18.11.2024, 22:01 ✶
W duszącym zapachu intensywnie wgryzającego się w nozdrza siarki i kwasu, grupa skupiła się na swoich indywidualnych działaniach.
Geraldine stworzyła barierę oddzielającą ich od truchła. Magia formowana dziedziną kształtowania otoczyła wysoką na półtora metra kratą głowę, leżące na ziemi samotne nogi przypięte do pozbawionych tułowia bioder oraz większość kości, flaków i poszarpanych mięśni, które translokacją zostały pchnięte w jej stronę. Od dołu barierę stanowiła lita skała, od góry nie było żadnego daszku, do stworzonych krat. Ambroise skutecznie rozlał po poszarpanych szczątkach benzynę ze swojej zapalniczki, zahaczając nieco nagie uda. Nie ruszył się z miejsca, aby dorzucić do flaków głowę, która znajdowała się w głąb sali, za nogami tam gdzie wcześniej podbiegł Thomas.
Zanim ogień zapłonął Thomas i Edge próbowali złożyć garnek, o którym wspomniała Geraldine. Obaj mężczyźni obciążeni daltonizmem mieli problem by odnajdować rdzawe kawałki naczynia - zdające im się szarością pośród szarości. Figg zlepił kawałek, który rozdeptała Geraldine zaraz po wejściu tutaj, ten sam który uwolnił jej wspomnienie. Bell znalazł obok drugi, niewiele większy, szczęśliwie pasujący. Razem były jednak na tyle małe, że nie sposób było nawet określić rozmiarów byłego więzienia demona. Posklejana tymczasowo próbka dawałaby możliwość odtworzenia w spokoju warsztatu garncarskiego materiał z którego został ulepiony. Tymczasem potrzebowaliby więcej światła, więcej skupienia, więcej oczu, aby ich działania tu na miejscu dawały miarodajny efekt.
Wtem wzbił ogień. Do uszu wszystkich dobiło skwierczenie tłuszczu, do wrażeń zapachowych dołączył swąd palonego tuż obok ludzkiego ciała.
Gnany instynktem przetrwania Edge chwycił Thomasa, by teleportować ich z dala od tego miejsca. Jego czar jednak nie wyszedł, wciąż stali w jaskini. Mag wiedział, że wina nie leży po jego stronie, że splótł magię prawidłowo. Coś rozproszyło jego zaklęcie, rozbijając je o chłodne kamienne ściany. Nie wiedział, że chodzi o runiczną barierę nałożoną sumiennie przed laty. Miała ona dodatkowo zabezpieczyć demona przed ucieczką. Teraz uniemożliwiła im ucieczkę magią. Wciąż mieli jednak do dyspozycji swoje nogi.
Okoliczności stały się trudne do wytrzymania, wszędzie było pełno gryzącego dymu, wasze oczy zaczerwieniły się, kwaskowaty posmak stawał się nie do zniesienia. Geraldine i Thomas dodatkowo zanieśli się kaszlem, który utrudniał wszelkie podejmowane akcje. Kobieta w ogóle nie osłoniła swojej twarzy, mężczyźnie sama dłoń nie wystarczyła, skoro składał i lepił garnek magicznym klejem, potrzebując do tego obu rąk.
Ogień tańczył swoimi cieniami po ochlapanej truchłem ścianie, stając się jedynym źródłem światła. Grzyby znajdujące się wewnątrz leża nagle zgasły, z dziwnym ssącym odgłosem, między spazmatycznym kaszleniem Yaxley.
Nienaturalny, bulgoczący basowy głos rozległ się echem w komnacie słyszalny dla wszystkich, ale nikt nie był w stanie określić jego źródła. Dźwięk wypełniał przestrzeń wraz ze wznoszącymi się tumanami dymu, które zdawały się nieproporcjonalnie gęste i duże w stosunku do możliwości paliwa z jednej zapalniczki.
Geraldine stworzyła barierę oddzielającą ich od truchła. Magia formowana dziedziną kształtowania otoczyła wysoką na półtora metra kratą głowę, leżące na ziemi samotne nogi przypięte do pozbawionych tułowia bioder oraz większość kości, flaków i poszarpanych mięśni, które translokacją zostały pchnięte w jej stronę. Od dołu barierę stanowiła lita skała, od góry nie było żadnego daszku, do stworzonych krat. Ambroise skutecznie rozlał po poszarpanych szczątkach benzynę ze swojej zapalniczki, zahaczając nieco nagie uda. Nie ruszył się z miejsca, aby dorzucić do flaków głowę, która znajdowała się w głąb sali, za nogami tam gdzie wcześniej podbiegł Thomas.
Zanim ogień zapłonął Thomas i Edge próbowali złożyć garnek, o którym wspomniała Geraldine. Obaj mężczyźni obciążeni daltonizmem mieli problem by odnajdować rdzawe kawałki naczynia - zdające im się szarością pośród szarości. Figg zlepił kawałek, który rozdeptała Geraldine zaraz po wejściu tutaj, ten sam który uwolnił jej wspomnienie. Bell znalazł obok drugi, niewiele większy, szczęśliwie pasujący. Razem były jednak na tyle małe, że nie sposób było nawet określić rozmiarów byłego więzienia demona. Posklejana tymczasowo próbka dawałaby możliwość odtworzenia w spokoju warsztatu garncarskiego materiał z którego został ulepiony. Tymczasem potrzebowaliby więcej światła, więcej skupienia, więcej oczu, aby ich działania tu na miejscu dawały miarodajny efekt.
Wtem wzbił ogień. Do uszu wszystkich dobiło skwierczenie tłuszczu, do wrażeń zapachowych dołączył swąd palonego tuż obok ludzkiego ciała.
Gnany instynktem przetrwania Edge chwycił Thomasa, by teleportować ich z dala od tego miejsca. Jego czar jednak nie wyszedł, wciąż stali w jaskini. Mag wiedział, że wina nie leży po jego stronie, że splótł magię prawidłowo. Coś rozproszyło jego zaklęcie, rozbijając je o chłodne kamienne ściany. Nie wiedział, że chodzi o runiczną barierę nałożoną sumiennie przed laty. Miała ona dodatkowo zabezpieczyć demona przed ucieczką. Teraz uniemożliwiła im ucieczkę magią. Wciąż mieli jednak do dyspozycji swoje nogi.
Okoliczności stały się trudne do wytrzymania, wszędzie było pełno gryzącego dymu, wasze oczy zaczerwieniły się, kwaskowaty posmak stawał się nie do zniesienia. Geraldine i Thomas dodatkowo zanieśli się kaszlem, który utrudniał wszelkie podejmowane akcje. Kobieta w ogóle nie osłoniła swojej twarzy, mężczyźnie sama dłoń nie wystarczyła, skoro składał i lepił garnek magicznym klejem, potrzebując do tego obu rąk.
Ogień tańczył swoimi cieniami po ochlapanej truchłem ścianie, stając się jedynym źródłem światła. Grzyby znajdujące się wewnątrz leża nagle zgasły, z dziwnym ssącym odgłosem, między spazmatycznym kaszleniem Yaxley.
....byłaś dzisiaj bardzo... bardzo niegrzeczną dziewczynką siostro....
Nienaturalny, bulgoczący basowy głos rozległ się echem w komnacie słyszalny dla wszystkich, ale nikt nie był w stanie określić jego źródła. Dźwięk wypełniał przestrzeń wraz ze wznoszącymi się tumanami dymu, które zdawały się nieproporcjonalnie gęste i duże w stosunku do możliwości paliwa z jednej zapalniczki.
Tura trwa do 21.11, godz 23:59
Geraldine, Thomas - ze względu na atak kaszlu, w najbliższej turze przysługuje wam tylko jedna kość Akcji (pojedynczy rzut).
Geraldine, Thomas - ze względu na atak kaszlu, w najbliższej turze przysługuje wam tylko jedna kość Akcji (pojedynczy rzut).
obecne ustawienie postaci![[Obrazek: RO70Sig.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=RO70Sig.png)