22.01.2023, 19:51 ✶
Może to było właśnie TO? Że powinni się pobawić w odgrywanie (i co, może jeszcze przebieranki), wybrać się razem do jakiegoś baru i próbować wczuć się w rolę, w której wcale się jeszcze nie znają i nie są coraz bliżej zaręczyn? To byłoby wyzwanie, wyjść ze swojej skóry, poniekąd przejść ponad uprzedzeniami związanymi z ich pierwszymi spotkaniami i… udawać, że nigdy ich nie było. Być może taki eksperyment coś by pomógł, a jeśli nie, to przynajmniej mogli się upić i udawać, że niczego takiego w ogóle nie było. Cóż – istniała też szansa, że mogli się o sobie wzajem dowiedzieć naprawdę dziwnych rzeczy, o których wcześniej by nawet nie pomyśleli. I to tak o sobie wzajemnie jak i o sobie samych. Jednak to wymagałoby… zrobienia sporego kroku ze swojej strefy komfortu – tak u Sauriela jak i u niej.
Całe szczęście, że Sauriel poprosił o tego drinka i że zapytał o inne, bo to sprawiło, ze Victoria odrobinę oprzytomniałą i przynajmniej też dla siebie coś zamówiła – i to tym razem coś, co rzeczywiście chciała. Gdy mężczyzna odszedł, to dopiero pochyliła się nad kartą, bo jedną sobie zostawili, żeby doczytać co ona właściwie będzie jeść.
To i tak była jak na nią ogromna spontaniczność i aż wypuściła głośno powietrze przez usta, a zaraz potem przeczesała palcami włosy, w dość nerwowym odruchu.
- No zobaczymy… - mruknęła pod nosem. Bo tak naprawdę, to nawet nie miała czasu przejrzeć całej karty, skoro nagle odłożyła ją i całą swoją uwagę i atencję poświęciła Rookwoodowi.
Próbowała sobie jakoś przetrawić to, co wcześniej sobie powiedzieli, poukładać gdzieś w głowie i przy tym nie patrzyła na Sauriela, a wybawieniem było to, że ich zamówiony alkohol przyniesiono praktycznie zaraz. Więc kobieta zamieszała łyżeczką, upiła jeden większy łyk i już miała odłożyć szklankę, kiedy czarnowłosy się odezwał – wydawałoby się, że zupełnie z dupy. Ale proszę bardzo – miał jej zainteresowanie. Bo Victoria lubiła wiedzieć rzeczy. Różne. A chyba każdy wiedział co to wieża Eiffla, nawet jeśli to było dzieło mugoli. Więc uniosła na niego spojrzenie swoich ciemnych, brązowych oczu, spod tej firany czarnych rzęs i równie ciemnych brwi. Nie przerwała mu. Nie wydała z siebie żadnego dźwięku, po prostu patrzyła na niego, niemal w zapomnieniu popijając swojego drinka. A kiedy skończył, to oprzytomniała, zobaczyła, ze wypiła już prawie połowę i w końcu odłożyła szklankę.
- Jesteś kopalnią ciekawostek historycznych, niesamowite – by nie powiedzieć „kopalnią wiedzy bezużytecznej”, ale według niej żadna wiedza bezużyteczną nie była. No i znowu poczuła to zaintrygowanie. Bo nie umiała go za nic rozgryźć. - Jestem pewna, że gdyby Prorok zorganizował konkurs na wiedzę o świecie, to zająłbyś pierwsze miejsce i zgarnął ogromną nagrodę pieniężną – oto jak za pomocą „wiedzy bezużytecznej” można było zarobić hajsy.
Całe szczęście, że Sauriel poprosił o tego drinka i że zapytał o inne, bo to sprawiło, ze Victoria odrobinę oprzytomniałą i przynajmniej też dla siebie coś zamówiła – i to tym razem coś, co rzeczywiście chciała. Gdy mężczyzna odszedł, to dopiero pochyliła się nad kartą, bo jedną sobie zostawili, żeby doczytać co ona właściwie będzie jeść.
To i tak była jak na nią ogromna spontaniczność i aż wypuściła głośno powietrze przez usta, a zaraz potem przeczesała palcami włosy, w dość nerwowym odruchu.
- No zobaczymy… - mruknęła pod nosem. Bo tak naprawdę, to nawet nie miała czasu przejrzeć całej karty, skoro nagle odłożyła ją i całą swoją uwagę i atencję poświęciła Rookwoodowi.
Próbowała sobie jakoś przetrawić to, co wcześniej sobie powiedzieli, poukładać gdzieś w głowie i przy tym nie patrzyła na Sauriela, a wybawieniem było to, że ich zamówiony alkohol przyniesiono praktycznie zaraz. Więc kobieta zamieszała łyżeczką, upiła jeden większy łyk i już miała odłożyć szklankę, kiedy czarnowłosy się odezwał – wydawałoby się, że zupełnie z dupy. Ale proszę bardzo – miał jej zainteresowanie. Bo Victoria lubiła wiedzieć rzeczy. Różne. A chyba każdy wiedział co to wieża Eiffla, nawet jeśli to było dzieło mugoli. Więc uniosła na niego spojrzenie swoich ciemnych, brązowych oczu, spod tej firany czarnych rzęs i równie ciemnych brwi. Nie przerwała mu. Nie wydała z siebie żadnego dźwięku, po prostu patrzyła na niego, niemal w zapomnieniu popijając swojego drinka. A kiedy skończył, to oprzytomniała, zobaczyła, ze wypiła już prawie połowę i w końcu odłożyła szklankę.
- Jesteś kopalnią ciekawostek historycznych, niesamowite – by nie powiedzieć „kopalnią wiedzy bezużytecznej”, ale według niej żadna wiedza bezużyteczną nie była. No i znowu poczuła to zaintrygowanie. Bo nie umiała go za nic rozgryźć. - Jestem pewna, że gdyby Prorok zorganizował konkurs na wiedzę o świecie, to zająłbyś pierwsze miejsce i zgarnął ogromną nagrodę pieniężną – oto jak za pomocą „wiedzy bezużytecznej” można było zarobić hajsy.