24.11.2024, 11:50 ✶
- Wiem - odpowiedziała, wzruszając ramionami. - Ale wiem też, i ty tez wiesz, że pełnia nigdy nie była dla mnie problemem, jeśli chodzi o kontrolowanie się.
Faye zachowywała wszelkie środki ostrożności (ach, jak to zdanie się okropnie zestarzało...), a odkąd tylko pamiętała, zachowywała świadomość podczas przemiany. Mimo wszystko działała zgodnie z zasadami. Przynajmniej do tej pory - teraz jednak również nie planowała ich łamać, a po prostu zacząć żyć na własny rachunek. Odciąć pępowinę, nie musieć nadkładać drogi... Zbudować coś swojego. Ewidentnie oznaczało to, że planowała przynajmniej na dłuższy czas się osiedlić w Dolinie Godryka.
- I tak, też wiem o tym, że nie jest tam bezpiecznie. Ale mleko się rozlało, bo dostałam bardzo dobrą cenę na zakup mieszkania. Musisz mnie odwiedzić, tak swoją drogą - powiedziała ciepło, oparłszy łokcie o blat stolika. - Nie było mnie stać na własny dom z piwnicą, więc mieszkam w takim domku, który ma piętro. I piętro zajmuję ja, mam osobne wejście. Nie chcę nękać tej biednej starowinki, która mi odsprzedała kawałek domu. Ale też logistycznie będzie mi łatwiej, jeżeli nie będę musiała dygać do Szkocji.
Powiedziała w końcu poważnie, potrząsając głową. Tak, zdecydowanie wygodniej jej będzie, jeśli będzie w stanie "zimować" te pełnie bliżej swojego miejsca zamieszkania.
- To jak? Pomożesz, czy mam się szykować na kłótnię? - uśmiechnęła się. Jej kłótnie z rodzicami zwykle nie wyglądały jak kłótnie. Najczęściej schodziła im z drogi, a także robiła co chcieli lub ewentualnie decydowała się na przemilczenie pewnych faktów, żeby po prostu mieć ich gderanie z głowy. Teraz zapewne także planowała ignorować ewentualne listy, które by jej posyłali.
Faye zachowywała wszelkie środki ostrożności (ach, jak to zdanie się okropnie zestarzało...), a odkąd tylko pamiętała, zachowywała świadomość podczas przemiany. Mimo wszystko działała zgodnie z zasadami. Przynajmniej do tej pory - teraz jednak również nie planowała ich łamać, a po prostu zacząć żyć na własny rachunek. Odciąć pępowinę, nie musieć nadkładać drogi... Zbudować coś swojego. Ewidentnie oznaczało to, że planowała przynajmniej na dłuższy czas się osiedlić w Dolinie Godryka.
- I tak, też wiem o tym, że nie jest tam bezpiecznie. Ale mleko się rozlało, bo dostałam bardzo dobrą cenę na zakup mieszkania. Musisz mnie odwiedzić, tak swoją drogą - powiedziała ciepło, oparłszy łokcie o blat stolika. - Nie było mnie stać na własny dom z piwnicą, więc mieszkam w takim domku, który ma piętro. I piętro zajmuję ja, mam osobne wejście. Nie chcę nękać tej biednej starowinki, która mi odsprzedała kawałek domu. Ale też logistycznie będzie mi łatwiej, jeżeli nie będę musiała dygać do Szkocji.
Powiedziała w końcu poważnie, potrząsając głową. Tak, zdecydowanie wygodniej jej będzie, jeśli będzie w stanie "zimować" te pełnie bliżej swojego miejsca zamieszkania.
- To jak? Pomożesz, czy mam się szykować na kłótnię? - uśmiechnęła się. Jej kłótnie z rodzicami zwykle nie wyglądały jak kłótnie. Najczęściej schodziła im z drogi, a także robiła co chcieli lub ewentualnie decydowała się na przemilczenie pewnych faktów, żeby po prostu mieć ich gderanie z głowy. Teraz zapewne także planowała ignorować ewentualne listy, które by jej posyłali.