22.11.2024, 22:48 ✶
Wszystko dookoła się jakby rozmazywało. Świat od zgromadzonych w oczach łez, a także rzeczywistość Icarusa, która zaczynała się rozsypywać. Czy ojciec mógł nie być tak dobrą osobą, jak sobie myślał? Czy rzeczywiście manipulował Icarusem i traktował tak paskudnie Basila i Ellie? Czy jego dzieci naprawdę były dla niego tylko zawodem?
– Ja w to wszystko wierzyłem... Wciąż trudno mi przestać wierzyć. Powtarzał mi, że jestem jedynym jego dzieckiem powstałym z prawdziwej miłości... Karmił tym moje ego. Ale... – Icarus zaciął się na chwilę. Musiał zebrać skotłowane w głowie myśli. – Nie był złym człowiekiem. Nie mógł być. Popełniał błędy i...
Nie mówił dalej. Wiedział, że Basil tego nie kupi. Pytanie tkwiło w tym, czy sam to kupował? Czy rzeczywiście wierzył, że przez tyle lat ojciec chował listy Mony z powodu zaledwie drobnego błędu? Przecież błędy można sobie uświadomić, rozważyć pewne rzeczy ponownie, szczególnie w tak długim czasie. Poza tym... zawsze tak sobie to tłumaczył. Dedalus Prewett czasem popełniał błędy. Jak źle traktował jego rodzeństwo, to było z emocji i tęsknoty za matką Icarusa. Jak mówił nieprawdę o kobietach – przecież kierował nim żal do Elise. Kiedy poradził Icarusowi zerwanie z Moną, przecież myślał, że robił to dla jego dobra. Błąd za błędem... A to wszystko tworzyło inny schemat, w którym zdecydowanie brakowało elementów układanki, ale rysowała się większa spójność.
– Muszę... jeszcze się zastanowić. Nie mogę myśleć w tym stanie, jest mi niedobrze i kręci mi się w głowie – rzekł i znów spojrzał na brata. – Przepraszam... Że byłem dla ciebie taki... Jak nic nie zrobiłeś. Jakby, prawda, czasem jesteś przemądrzałym sukinsynem, ale najgorsze jest to, że najczęściej masz rację. A ja jestem idiotą, bo w ciebie wątpię. A okazuje się, że powinienem był zwątpić w kogoś zupełnie innego...
– Ja w to wszystko wierzyłem... Wciąż trudno mi przestać wierzyć. Powtarzał mi, że jestem jedynym jego dzieckiem powstałym z prawdziwej miłości... Karmił tym moje ego. Ale... – Icarus zaciął się na chwilę. Musiał zebrać skotłowane w głowie myśli. – Nie był złym człowiekiem. Nie mógł być. Popełniał błędy i...
Nie mówił dalej. Wiedział, że Basil tego nie kupi. Pytanie tkwiło w tym, czy sam to kupował? Czy rzeczywiście wierzył, że przez tyle lat ojciec chował listy Mony z powodu zaledwie drobnego błędu? Przecież błędy można sobie uświadomić, rozważyć pewne rzeczy ponownie, szczególnie w tak długim czasie. Poza tym... zawsze tak sobie to tłumaczył. Dedalus Prewett czasem popełniał błędy. Jak źle traktował jego rodzeństwo, to było z emocji i tęsknoty za matką Icarusa. Jak mówił nieprawdę o kobietach – przecież kierował nim żal do Elise. Kiedy poradził Icarusowi zerwanie z Moną, przecież myślał, że robił to dla jego dobra. Błąd za błędem... A to wszystko tworzyło inny schemat, w którym zdecydowanie brakowało elementów układanki, ale rysowała się większa spójność.
– Muszę... jeszcze się zastanowić. Nie mogę myśleć w tym stanie, jest mi niedobrze i kręci mi się w głowie – rzekł i znów spojrzał na brata. – Przepraszam... Że byłem dla ciebie taki... Jak nic nie zrobiłeś. Jakby, prawda, czasem jesteś przemądrzałym sukinsynem, ale najgorsze jest to, że najczęściej masz rację. A ja jestem idiotą, bo w ciebie wątpię. A okazuje się, że powinienem był zwątpić w kogoś zupełnie innego...