22.01.2023, 23:03 ✶
Nie zdziwiłoby go otrzymanie od Eunice kartki z życzeniami z okazji Yule; nie byłby również zaskoczony, gdyby jej nie otrzymał. Dotychczas odgrywała postać drugo lub nawet trzecioplanową w jego życiu, podobnie jak Perseus stanowił jedynie rozmyte tło w jej egzystencji. Teraz jednak wszystko miało się zmienić, gdy Pollux oraz Fortinbras przepisali za ich plecami scenariusz od nowa, czyniąc ich od tego momentu współprotagonistami własnych losów.
Naturalnie, Perseus miał moralne obiekcje przed pojmowaniem jej za żonę; nie tylko ze względu na jej wiek, lecz także zażyłość, jaka łączyła go z jej starszym bratem. Tego argumentu jednak użyć nie mógł - zaprzeczał wszak całym sobą, jakoby łączyły go nieprzyzwoite kontakty z innymi mężczyznami, zaś pośpiesznie aranżowane małżeństwo miało ukrócić wszelkie spekulacje dotyczące miłosnych preferencji młodego magipsychiatry. Argument dotyczący wieku natomiast nie przemawiał do starszyzny rodu; matka nawet posunęła się do obrzydliwego uprzedmiotowienia Eunice i porównała ją go gliny, której Perseus będzie mógł nadać wybrany przez siebie kształt.
— Być może. Pamięć bywa zwodna — odparł krótko, ucinając dalsze dywagacje na temat pogody. Nie zaprosił jej na spacer, aby dywagować na temat tego, czy w poprzednich latach natura stała po stronie biesiadujących czarowników. Palący ich problem zdawał się być bardziej wzniosły niźli decyzja o tym, czy zabrać ze sobą parasol, a jednocześnie nosił wszystkie cechy codziennej przyziemności, jaką niebawem mieli dzielić.
Zaskoczyła go nieco jej odpowiedź. Dawno temu zauważył, że Eunice nie ma w sobie dyplomatyczności Elliotta, ani bezpardonowości Eden, jednak nie spodziewał się, że będzie od nich tak różna i niczym bezbronna owca oczekiwała będzie na jego inicjatywę. Dreszcz obawy przebiegł wzdłuż kręgosłupa. Nie tego oczekiwał od ich małżeństwa.
— Zakładam, że dobrze znana jest ci wola naszych ojców w kwestii naszej wspólnej przyszłości — odparł rzeczowo, zatrzymując się nagle — I o tym właśnie chciałem z tobą pomówić, Eunice. Usiądziesz?
Wyjął z kieszeni marynarki napoczętą butelkę wina, którą położył następnie u swoich stóp. Położył odzienie na trawie, wskazując swej towarzyszce, że może na nim usiąść, sam zaś zajął miejsce obok niej na trawie. Wyjął korek wciśnięty niedbale w szyjkę (przez co odrobina trunku wylała się i wsiąkła w ziemię) i podsunął butelkę złotowłosej. — Wybacz, ale ciężko w tych warunkach o kieliszki.
Przeczesał ciemne włosy palcami, wbijając spojrzenie onyksowych tęczówek w swoją rozmówczynię.
— Jak sobie to wyobrażasz, Eunice?
Naturalnie, Perseus miał moralne obiekcje przed pojmowaniem jej za żonę; nie tylko ze względu na jej wiek, lecz także zażyłość, jaka łączyła go z jej starszym bratem. Tego argumentu jednak użyć nie mógł - zaprzeczał wszak całym sobą, jakoby łączyły go nieprzyzwoite kontakty z innymi mężczyznami, zaś pośpiesznie aranżowane małżeństwo miało ukrócić wszelkie spekulacje dotyczące miłosnych preferencji młodego magipsychiatry. Argument dotyczący wieku natomiast nie przemawiał do starszyzny rodu; matka nawet posunęła się do obrzydliwego uprzedmiotowienia Eunice i porównała ją go gliny, której Perseus będzie mógł nadać wybrany przez siebie kształt.
— Być może. Pamięć bywa zwodna — odparł krótko, ucinając dalsze dywagacje na temat pogody. Nie zaprosił jej na spacer, aby dywagować na temat tego, czy w poprzednich latach natura stała po stronie biesiadujących czarowników. Palący ich problem zdawał się być bardziej wzniosły niźli decyzja o tym, czy zabrać ze sobą parasol, a jednocześnie nosił wszystkie cechy codziennej przyziemności, jaką niebawem mieli dzielić.
Zaskoczyła go nieco jej odpowiedź. Dawno temu zauważył, że Eunice nie ma w sobie dyplomatyczności Elliotta, ani bezpardonowości Eden, jednak nie spodziewał się, że będzie od nich tak różna i niczym bezbronna owca oczekiwała będzie na jego inicjatywę. Dreszcz obawy przebiegł wzdłuż kręgosłupa. Nie tego oczekiwał od ich małżeństwa.
— Zakładam, że dobrze znana jest ci wola naszych ojców w kwestii naszej wspólnej przyszłości — odparł rzeczowo, zatrzymując się nagle — I o tym właśnie chciałem z tobą pomówić, Eunice. Usiądziesz?
Wyjął z kieszeni marynarki napoczętą butelkę wina, którą położył następnie u swoich stóp. Położył odzienie na trawie, wskazując swej towarzyszce, że może na nim usiąść, sam zaś zajął miejsce obok niej na trawie. Wyjął korek wciśnięty niedbale w szyjkę (przez co odrobina trunku wylała się i wsiąkła w ziemię) i podsunął butelkę złotowłosej. — Wybacz, ale ciężko w tych warunkach o kieliszki.
Przeczesał ciemne włosy palcami, wbijając spojrzenie onyksowych tęczówek w swoją rozmówczynię.
— Jak sobie to wyobrażasz, Eunice?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory