Nawet nie przyszło jej do głowy, że ktokolwiek będzie coś kombinował przy mandragorach, kiedy był spokój i się nie rzucała, ani nie było żadnego wrzasku. Nie sądziła, że znajdzie się tutaj ktoś, kto zechce rzucić focha z przytupem i melodyjką, i pokazać, że jest księżniczką, której się nie słucha (a prawda jest taka, że choć z ledwością słyszała przez nauszniki krzyk, to była skupiona na swoim zadaniu). Próba pobrania próbki mandragory spełzła jednak na niczym; chociaż była pewna, że znalazła dobre miejsce, to właśnie wtedy Urquart uznał za stosowne rozdzielić mandragory i… nic z tego nie wyszło. Za to nagle stało się bardzo dużo rzeczy. Nawet nie miała czasu spoglądać na druga stronę tuby i na ludzkiego konstruktu złożonego z Ambroise i Nory, kiedy mandragory wrzasnęły, co spowodowało, że odsunęła się od szkła i dość mimowolnie uniosła dłonie, chcąc docisnąć nauszniki do uszu, a w tym samym momencie wici mandragory uderzyły, a rozpryski poleciały… w przestrzeń. Czuła, że kilka z nich zarysowało jej skórę, ale to nie był moment, by się tym przejmować.
Ktoś próbował spacyfikować mandragory, Roselyn próbowała osłonić je dwie od kolejnych napadów złości bardzo brzydkich dzieci… Nie było wiele czasu na działanie. Tak naprawdę, należało te dwie maszkary znowu złapać i uśpić – tak jak rozmawiali, bo inaczej będą mieli problem, jak te wici będą latać po całym pomieszczeniu. Victoria przełożyła ostrze do lewej dłoni i prawą złapała za różdżkę, celując zza zasłony w mandragory. Chciała w pierwszej kolejności stworzyć barierę o kształcie tuby (podobnej do tej, w której obie siedziały dopiero co) – zatopioną w piasku, w którym jeszcze niedawno mandragory się znajdowały, wysoką tak samo na 2 metry. I to był dla niej priorytet.
Kształtowanie IV x2 – próba wytworzenia tuby
Akcja nieudana
Sukces!
Korzystam ze statystyk postaci sprzed zaakceptowanego rozliczenia![[Obrazek: XDlG20t.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=XDlG20t.png)