Sprawdzone i wysłużone metody, mogły zwyczajnie nie działać, bo i oni nie walczyli z istotą z tego świata. Odcięcie głowy nie wystarczyło. Wysadzenie, spalenie ciała również. Była to tylko skorupa, forma, którą demon chciał przyjąć, nie ta, którą posiadał prawdziwie w tym świecie.
Podobnie dym w normalnych warunkach zapewne nie byłby aż tak szkodliwy, korytarzy było wiele (nawet jeśli nie mieli gwarancji, czy istniało stąd jakiekolwiek inne wyjście, poza tym, którym sami tu przyszli, wszak Edge wskazywał wcześniej na rodzaj tortur, które można było tu stosować za pośrednictwem tych wąskich tuneli), sklepienie podziemnej jaskini powinno być wystarczająco wysokie, nawet jeśli nie znali jego prawdziwego kształtu, nigdy nie oświetlili go sobie magicznie, nie sprawdzili do końca terenu, gdzie teraz rozgrywało się starcie.
Ambroise przekazał Geraldine chustę dla niej i prochowiec dla Thomasa, lecz płaszcz nigdy nie dotarł do adresata pozostając w wolnej dłoni kobiety. O niemożliwości teleportacji wiedzieli obecnie tylko Edge i Thomas - informacja została przekazana cicho, w akompaniamencie charchnięć i kaszlnięć. Thomas nie pozwolił Edgowi uciec, zagrożenie zdawało się nie wzmagać, więc Bell nie zmienił jeszcze swojej pozycji względem reszty grupy.
Magiczny wiatr wdmuchnął większość dymu do korytarzy, potencjalnych ścieżek ucieczki, dając im jednak możliwość widzenia opustoszałej podziemnej komnaty, w niknącym świetle dogasającego ogniska. Bez dymu wokół, każdy z mężczyzn miał szansę zobaczyć, że stojąca pośród nich Geraldine jako jedyna z grupy nie nosi na swoim czole ochronnej runy. Niestety wypalające śluzówkę uczucie pozostało, głęboko wgryzione w ich ciała. Niebezpieczny wyziew skaził ludzkie ciała i nie dawał o sobie zapomnieć. Kaszel pozostawał największym poplecznikiem czającego się, niewidocznego zła.
...och, słodka pycha, nic dziwnego, że w naszym ciele wezwałem Cię tak szybko...
...zostawię ją sobie na deser, skoro przyprowadziłaś ze sobą takie smaczne kąski...
Głos wciąż odbijał się od ścian, a może trafiał wprost do ich głów, zniekształcony demoniczną telepatią. Nic nie leciało w ich kierunku, nic fizycznego, wszystkich jednak gwałtownie zapiekły czoła.
Podobnie dym w normalnych warunkach zapewne nie byłby aż tak szkodliwy, korytarzy było wiele (nawet jeśli nie mieli gwarancji, czy istniało stąd jakiekolwiek inne wyjście, poza tym, którym sami tu przyszli, wszak Edge wskazywał wcześniej na rodzaj tortur, które można było tu stosować za pośrednictwem tych wąskich tuneli), sklepienie podziemnej jaskini powinno być wystarczająco wysokie, nawet jeśli nie znali jego prawdziwego kształtu, nigdy nie oświetlili go sobie magicznie, nie sprawdzili do końca terenu, gdzie teraz rozgrywało się starcie.
Ambroise przekazał Geraldine chustę dla niej i prochowiec dla Thomasa, lecz płaszcz nigdy nie dotarł do adresata pozostając w wolnej dłoni kobiety. O niemożliwości teleportacji wiedzieli obecnie tylko Edge i Thomas - informacja została przekazana cicho, w akompaniamencie charchnięć i kaszlnięć. Thomas nie pozwolił Edgowi uciec, zagrożenie zdawało się nie wzmagać, więc Bell nie zmienił jeszcze swojej pozycji względem reszty grupy.
Magiczny wiatr wdmuchnął większość dymu do korytarzy, potencjalnych ścieżek ucieczki, dając im jednak możliwość widzenia opustoszałej podziemnej komnaty, w niknącym świetle dogasającego ogniska. Bez dymu wokół, każdy z mężczyzn miał szansę zobaczyć, że stojąca pośród nich Geraldine jako jedyna z grupy nie nosi na swoim czole ochronnej runy. Niestety wypalające śluzówkę uczucie pozostało, głęboko wgryzione w ich ciała. Niebezpieczny wyziew skaził ludzkie ciała i nie dawał o sobie zapomnieć. Kaszel pozostawał największym poplecznikiem czającego się, niewidocznego zła.
...och, słodka pycha, nic dziwnego, że w naszym ciele wezwałem Cię tak szybko...
...zostawię ją sobie na deser, skoro przyprowadziłaś ze sobą takie smaczne kąski...
Głos wciąż odbijał się od ścian, a może trafiał wprost do ich głów, zniekształcony demoniczną telepatią. Nic nie leciało w ich kierunku, nic fizycznego, wszystkich jednak gwałtownie zapiekły czoła.
Tura trwa do 22.11, godz. 23:59
Proszę każdego o dodanie na końcu posta pojedynczego rzutu obronnego 1d100
Ze względu na trudne warunki i podjęte akcje w poprzedniej turze:
Geraldine i Ambroise – macie osłonięte twarze materiałem - przysługuje Wam pojedyncza Akcja;
Thomas i Edge – gdy łapiesz oddech, otaczająca Cię bańka świeżego powietrza daje Ci wytchnienie - przysługują Ci dwie Akcje.
Proszę każdego o dodanie na końcu posta pojedynczego rzutu obronnego 1d100
Ze względu na trudne warunki i podjęte akcje w poprzedniej turze:
Geraldine i Ambroise – macie osłonięte twarze materiałem - przysługuje Wam pojedyncza Akcja;
Thomas i Edge – gdy łapiesz oddech, otaczająca Cię bańka świeżego powietrza daje Ci wytchnienie - przysługują Ci dwie Akcje.
Ambroise