20.11.2024, 11:14 ✶
Oświeciło cię. Jezioro Nyos, nazywane także Jeziorem Lwi, to jezioro wulkaniczne, znajdujące się w Kamerunie. Doskonale wiedziałeś, w którym miejscu było położone: gdybyś miał mapę, mógłbyś bezbłędnie wskazać jego umieszczenie. To, co się zadziało nad jeziorem, nie zostało udostępnione mugolskiej społeczności: ich wspomnienia zostały wymazane i zmodyfikowane, a jezioro zamknięto, tłumacząc się uwalnianiem się szkodliwego gazu nad brzegiem jeziora.
Czarodzieje jednak wiedzieli, że to nie żaden szkodliwy gaz czy kwas spowodował tragedię. Wstrząs, który towarzyszył wyrastaniu rośliny, nie był naturalnym ruchem sejsmicznym. Gdy patrzyłeś na notatkę w manuskrypcie, przypominającą pokraczny raport, nie mogłeś pozbyć się swoich podejrzeń: byłeś pewny, że to była ta sama roślina. Gdy sięgnąłeś pamięcią do wspomnień, przypomniała ci się pewna bardzo stara księga, która dość pobieżnie traktowała opis tragedii, jednak znajdowała się tam kluczowa informacja.
Roślina wyrosła tuż nad brzegiem jeziora i faktycznie: rosła nienaturalnie szybko. Przypominała bardziej zwierzę, które atakowało wszystko, co znajdowało się w zasięgu jej pędów. Nie miałeś wątpliwości: to był ten sam dziwny gatunek rośliny. Pokonano ją tak, jak wy tego dokonaliście - najpierw ogniem, a potem wykopano korzenie i zebrano kwiaty, które następnie zniknęły w tajemniczych okolicznościach podczas transportu. Ze względu na liczne pęknięcia zarówno na brzegu, jak i najpewniej na dnie, jezioro przez lata pozostawało zamknięte i pod ścisłą opieką czarodziejów, a okoliczne wioski popadły w ruinę. Po upływie około 100 lat wszystko jednak wróciło do normy, mugole zaczęli wracać w tamte rejony, a jezioro Nyos zdawało się być bezpieczne. Temat porzucono i zapomniano o nim na ponad wiek, chociaż intuicja podpowiadała ci, że skoro to była roślina, to musiała mieć nasiona. Czy to możliwe, że ktoś przetransportował je do Anglii? Tego niestety nie wiedziałeś: wiedziałeś jednak, że obecnie Jezioro Nyos miało w swojej okolicy kilkadziesiąt osób i od tragedii w 1782 roku nikt nie zginął, a o dziwnym wydarzeniu zapomniano aż do teraz, gdy ty sam odkryłeś powiązanie pomiędzy tymi dwoma sprawami.
Czarodzieje jednak wiedzieli, że to nie żaden szkodliwy gaz czy kwas spowodował tragedię. Wstrząs, który towarzyszył wyrastaniu rośliny, nie był naturalnym ruchem sejsmicznym. Gdy patrzyłeś na notatkę w manuskrypcie, przypominającą pokraczny raport, nie mogłeś pozbyć się swoich podejrzeń: byłeś pewny, że to była ta sama roślina. Gdy sięgnąłeś pamięcią do wspomnień, przypomniała ci się pewna bardzo stara księga, która dość pobieżnie traktowała opis tragedii, jednak znajdowała się tam kluczowa informacja.
Roślina wyrosła tuż nad brzegiem jeziora i faktycznie: rosła nienaturalnie szybko. Przypominała bardziej zwierzę, które atakowało wszystko, co znajdowało się w zasięgu jej pędów. Nie miałeś wątpliwości: to był ten sam dziwny gatunek rośliny. Pokonano ją tak, jak wy tego dokonaliście - najpierw ogniem, a potem wykopano korzenie i zebrano kwiaty, które następnie zniknęły w tajemniczych okolicznościach podczas transportu. Ze względu na liczne pęknięcia zarówno na brzegu, jak i najpewniej na dnie, jezioro przez lata pozostawało zamknięte i pod ścisłą opieką czarodziejów, a okoliczne wioski popadły w ruinę. Po upływie około 100 lat wszystko jednak wróciło do normy, mugole zaczęli wracać w tamte rejony, a jezioro Nyos zdawało się być bezpieczne. Temat porzucono i zapomniano o nim na ponad wiek, chociaż intuicja podpowiadała ci, że skoro to była roślina, to musiała mieć nasiona. Czy to możliwe, że ktoś przetransportował je do Anglii? Tego niestety nie wiedziałeś: wiedziałeś jednak, że obecnie Jezioro Nyos miało w swojej okolicy kilkadziesiąt osób i od tragedii w 1782 roku nikt nie zginął, a o dziwnym wydarzeniu zapomniano aż do teraz, gdy ty sam odkryłeś powiązanie pomiędzy tymi dwoma sprawami.
@Isaac Bagshot @Anthony Shafiq