… cokolwiek mogła robić. A następnie po prostu spróbowała uciąć kawałek bulwy. Jeśli wszystko dobrze się udało, a Roselyn coś nie poszło, wskazałaby jej to miejsce do potencjalnej przyszłej próby.
Percepcja III – by dostrzec miejsce, które najlepiej nada się do odcięcia, posiadam też Wiedzę przyrodniczą III
Sukces!
Aktywność fizyczna II x2 – by odciąć kawałek bulwy
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Korzystam ze statystyk postaci sprzed zaakceptowanego rozliczenia![[Obrazek: XDlG20t.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=XDlG20t.png)