Kochana Victorio,
dotarłem bezpiecznie po Windermere do domu. Czy i Tobie się udało? Spędziłem chwilę czasu z Astarothem w jeziorze - żal było mi istnienia, które jest tak zagubione w tym świecie. I został tam zupełnie sam. Nie rozumiem, dlaczego Geraldine go zostawiła, ale również nie znam ich relacji. Perseus chyba czuje się dobrze. Powinienem czuć większe poczucie winy, tak mi się wydaje. Nawet jeśli zrobienie mu krzywdy nie było podyktowane moją własną wolą. Przy tym wszystkim powinienem czuć więcej.
Piszę do Ciebie nie jednak po to, by wyrazić obawy własną izolacją, z którą mi, prawdę mówiąc, bardzo wygodnie mimo wrażenia niepoprawności tego zdystansowania. Zacznę od zapewnienia, że nic mi się nie stało. To zapewne już wzbudziło Twój niepokój. Kontynuując więc i śpiesząc z wyjaśnieniami - Astaroth mnie ukąsił. Jestem zdrów i cały, otrzymałem pomoc, zażyłem eliksiry. Piszę Ci to, ponieważ z jednej strony nie chcę Cię martwić, z drugiej strony nie chcę, byś martwiła się o to dowiadując się od osób trzecich. Samego Astarotha na ten przykład.
Odpoczywam w domu. Właśnie zamierzam zażyć bardzo długiego snu i odespać koszmary jawy.