21.11.2024, 23:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.12.2024, 12:35 przez Mirabella Plunkett.)
—22/08/72—
List został dostarczony wprost na biurko Szefa Departamentu Transportu Magicznego – Wylana Carrowa wraz z niewielką paczuszka z miniaturowym sfinksem z brązu, który mógł z powodzeniem robić za gustowny przycisk do papieru, oraz trzy zwinięte papirusy. Na jednym z nich, piękną kaligrafią wypisane było po arabsku egipskie przysłowie:
Człowiek boi się czasu, czas boi się piramid.
Londyn, 22.08.72
Drogi Wylanie,
spieszę Ci donieść, że kryzys logistyczny został zażegnany w najmniej oczywisty sposób. Strona Kambodżańska przez wzgląd na trwającą mugolską wojnę na swoim terenie, wyraziła zgodę na przeniesienie szczytu do Egiptu. Tę trasę - jak wiesz doskonale - mam już świetnie wyślizgną, dołączam więc kosztorys świstoklików, promów i karocy. To rozwarstwienie finalnej podróży i mi doskwiera, nic nie poradzę jednak na czynnik ludzki: część delegatury lęka się wysokości, druga z równą niechęcią podchodzi do wody i wszelkich jednostek pływających. Znacząco to tez wpłynie na czas całego wyjazdu, wszyscy mam wrażenie są bardzo z tej zmiany zadowoleni.
Tymczasem wracając do kwestii kursów teleportacyjnych, pozwól że przybliżę Ci ideę. Zdaje sobie sprawę z faktu, że standardowe kursy nie cieszą się zbytnią popularnością i bardzo, bardzo nad tym ubolewam, szczególnie w konfrontacji z zachowaniem ludzi, którym zagraża niebezpieczeństwo, a nie sięgają po tak naturalną rzecz, jak własna różdżka, aby znaleźć się w bezpiecznej przestrzeni. Nie chodzi mi o pracowników Ministerstwa, a o cywili właśnie, którzy od czasów szkolnych najczęściej zaprzestają w dążeniu do własnego rozwoju, okrzepli w pracy i świeżo założonych rodzinach. Chodzi mi o cywili właśnie, którzy odpowiednio wytrenowani, mogliby być pomocą dla służb, ujmując im pracy.
Na ile znam ludzi, a mam kilka kampanii na swoim koncie, oni lepią się jak pszczoły do miodu, do odpowiednio skrojonych opowieści. Jeśli nadać by temu kursowi prestiżu, sprowadzić kilku celebrytów, zasponsorować nagrodę, dla tych, którzy działaliby najskuteczniej. Rozważałem, czy lepszy byłby strach o życie swoje czy bliskich, to też dobra motywacja do nauki czegoś trudnego, ale nigdy nie byłem zwolennikiem sięgania po tak drastyczne metody, nawet w czasie wojny. Dlatego też myślę o kursie mistrzowskim, dla tych co teleportację znają (czyli mają ukończony podstawowy kurs), a teraz chcieliby mianować siebie w niej mistrzami. O wyzwaniach, kompetetywności. O nauczycielu, którego marka i charyzma ściągnęłaby ciekawskich, który zdradzałby tajniki, opakowując w złote papierki nauki doskonale nam znane. Ty czy ja zdajemy sobie z konieczności znajomości teleportacji. Z przewagi, którą daje nam magom możliwość przemieszczania się myślą, oszczędność czasu, energii i pieniądza. Stety - niestety wielu osobom trzeba te niewygody sprzedawać posypane brokatem.
Zdaje sobie sprawę, że to będzie trudne, aby zaszczepić w cywilach potrzebę i zmotywować ich do działania. Jestem jednak głęboko przekonany, że cel, który przyświeca temu przedsięwzięciu jest szczytny i może ocalić wiele, wiele istnień.
Jeśli chodzi o budżet, jestem bardziej niż świadom naszej obecnej sytuacji po ostatnim spotkaniu z Kanclerzem. Dlatego proszę Cię o patronat i zasiadanie w niepisanej radzie programowej tej inicjatywy. Pozwól że naszkicuje budżet, w najbliższych dniach postaram się rozeznać, na ile kilku zatroskanych obywateli chciałoby się dołożyć do tego przedsięwzięcia. Podesłałbym Ci też trzech kandydatów na "Mistrzów" oraz propozycje kampanii społecznych, chyba że tego mam Ci oszczędzić. Wiem jak cenisz swój czas i wiedz, że bardzo doceniam każdą chwilę, którą spędzasz nad tą inicjatywą.
Anthony J. Shafiq
odpowiedź na ten list.
Odpowiedź znajduje się tutaj @Anthony Shafiq