21.11.2024, 23:48 ✶
Nie musiał powtarzać dwa razy; chuć otuliła umysł Perseusa szkarłatnym nimbem, w którym ginęły wszystkie inne myśli. W kontrze do łagodnej uległości Rodolphusa jego ruchy stały się bardziej zdecydowane i szorstkie, paznokcie wbijały się w bladą skórę i zostawiały w niej różowe półksiężyce, usta wpijały się w drugie do utraty tchu, a ciało napierało na ciało, jakby chciał zamknąć młodego czarodzieja w wiecznym uścisku pomiędzy swoimi ramionami, a zimnymi kafelkami. Przez krótką chwilę rozważał nawet odwrócenie go twarzą do ściany i spełnienie jego prośby z brutalnością, jaką podsuwało mu pożądanie; prędko jednak uznał, że nie byłoby to w pełni satysfakcjonujące. Pragnął posiąść go całego - nie tylko jego ciało w szybkim, wyzutym z czułości akcie. Chciał mieć go na własność, przekraczać cienką granicę przyjemności i bólu, mieć nad nim całkowitą kontrolę.
— Regardez-moi — ujął podbródek Rodolphusa, lecz tak naprawdę pragnął zatrzymać jego spojrzenie; patrzeć na łzy zbierające się w kącikach jego oczu pod wpływem gwałtownych pchnięć i źrenice rozszerzające się z narastającej ekstazy— Je veux te voir jouir.
Pośpiesznie, szaleńczo, dziko niemalże. Unisona szumiącej wody, przyśpieszonych oddechów i westchnień. Impulsywność w narzuconym tempie, ale nie z powodu agresji, a łapczywości tęsknoty. Kiedy był ostatni raz, kiedy miał innego mężczyznę w ramionach? To było dawno, zdecydowanie zbyt dawno temu, zanim jeszcze zmuszono go do zaręczyn z kobietą, której nie kochał. A przecież to duże dłonie, szerokie klatki piersiowe i szorstkie policzki przynosiły mu największe ukojenie. Taki już był - i czuł się jak zdrajca we własnym małżeństwie, zanim w ogóle do niej doszło.
A gdy wreszcie wszystko opadło, oparł czoło na ramieniu Rodolphusa i trwał przez moment w bezruchu, starając się uspokoić przyśpieszone bicie serca. Dopiero po chwili uniósł głowę i pocałował go w policzek; czule i niewinnie.
— Regardez-moi — ujął podbródek Rodolphusa, lecz tak naprawdę pragnął zatrzymać jego spojrzenie; patrzeć na łzy zbierające się w kącikach jego oczu pod wpływem gwałtownych pchnięć i źrenice rozszerzające się z narastającej ekstazy— Je veux te voir jouir.
Pośpiesznie, szaleńczo, dziko niemalże. Unisona szumiącej wody, przyśpieszonych oddechów i westchnień. Impulsywność w narzuconym tempie, ale nie z powodu agresji, a łapczywości tęsknoty. Kiedy był ostatni raz, kiedy miał innego mężczyznę w ramionach? To było dawno, zdecydowanie zbyt dawno temu, zanim jeszcze zmuszono go do zaręczyn z kobietą, której nie kochał. A przecież to duże dłonie, szerokie klatki piersiowe i szorstkie policzki przynosiły mu największe ukojenie. Taki już był - i czuł się jak zdrajca we własnym małżeństwie, zanim w ogóle do niej doszło.
A gdy wreszcie wszystko opadło, oparł czoło na ramieniu Rodolphusa i trwał przez moment w bezruchu, starając się uspokoić przyśpieszone bicie serca. Dopiero po chwili uniósł głowę i pocałował go w policzek; czule i niewinnie.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory
NSFW