• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[01.09.1972] The golden hues of autumn

[01.09.1972] The golden hues of autumn
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#2
22.11.2024, 00:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.03.2025, 22:54 przez Anthony Shafiq.)  
Jego głowa, która jeszcze przed chwilą skąpana była czernią żałobnego kiru, lśniącą głębokim kobaltem poszumu jej skrzydeł, teraz eksplodowała feerią barw - nawet jeśli jego ograniczenia chorych oczu sprawiały, że były to wszelkie tony niebieskiego, żółtego i zgniłego.

Było to męczące.

A jednak, każde kolejne spotkanie rozbryzgiwało się paskudnym, nieuporządkowanym chlustem nieskrępowanej kreatywności, której paliwo strachu nadawało rozpędu szalonej parowej lokomotywy pozbawionej jakiegokolwiek maszynisty.

Jego sieć przestawała być jego. Zaczynała być ich. Syndykat, to była beznadziejna nazwa, ale słowo adekwatne do tego co chciał utworzyć. Gdyby mógł, narzuciłby odgórnie nazwę Stowarzyszenia Jadeitowego Smoka, w głowie mimowolnie pisał się statut spotkań, zbiór dopuszczonych rozrywek, bajońskie wpisowe, które miało pójść na piękne szaty dla Mistrzów swoich dziedzin. Och i pierścienie z dedykowaną perłą, jak to pięknie by wyglądało, każdy otrzymałby przynależność do pięciu kręgów zainteresowań. Szmaragdowe Drzewo Życia, Onyksowa Woda Tajemnic, Rubinowy Ogień Wojny, Złocista Ziemia Bogactwa i Lśniący Srebrzyście Metal Kultury, opowieści sprzedawanej masą. Przechadzając się korytarzem rezydencji w głowie katalogował najbliższych sobie przyjaciół, specjalistów, działaczy. Anglia, jutro to samo zrobi z zagranicznymi kontaktami. Liczyła się motywacja, ale też bardzo, wręcz szalenie, liczyły się możliwości. A czego nie dotknął zamieniał w złoto koncepcji, zapominając o jedzeniu piciu, zapominając o czasie, który upływał na planowaniu, pisaniu, na walce, do której nie potrzeba było miecza.

– Pan kończy już swoje ćwiczenia. Pytał, czy życzy sobie pani zjeść w ogrodzie, czy preferuje salon? – Wergiliusz wyglądał tak śmiesznie i dziwnie w tym swoim miniaturowym fraku, ale można było bardzo szybko się przyzwyczaić do tego, gdy za strojem szła nienaganna prezencja, język, wysublimowane gesty. Po kilku pytaniach dotyczących preferencji potraw, oraz ofiarowania pomocy w czymkolwiek Lorien sobie zażyczyła, skrzat zniknął, aby móc przygotować posiłek.

Minęło kilka minut, kilka bardzo długich minut dla Shafiqa, który wiedział, że jego gość już powrócił w progi domostwa, ale nie chciał odstąpić od rutyny ćwiczeń, skoro wciąż tego potrzebował, a był pewien, że gdy zasiądą razem, to nie powróci. Liść zapłonął. Płomień zatrzymał się. Drobny gest, jak najlżejszy, jak najłagodniejszy. Zabrał dłoń, gdy liść pozostał w miejscu. Nie było to pozornie nic wielkiego, ale wymagało precyzji. Rozmysłu. Skupienia na najdrobniejszym podmuchu magicznego splotu. Wypuścił powietrze i rozluźnił się, czując jak pulsują mu skronie, nagle zdając sobie sprawę z ssania w okolicy żeber. Czyż ostatnim jego posiłkiem nie była kawa na śniadanie i kilka ciastek zjedzonych z Lorraine?

Zszedł na dół w poszukiwaniu Lorien, jeszcze nim ją ujrzał pozwalając sobie na niewymuszony uśmiech. Pomijając okoliczności, zwyczajnie cieszył się z jej obecności tutaj.
– Jak się bawiłaś moja droga? Mam nadzieję, że nie doskwierał Ci zbytnio brak papierowych dementorków? – Opuszki palców piekły od wczorajszych prób skutecznego zagniatania zbyt grubej papeterii ministerialnej. Będzie musiał zaopatrzyć się w coś bardziej... cienkiego. – Co wybrałaś na kolację?– dodał przysiadając się, a wtedy obrzydliwie głośno zaburczało mu w brzuchu, co zaowocowało niezwykle ciekawą miną osoby bardzo poważnej przyłapanej na byciu człowiekiem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3804), Lorien Mulciber (5047)




Wiadomości w tym wątku
[01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 18.11.2024, 00:15
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 22.11.2024, 00:13
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 27.11.2024, 00:32
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 29.11.2024, 12:12
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 30.11.2024, 22:29
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 30.11.2024, 23:25
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 04.12.2024, 23:13
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 09.12.2024, 22:38
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 12.12.2024, 11:35
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 20.12.2024, 14:39
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 29.12.2024, 01:42
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 16.01.2025, 11:39
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 23.01.2025, 01:54
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 28.02.2025, 19:17
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 07.03.2025, 13:26
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Anthony Shafiq - 13.03.2025, 23:03
RE: [01.09.1972] The golden hues of autumn - przez Lorien Mulciber - 14.03.2025, 11:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa