23.01.2023, 02:40 ✶
Daisy zmarszczyła ciemne brwi. Chyba odrobinę skonfundowana faktem, że to jednak nie była syrena (a przecież syrena tak doskonale pasowała jej do całej historii, nawet jeśli ułożyła ją sobie w głowie jeszcze przed dotarciem nad molo). Odruchowo sięgnęła do torby – jak raz suchej – bo miała w sobie tyle przytomności umysłu (pewnie przez to, że w środku był aparat fotograficzny) by nie wskakiwać z nią do wody. Chciała wyciągnąć z niej chusteczkę, ale nieznajoma poradziła sobie w tym czasie sama.
W dodatku rozwikłała się przynajmniej jedna tajemnica i okazała się czarownicą. Daisy patrzyła na nią z zaciekawieniem, zastanawiając się, co mogło tu przynieść inną czarownicę. Też była dziennikarką? Może magizoolożką? Może jednak rybaczką? A może, zwyczajnie, potrzebowała chwili dla siebie i jak raz wybrała sobie takie niefortunne molo? Tak naprawdę i jej zrobiło się zimno, ale najpierw za bardzo była zaaferowana tym co zobaczyła i ratowaniem (przynajmniej w swojej głowie) Reginy, potem skupiła się na gadaniu do nieprzytomnej aż wreszcie, gdy ta odzyskała świadomość na przyglądaniu się jej i jej działaniom.
- W takim razie co to takiego? – zapytała z zainteresowaniem. Być może w tej właśnie chwili, wreszcie obudziła się w niej dziennikarska natura. Z uporem maniaka ignorowała gęsią skórkę, która pojawiła się jej na rękach i nieprzyjemne dreszcze biegnące niczym mrówki po kręgosłupie.
A potem wróciło ciepło. Młoda czarownica przymknęła oczy, rozkoszując się nim. Magia była jednak wspaniała. Otworzyła je dopiero, gdy usłyszała dziwny dźwięk dochodzący z ust Reginy.
Posłała jej pytające spojrzenie, a potem – chociaż jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę chodziło tylko o włosy, sama się uśmiechnęła.
- Trochę jest – zaprzeczyła, dostrzegając – ze swojej perspektywy cały absurd sytuacji, w której się znalazły. – Wychodzi na to, że nie tylko sama się uratowałaś, ale jeszcze ocaliłaś mnie właśnie przed zapaleniem płuc. Może w odwecie napiłabyś się ze mną herbaty w jakimś pubie lub czymkolwiek innym, co znajduje się w Allhallows? – zaproponowała.
Bo, ha, Daisy być może okazała się całkiem nieprzydatna w realnym ratowaniu Reginy, ale miała przy sobie trochę pieniędzy mugoli, które mogła bez żalu wydać. Chętnie również dowiedziałaby się, co takiego czaiło się na w pobliżu molo.
Podniosła się z ziemi. Uścisnęła rękę Reginy. Dzięki wcześniejszej magii, dłoń miała suchą i ciepłą, miękką – wyraźnie nienawykłą do fizycznej pracy. Zresztą, po całej sylwetce młodej czarownicy widać było, że nie nawykła do fizycznej pracy.
- Daisy Lockhart – przedstawiła się. – To jak? – dopytała, nawiązując w ten sposób do swojego wcześniejszego zaproszenia.
W dodatku rozwikłała się przynajmniej jedna tajemnica i okazała się czarownicą. Daisy patrzyła na nią z zaciekawieniem, zastanawiając się, co mogło tu przynieść inną czarownicę. Też była dziennikarką? Może magizoolożką? Może jednak rybaczką? A może, zwyczajnie, potrzebowała chwili dla siebie i jak raz wybrała sobie takie niefortunne molo? Tak naprawdę i jej zrobiło się zimno, ale najpierw za bardzo była zaaferowana tym co zobaczyła i ratowaniem (przynajmniej w swojej głowie) Reginy, potem skupiła się na gadaniu do nieprzytomnej aż wreszcie, gdy ta odzyskała świadomość na przyglądaniu się jej i jej działaniom.
- W takim razie co to takiego? – zapytała z zainteresowaniem. Być może w tej właśnie chwili, wreszcie obudziła się w niej dziennikarska natura. Z uporem maniaka ignorowała gęsią skórkę, która pojawiła się jej na rękach i nieprzyjemne dreszcze biegnące niczym mrówki po kręgosłupie.
A potem wróciło ciepło. Młoda czarownica przymknęła oczy, rozkoszując się nim. Magia była jednak wspaniała. Otworzyła je dopiero, gdy usłyszała dziwny dźwięk dochodzący z ust Reginy.
Posłała jej pytające spojrzenie, a potem – chociaż jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę chodziło tylko o włosy, sama się uśmiechnęła.
- Trochę jest – zaprzeczyła, dostrzegając – ze swojej perspektywy cały absurd sytuacji, w której się znalazły. – Wychodzi na to, że nie tylko sama się uratowałaś, ale jeszcze ocaliłaś mnie właśnie przed zapaleniem płuc. Może w odwecie napiłabyś się ze mną herbaty w jakimś pubie lub czymkolwiek innym, co znajduje się w Allhallows? – zaproponowała.
Bo, ha, Daisy być może okazała się całkiem nieprzydatna w realnym ratowaniu Reginy, ale miała przy sobie trochę pieniędzy mugoli, które mogła bez żalu wydać. Chętnie również dowiedziałaby się, co takiego czaiło się na w pobliżu molo.
Podniosła się z ziemi. Uścisnęła rękę Reginy. Dzięki wcześniejszej magii, dłoń miała suchą i ciepłą, miękką – wyraźnie nienawykłą do fizycznej pracy. Zresztą, po całej sylwetce młodej czarownicy widać było, że nie nawykła do fizycznej pracy.
- Daisy Lockhart – przedstawiła się. – To jak? – dopytała, nawiązując w ten sposób do swojego wcześniejszego zaproszenia.