22.01.2023, 20:47 ✶
To że była kujonką, to dopowiedział sobie sam, ale właściwie to była prawda. Była. W szkole nie miała nawet czasu ni ochoty gnębić nie-ślizgonów, a to dość rzadki przypadek, bo zwyczajnie wolała się uczyć, być zawsze przygotowana i wiedzieć też na zapas. Miała w sobie ogromną ambicję. Była o trzy lata wyżej rocznikowo w szkole, dlatego bardzo się zdziwiła, że ją w ogóle kojarzył, ale najwyraźniej poznał całą listę prefektów, by wiedzieć, kogo unikać. A najlepiej było unikać zwłaszcza prefektów-ślizgonów, prawda? Zresztą… Było coś złego w tym, że chciało się i lubiło wiedzieć? Albo, że lubiło się uczyć? Victoria tak nie uważała.
- Nie ma czegoś takiego jak wiedza bezużyteczna. Każda wiedza jest wartością dodaną i jest czymś absolutnie bezcennym – chyba, że zostanie wyceniona na jakimś konkursie wiedzy, jak ten, który zasugerowała Victoria. Dla niego to nie było niesamowite, a ona doceniała ten wkład bardzo. Usmiechnęła się do niego. Ułożył na nowo życie, co? - Dam znać, dam. Nie musisz się ze mną dzielić, to będzie twoja wygrana – ona sama na pieniądze nie narzekała. W końcu… Aurorzy zarabiali naprawdę sporo. A ona sobie wszystko odkładała w Gringottcie na swoje własne konto. Chociaż… Pewnie po tym jak wezmą ślub, to to, co miała odłożone, stanie się też własnością Sauriela. Ważne było jadnak to, że te pieniądze były jej – nie jej rodziców. - Nigdy nie byłam poza Anglią – no, nie licząc czasów Hogwartu, który był gdzieś w Szkocji, ale chyba niezbyt się liczyło.
Żeby zrezygnować z pompatycznych restauracji, musieli się umawiać na spotkania sami. Bo pompatyczne restauracje przecież nie były ich wyborem – tylko wyborem rodziców, którzy nie mieli innego pomysłu jak zapewnić im prywatność i jednocześnie zmusić do kontaktu i spotkania. Prawdą było jednak, że Londyn oznaczał, ze zawsze mogli tutaj na kogoś wpaść… I aż dziw brał, że żaden z ich znajomych się jeszcze na nich nie napatoczył, a oni nie musieli tłumaczyć, że w sumie to są tu razem no bo… nie są zaręczeni ale za jakiś czas będą. Ale to lamersko brzmiało.
- Nie rozumiem dlaczego masz pod tym względem tak mało wiary w siebie. Mało kto potrafi ot tak rzucić tak niesamowitymi ciekawostkami, które zresztą jakby ruszyć głową można naprawdę ciekawie wykorzystać. Jak tamta o Wyborach na Najwyższą Szychę. Naprawdę mi wtedy pomogłeś – ale Victoria nie miała zamkniętego na takie sprawy umysłu, to może też dlatego.
- Nie ma czegoś takiego jak wiedza bezużyteczna. Każda wiedza jest wartością dodaną i jest czymś absolutnie bezcennym – chyba, że zostanie wyceniona na jakimś konkursie wiedzy, jak ten, który zasugerowała Victoria. Dla niego to nie było niesamowite, a ona doceniała ten wkład bardzo. Usmiechnęła się do niego. Ułożył na nowo życie, co? - Dam znać, dam. Nie musisz się ze mną dzielić, to będzie twoja wygrana – ona sama na pieniądze nie narzekała. W końcu… Aurorzy zarabiali naprawdę sporo. A ona sobie wszystko odkładała w Gringottcie na swoje własne konto. Chociaż… Pewnie po tym jak wezmą ślub, to to, co miała odłożone, stanie się też własnością Sauriela. Ważne było jadnak to, że te pieniądze były jej – nie jej rodziców. - Nigdy nie byłam poza Anglią – no, nie licząc czasów Hogwartu, który był gdzieś w Szkocji, ale chyba niezbyt się liczyło.
Żeby zrezygnować z pompatycznych restauracji, musieli się umawiać na spotkania sami. Bo pompatyczne restauracje przecież nie były ich wyborem – tylko wyborem rodziców, którzy nie mieli innego pomysłu jak zapewnić im prywatność i jednocześnie zmusić do kontaktu i spotkania. Prawdą było jednak, że Londyn oznaczał, ze zawsze mogli tutaj na kogoś wpaść… I aż dziw brał, że żaden z ich znajomych się jeszcze na nich nie napatoczył, a oni nie musieli tłumaczyć, że w sumie to są tu razem no bo… nie są zaręczeni ale za jakiś czas będą. Ale to lamersko brzmiało.
- Nie rozumiem dlaczego masz pod tym względem tak mało wiary w siebie. Mało kto potrafi ot tak rzucić tak niesamowitymi ciekawostkami, które zresztą jakby ruszyć głową można naprawdę ciekawie wykorzystać. Jak tamta o Wyborach na Najwyższą Szychę. Naprawdę mi wtedy pomogłeś – ale Victoria nie miała zamkniętego na takie sprawy umysłu, to może też dlatego.