Prostota była najlepszym wyjściem. Bez sensu jest niepotrzebnie komplikować sobie życie. Najprostsze rozwiązania zazwyczaj przynosiły najlepsze efekty. Zresztą, czy było coś bardziej konkretną informacją od spalenia wiedźmy, wyrażało to więcej, niż tysiąc słów. Oczywiście. Nie miała więc wątpliwości, że podjęli odpowiednią decyzję. Wszystko powinno być jasne, nikt nie będzie miał wątpliwości, co się tutaj wydarzyło. Były to praktyki, które od wielu lat wybierali ci durni mugole, myśląc, że wiedźmę jest tak łatwo spalić. Uśmiechnęła się pod nosem na myśl o Wendelinie, która dawała się im chwytać i palić, bo sprawiało jej to przyjemność. Czarodzieje mieli różne dziwactwa, najważniejsze, że potrafili odnaleźć się w tym świecie zdecydowanie lepiej od mugoli.
- Zróbmy to szybko, nie chciałabym tu spędzić całego wieczoru, noc jest jeszcze młoda. - Nie, żeby miała jakieś ciekawsze plany, ale zdecydowanie wolałaby uniknąć niepotrzebnego zainteresowania. Mieli po prostu pokazać, że tutaj byli. Później zniknąć i zostawić za sobą chaos, niepewność, tak - to było najważniejsze. Czarodzieje musieli zacząć się bać tego, że rośli w siłę, to było ważne. Powinni zacząć szukać jak najwięcej sprzymierzeńców, a przecież najlepiej to osiągać strachem, będą się bali im sprzeciwić, więc zaczną tańczyć tak, jak oni im zagrają. Całkiem prosty plan, który nie mógł się nie udać. Zacisnęła dłoń na swoim wahadełku, które miała na szyi, w ostateczności będzie mogła namieszać swoim mugolom w głowach, gdyby coś poszło nie po ich myśli.
- Myślę, że mogą stąd zniknąć, z tego, co widziałam, zrobili już swoje. Odeślę ich do domu, powiem, żeby się stąd oddalili, a my będziemy mogli przejść do dalszej części planu. - Tak, nie było to najgorszą możliwością.
Odwróciła się więc w końcu i ruszyła przed siebie. Dotknęła bransoletek, które miała na swojej dłoni, aby dać znać mugolom, że ich oczekuje. Założenie im obróż na rękach nie było wcale najgorszym pomysłem. Nie musiała czekać długo, kiedy pojawili się niedaleko niej, najwyraźniej znajdowali się kilka ulic obok. Zawołała do siebie Stacy, ona z początku wydawała jej się najtrudniejszym orzechem do zgryzienia w tej mugolskiej gromadzie, ale z czasem zauważyła w niej potencjał, to jej najbardziej zależało na zniszczeniu magicznego świata. Wybrała sobie więc ją jako swoje ulubione zwierzątko, stanęła przed kobietą, nim jednak to zrobiła machnęła szybko różdżką i wypowiedziała pod nosem zaklęcie, chciała, żeby Stacy jej posłuchała i wykonała polecenie, które zamierzała jej przekazać. Dziwnym trafem pozostała trójka mężczyzn zawsze jej słuchała.
- Pójdziesz teraz do nich i powiesz, że macie stąd szybko znikać, tak, aby nikt was nie przyłapał. - Powiedziała spokojnym tonem, licząc na to, że jej urok zadziała.
zauroczenie
Sukces!
Akcja nieudana