20.11.2024, 14:44 ✶
Lada, za którą stała młoda kobieta, w żadnym wypadku nie była zakurzona. Wszystko w tym konkurencyjnym antykwariacie zdawało się lśnić… nowością, co było dość nietypowe, jeśli wziąć pod uwagę profil prowadzonej tu działalności. Wprawne oko antykwarystki z doświadczeniem bez wątpienia wyłapało, że regały, które mija, uginają się tak naprawdę od bezwartościowej tandety. Wystawiane tu cacka na pierwszy rzut oka może i sprawiały wrażenie starych unikatów, lecz w rzeczywistości ich miejsce było na wyprzedaży garażowej, nie w renomowanym zakładzie. Ot, pospolite jarmarczne świecidełka, jakie każdy wiekowy czarodziej ma poupychane w piwnicy. Do półeczek o wiele bardziej od asortymentu uwagę przyciągały kolorowe etykietki informujące o bieżących wyprzedażach, rabatach, możliwości tworzenia zestawów, pakietów i warunków skorzystania z promocji.
— Ja jestem przełożona — odparła zadziornie dziewczyna z ciężkim, zagranicznym akcentem, brzmiącym mocno słowiańsko. Przekrzywiła przy tym głowę nieco na bok, poszerzając swój i tak już nieprawdopodobnie szeroki uśmiech. — Pani sobie darować protekcjonalny ton. Nie pomagamy tu dekorować cudzy sklepik, ale ja może dać kontakt do dobry projektant, jeśli pani z problem.
Trudności w poprawnym składaniu zdań nie przekszadzały czarownicy w utrzymywaniu wyniosłej, aroganckiej maniery wysławiania się. Miała tupet. Nie wyglądała na wiele starszą niż nastolatki opuszczające Hogwart, od razu nasuwało się na myśl, że na antywkariat nie zapracowała sama. W uszach samozwańczej antykwarystki błyszczały brylantowe kolczyki, na ramiona spływała gładka tafla blond włosów, a pudroworóżowa szata skrojona była podług najnowszej mody, wykonana z kosztownych materiałów. I wisienka na torcie: cwany uśmiech ociekający jadem.
— Ja jestem przełożona — odparła zadziornie dziewczyna z ciężkim, zagranicznym akcentem, brzmiącym mocno słowiańsko. Przekrzywiła przy tym głowę nieco na bok, poszerzając swój i tak już nieprawdopodobnie szeroki uśmiech. — Pani sobie darować protekcjonalny ton. Nie pomagamy tu dekorować cudzy sklepik, ale ja może dać kontakt do dobry projektant, jeśli pani z problem.
Trudności w poprawnym składaniu zdań nie przekszadzały czarownicy w utrzymywaniu wyniosłej, aroganckiej maniery wysławiania się. Miała tupet. Nie wyglądała na wiele starszą niż nastolatki opuszczające Hogwart, od razu nasuwało się na myśl, że na antywkariat nie zapracowała sama. W uszach samozwańczej antykwarystki błyszczały brylantowe kolczyki, na ramiona spływała gładka tafla blond włosów, a pudroworóżowa szata skrojona była podług najnowszej mody, wykonana z kosztownych materiałów. I wisienka na torcie: cwany uśmiech ociekający jadem.