• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather

[14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#7
19.11.2024, 23:27  ✶  

Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. O czym on właściwie pierdolił? Kogo obchodziło to, ile lat miał ten krzak? Chabaź, jak chabaź nadawał się tylko i wyłącznie do wyjebania, to było jedyne, co zamierzała z nim zrobić, szczególnie, że nadal nie chciał oddać jej miotły. Prosił się o to, aby Ruda się go stąd pozbyła, przynajmniej nie wkurzałby innych ludzi, którzy przypadkiem zaliczyliby podobne lądowanie. Był zagrożeniem dla lotników! Tak, tego zamierzała się trzymać.

- Dupa, a nie pomnik. Powinien być ładniejszy, gdyby miał zostać pomnikiem, a to są zwykłe, brzydkie chabazie. - Nadal oczywiście nie dało się nie zauważyć jej elokwencji. Właściwie zdecydowanie lepiej by było, gdyby wiedziała, kiedy powinna zamknąć paszczę. Milczenie było złotem, czy coś - Ruda nigdy nie kierowała się tą doktryną.

- Nie wydaje mi się, żeby proszenie krzaków miało coś zmienić, jakim cudem? Przecież one i tak nie będą wiedziały, co do nich mówię. To głupie. - Tak, cały ten pomysł wydawał się jej być naprawdę chujowy, zresztą miała wrażenie, że ten facet chce sobie z niej zakpić. Na pewno nie omieszka wspomnieć o całej tej sytuacji Cameronowi i upewnić się, że miała rację. Na szczęście miała się z kim konsultować w takich sprawach, nie musiała sięgać po książki - to by dopiero było irytujące.

Skrzywiła się, gdy nazwał ją panną, co za zjeb. Za kogo on się właściwie miał? Zamierzał ją pouczać, chociaż go o to nie prosiła, wpieprzał się w jej prywatne sprawy, no właściwie to w sprawy między nią, a krzakiem. Nie miał co robić ze swoim życiem, czy o co właściwie mu chodziło?

- To rób co chcesz gdzieś indziej. - Wykrzyczała dosyć głośno, żeby mieć pewność, że faktycznie dotarła do niego ta sugestia.

- Tak, bo kurwa zrobiłam to specjalnie, chciałam jej rozpierdolić te wspaniałe warunki do życia. Obudziłam się rano i stwierdziłam, a co tam, polecę się wjebać w jakiś krzak i zobaczę, jak zareaguje. - Prychnęła jeszcze głośno. No przecież nie zrobiła tego celowo, chciała tylko wyciągnąć stąd miotłe i spierdalać w podskokach do Londynu, może jeszcze uda jej się uratować ten dzień, tak będzie musiała spróbować to zrobić.

- Zobaczymy zaraz, kto ma bardziej złą wolę. - O tak, zamierzała pokazać temu kurwikrzakowi, gdzie było jego miejsce. Jeśli będzie musiała go podpalić - to to zrobi, trudno, nie miała z tym najmniejszego problemu. Powoli jednak przestawała wylewać się z niej woda, nadal była przemoczona, nadal strumyczek płynął sobie całkiem zgrabnie, ale skończyła wylewać z siebie jej kolejne ilości.

- Nie omieszkam tego sprawdzić. Nara dziadu. - Cieszyła się niezmiernie z tego, że typ postanowił oddalić się w podskokach, no, może nie w podskokach, ale nie zawracał jej już głowy. Odwróciła się znowu do miotły, w między czasie pokazując za siebie środkowy palec na pożegnanie. Tak, zasługiwał na to zdaniem Rudej.

Odetchnęła sobie głęboko. Musiała się skupić. - No weź, nie bądź taki, oddaj mi miotłę. - Wyszpetała do krzaka, cóż, zamierzała skorzystać z tej metody którą jej podsunął, oczywiście tak, aby on tego nie zauważył.

W między czasie wytarła sobie ręce w może nie do końca suchą koszulkę, ale to powinno wystarczyć, aby przestały się ślizgać. Jeszcze raz, wdech, wydech, złapała trzonek miotły i jednym płynnym ruchem przyciągnęła ją do siebie. Tym razem się ruszyła, wyciągnęła ją całą. - Kurwa, nareszcie. - Odsapnęła zadowolona. Obejrzała ją jeszcze dokładnie, aby upewnić się, że nie jest za bardzo uszkodzona - na szczęście nie była, po czym znowu na nią wskoczył i ruszyła w drogę.

Podczas lotu zastanawiała się nad tym, czy faktycznie to, że poprosiła krzaki o to, żeby ją jej oddały zadziałały, czy to po prostu był dziwny zbieg okoliczności.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2852), Heather Wood (2204)




Wiadomości w tym wątku
[14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 15.11.2024, 15:45
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 15.11.2024, 22:48
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 16.11.2024, 01:40
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.11.2024, 23:55
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 18.11.2024, 13:03
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.11.2024, 20:29
RE: [14.08.1972] lekka kraksa | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 19.11.2024, 23:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa