21.11.2024, 02:33 ✶
Najwyraźniej nie dane mu było działać, bo oto Anthony złapał go za rękę, a Lottie za kaptur sprawnie powstrzymując go przed wdrążeniem jego planu w życie.
Zmarszczył brwi wyraźnie niezadowolony z tego zahamowania jego gryfońskiej brawury.
Na Merlina, Tony, Lottie, wy macie czternaście lat, aż chciało im się powiedzieć, słuchając tych ich zawiłych intryg politycznych, które wciąż nie przybliżały ich do tak istotnej sprawy, jak sprawiedliwości dla Marty i rozwiązanie zagadki jej śmierci. Nie wspominając już o tym, że oni tylko tutaj będą dyskutowali, kiedy on przynajmniej chciał działać.
– Przecież nie planuję iść teraz na wieżę, ani pakować sie w kłopoty – obruszył się. – Chciałem iść na domniemane miejsce zbrodni. Wieża miała być planem zapasowym i... Lottie, proszę puść mój kaptur, zaraz go rozciągniesz, a został skrojony tak, by założony podkreślał kształt mojej głowy.
Przysłuchiwał im się przez chwilę, a potem pokręcił głową.
– Tony, podoba mi się ten plan, ale to jest strategia długofalowa, a my musimy działać też teraz, zanim wdrążymy ją w życie. I nie możemy tak po prostu powiedzieć, że to wypadek i dać sprawcy uciec. Lottie, podziwiam kontrowersyjne pomysły, ale to też nie ma sensu. Zantagonizowaliby w ten sposób jedynie dużą część czystokrwistych i niektóre rodziny półkrwi. Wyobrażasz sobie reakcję rodziców na wieść o tym, że muszą uczyć swoje dzieci w domu bo to potencjalni mali psychopaci? To jedynie zaostrzyłoby sytuację. No i w Slytherinie są też normalne osoby, a to by mogło dać im sygnał, że traktujemy ich jedynie jako wariatów i morderców i ktoś, kto jeszcze nic nie zrobił, to mógłby cóż naprawdę zrobić. – Nie wspominając już o tym, że oni oboje na razie pomijali najbardziej kluczowy element tego wszystkiego. – Zresztą cokolwiek byśmy teraz nie zaplanowali zrobić, nie ważne jaką dyplomacją byśmy się nie popisali, nasze starania mogłyby utonąć w tych wszystkich plotkach o śmierci... No, Marty. A też każdy mógł to zrobić. Niekoniecznie Ślizgon. Może nieudany Gryfon, może Puchon, może Krukon? Może nauczyciel? Może ktoś nie chciał jej zabić, a miał być to jedynie głupi żart, ale coś nie wyszło? Może źle rzuciła zaklęcie? Nie wiemy. Dlatego powinniśmy najpierw się przynajmniej dowiedzieć czegoś więcej, zwłaszcza że istnieje możliwość, że ona sama nam to powie, więc najpierw załatwmy to, dowiedzmy się co się stało, a potem korzystając z tych informacji róbmy coś dalej, bo jeśli na przykład zaczniemy mówić, że to był wypadek, a potem pojawi się Marta i powie, że nie to będzie kolejny problem – Ostatnie słowa wypowiedział nieco zbyt głośno, ale widać było, że Jonathan był teraz cały w emocjach z zaczerwienionymi z przejęcia tym wszystkim policzkami, wymachując ręką, za którą nie przytrzymywał go Anthony. – Poza tym przepraszam bardzo, ale zginęła osoba, która chodziła z nami na zajęcia, więc nie to, że coś, ale spróbujmy chociaż najpierw rozwiązać tę sprawę, zanim zaczniemy ją tuszować, bo jakby mnie zamordowano to chciałbym, aby ktoś coś z tym zrobił!