23.11.2024, 21:12 ✶
Zaśmiał się, bo choć las wisielców nie był najprzyjemniejszym miejscem na ziemi, a posiadłość wraz z niewielkim zameczkiem na obrzeżach terenu kupił te dwadzieścia lat temu, bo były zwyczajnie tanie, to jednak uwielbiał te żarty o wisielcach. Sam wielokrotnie wspominał o tym jak jego ogrodnik wiesza się regularnie, choć daleko mu było do nieumarłego, a cały klimat Little Hangleton, był koszmarnie upiorny w taki przyjemny jesienny sposób. Oczywiście jego rezydencja stanowiła swoistą enklawę - przeszczepienie myśli starożytnego Rzymu, podrasowanie pogody najętym MacMillanem, dużo, dużo magii utrzymującej ogród w ułudzie bańki klimatu śródziemnomorskiego. To była tylko fasada, ciepło utrzymane dla gości, popisywanie się przed nimi tak jak paw popisuje się swoim ogonem.
W środku wystarczyła mu jego biblioteka i sypialnia z łazienką oraz - z oczywistych względów - serce jego domu, czyli piwnica. Jak przystało na samozwańczego smoka posiadał tam swoje skarby, począwszy na smoczej sali z mrowiem wykopanych smoczych szczątków, na rekonstrukcji 1:1 łazienki prefektów skończywszy. Głównie przez zawartość piwnicy, przez możliwość doświadczania swojej wspaniałej kolekcji, głównie przez to, to właśnie tutaj bardziej czuł się jak w domu, niż w swoim otrzymanym w prezencie ślubnym apartamencie przy Alei Horyzontalnej.
– Przekładnie? To bardzo ciekawe. Czy miałbyś coś przeciwko, jakbym mógł popatrzeć na ten proces? Słyszałem nie raz o Waszych słynnych przekładniach, ale nigdy nie miałem okazji widzieć jak powstają. – Anthony nie afiszował się tym w żadnej mierze, ale posiadał oddzielne miejsce w swoim serduszku dla mugolskiej technologii, będącej gałęzią kultury, która pokazywała jak wiele człowiek potrafi wymyślić, jeśli nie dysponuje magią. Anthony się z tym nie afiszował, ale widział w magitechnologii przyszłość magicznej społeczności, który był zmianą w jego postrzeganiu o wiele ważniejszą niż przepychanki dotyczące czystości krwi. Wojna domowa wcześniej mu uwierała, teraz od dwóch tygodni stała się tematem głównym jego rozmyślań, więc - z oczywistych względów - nagle uczynienie bunkra z jego posiadłości stało się jednym z kluczowych punktów. – Jeśli chodzi o odświeżenie ścian, mogę polecić Ci bardzo dobrego malarza – dodał też po chwili zastanowienia. – Jestem bardzo zadowolony z jego usług, dobrał mi ze smakiem paletę kolorystyczną, wykonał niezwykle interesujący fresk na głównej ścianie pokoju zabaw. Był co prawda nieco... egzaltowany, ale nie mogę narzekać na koncepcje i jakość jego pracy. To dość specyficzny człowiek, zdaje się że robi to hobbystycznie, bo na co dzień pracuje w teatrze. – To nie były ważne tematy, nie tak jak ratowanie życia ukochanych ludzi. Ale czasem dobrze było właśnie porozmawiać sobie o tym, pomyśleć, że miło będzie mieć nowego sąsiada, w którym niemalże za darmo jest się w dobrych stosunkach.
– W ogóle Atreusie, skoro będziemy sąsiadami, to mam nadzieję, że przyjmiesz zaproszenie na jesienne party Złotej Karty? Jeszcze zastanawiam się nad tematem, Panowie i Damy zostały mi podkradzione bezczelnie przez Avery, a bieganie w togach jesienią nikomu nigdy nie służyło. Może chcesz mi coś powiedzieć jako debiutant? – Teraz, gdy nie szarpały nim emocje, Atreus zdawał się być wybornym kompanem do tego typu imprez. Anthony mimowolnie też napomknął o niechlubnym bankiecie. Kto wie, może kolejna perspektywa dopełni obraz, który dawali mu jego bliscy. Ze wszech miar lubił przecież być dobrze poinformowany.
W środku wystarczyła mu jego biblioteka i sypialnia z łazienką oraz - z oczywistych względów - serce jego domu, czyli piwnica. Jak przystało na samozwańczego smoka posiadał tam swoje skarby, począwszy na smoczej sali z mrowiem wykopanych smoczych szczątków, na rekonstrukcji 1:1 łazienki prefektów skończywszy. Głównie przez zawartość piwnicy, przez możliwość doświadczania swojej wspaniałej kolekcji, głównie przez to, to właśnie tutaj bardziej czuł się jak w domu, niż w swoim otrzymanym w prezencie ślubnym apartamencie przy Alei Horyzontalnej.
– Przekładnie? To bardzo ciekawe. Czy miałbyś coś przeciwko, jakbym mógł popatrzeć na ten proces? Słyszałem nie raz o Waszych słynnych przekładniach, ale nigdy nie miałem okazji widzieć jak powstają. – Anthony nie afiszował się tym w żadnej mierze, ale posiadał oddzielne miejsce w swoim serduszku dla mugolskiej technologii, będącej gałęzią kultury, która pokazywała jak wiele człowiek potrafi wymyślić, jeśli nie dysponuje magią. Anthony się z tym nie afiszował, ale widział w magitechnologii przyszłość magicznej społeczności, który był zmianą w jego postrzeganiu o wiele ważniejszą niż przepychanki dotyczące czystości krwi. Wojna domowa wcześniej mu uwierała, teraz od dwóch tygodni stała się tematem głównym jego rozmyślań, więc - z oczywistych względów - nagle uczynienie bunkra z jego posiadłości stało się jednym z kluczowych punktów. – Jeśli chodzi o odświeżenie ścian, mogę polecić Ci bardzo dobrego malarza – dodał też po chwili zastanowienia. – Jestem bardzo zadowolony z jego usług, dobrał mi ze smakiem paletę kolorystyczną, wykonał niezwykle interesujący fresk na głównej ścianie pokoju zabaw. Był co prawda nieco... egzaltowany, ale nie mogę narzekać na koncepcje i jakość jego pracy. To dość specyficzny człowiek, zdaje się że robi to hobbystycznie, bo na co dzień pracuje w teatrze. – To nie były ważne tematy, nie tak jak ratowanie życia ukochanych ludzi. Ale czasem dobrze było właśnie porozmawiać sobie o tym, pomyśleć, że miło będzie mieć nowego sąsiada, w którym niemalże za darmo jest się w dobrych stosunkach.
– W ogóle Atreusie, skoro będziemy sąsiadami, to mam nadzieję, że przyjmiesz zaproszenie na jesienne party Złotej Karty? Jeszcze zastanawiam się nad tematem, Panowie i Damy zostały mi podkradzione bezczelnie przez Avery, a bieganie w togach jesienią nikomu nigdy nie służyło. Może chcesz mi coś powiedzieć jako debiutant? – Teraz, gdy nie szarpały nim emocje, Atreus zdawał się być wybornym kompanem do tego typu imprez. Anthony mimowolnie też napomknął o niechlubnym bankiecie. Kto wie, może kolejna perspektywa dopełni obraz, który dawali mu jego bliscy. Ze wszech miar lubił przecież być dobrze poinformowany.