Czujność Jonathana zaowocowała dwoma złocistymi kagańcami - zabezpieczeniami, które przy poprzedniej walce sprawdziły się doskonale wobec zagrożenia ze strony krzyku, jak i ewentualnych ataków gryzionych. Niestety drugi z knebli był za duży względem mniejszej rośliny i choć z pewnością stanowiłby utrudnienie, gdyby chciała kogoś zjeść, bądź - co bardziej prawdopodobne - wyssać, to nie blokował jej możliwości ponownego krzyku.
Współpracująca ze sobą para zachwiała się pod wpływem uderzenia. Nora bezskutecznie próbowała nałożyć Ambroisowi nauszniki, ale widząc przegraną sprawę, na moment przed upadkiem wyczarowała cienką ściankę ochronną między nimi a rośliną. Chwilę potem nastąpiło bolesne zderzenie z ziemią pokrytą magicznym szkłem i kolejny opad na nich magicznych okruchów, gdy jedna z wici większej mandragory z impetem jednym uderzeniem roztrzaskała magiczną ochronę. Gdyby nie było postawionej tej bariery - cóż, z pewnością złapałaby w swoje paraliżujące objęcie jedno z nich. Ambroise, szczęśliwie siłą ciała i woli oraz otrzeźwiającego bólu strzepnął z siebie rozchodzący się efekt paraliżu, nawet jeśli jego nauszniki leżały obok na podłodze.
Tymczasem kobiety stojące z przeciwnej strony nieistniejącej już tuby pospiesznie i wprawnie splatały zaklęcia kształtujące fizyczną ochronę przed atakami. Roselyn utworzyła wpierw zadowalającą barierę, by równolegle do niej niej umieścić drugą - wysoką do sufitu, lśniącą, niemalże pancerną, która najprawdopodobniej będzie tutaj stała przez kolejny tydzień, jeśli nie dłużej. Niemal natychmiast po postawieniu tej przezroczystej ściany, zarówno Abbott jak i Uruquat przesunęli się za nią, świadomi tego, że jest to gwarant bezpieczeństwa. Mniejsza z mandragor bezskutecznie szarpała się pojedynczą witką, nie czyniąc choćby rysy na zabezpieczeniu. Chwilę później zaś Victoria otoczyła rośliny analogiczną tubą, która stała tu ledwie chwilę temu.
– ZIEMIA! PRZYSYPCIE JE ZIEMIĄ! – krzyknęła Abbott, próbując samej to zrobić, choć jej machanie różdżką zza pleców Roselyn i Victorii nie przynosiło żadnych widocznych efektów. Tymczasem Ururquat z zaciętą miną i determinacją w oczach również zamachnął się różdżką i w tubie Victorii pojawiła się ścianka działowa, która oddzielała od siebie oba okazy.
Współpracująca ze sobą para zachwiała się pod wpływem uderzenia. Nora bezskutecznie próbowała nałożyć Ambroisowi nauszniki, ale widząc przegraną sprawę, na moment przed upadkiem wyczarowała cienką ściankę ochronną między nimi a rośliną. Chwilę potem nastąpiło bolesne zderzenie z ziemią pokrytą magicznym szkłem i kolejny opad na nich magicznych okruchów, gdy jedna z wici większej mandragory z impetem jednym uderzeniem roztrzaskała magiczną ochronę. Gdyby nie było postawionej tej bariery - cóż, z pewnością złapałaby w swoje paraliżujące objęcie jedno z nich. Ambroise, szczęśliwie siłą ciała i woli oraz otrzeźwiającego bólu strzepnął z siebie rozchodzący się efekt paraliżu, nawet jeśli jego nauszniki leżały obok na podłodze.
Tymczasem kobiety stojące z przeciwnej strony nieistniejącej już tuby pospiesznie i wprawnie splatały zaklęcia kształtujące fizyczną ochronę przed atakami. Roselyn utworzyła wpierw zadowalającą barierę, by równolegle do niej niej umieścić drugą - wysoką do sufitu, lśniącą, niemalże pancerną, która najprawdopodobniej będzie tutaj stała przez kolejny tydzień, jeśli nie dłużej. Niemal natychmiast po postawieniu tej przezroczystej ściany, zarówno Abbott jak i Uruquat przesunęli się za nią, świadomi tego, że jest to gwarant bezpieczeństwa. Mniejsza z mandragor bezskutecznie szarpała się pojedynczą witką, nie czyniąc choćby rysy na zabezpieczeniu. Chwilę później zaś Victoria otoczyła rośliny analogiczną tubą, która stała tu ledwie chwilę temu.
– ZIEMIA! PRZYSYPCIE JE ZIEMIĄ! – krzyknęła Abbott, próbując samej to zrobić, choć jej machanie różdżką zza pleców Roselyn i Victorii nie przynosiło żadnych widocznych efektów. Tymczasem Ururquat z zaciętą miną i determinacją w oczach również zamachnął się różdżką i w tubie Victorii pojawiła się ścianka działowa, która oddzielała od siebie oba okazy.
Tura trwa do 28.11, godz. 23:59
Pozostajemy w zasadach walki określonych na końcu tego posta.
Ambroise – uniknąłeś nałożenia statusu spetryfikowany, przysługują Ci dwie Akcje tak jak pozostałym.
Jonathan – ponieważ Ururquat jest nieprzychylnie do Ciebie nastawiony i nie jest Twoim podwładnym, nie będzie słuchał Twoich poleceń. Jeśli chcesz to zmienić, musisz poświęcić minimum jedną kość Akcji na test Charyzmy i osiągnąć Sukces. Przy Słabym Sukcesie NPC będzie próbował znaleźć sposób na wykonanie polecenia przy zachowaniu swojej agendy.
Pozostajemy w zasadach walki określonych na końcu tego posta.
Ambroise – uniknąłeś nałożenia statusu spetryfikowany, przysługują Ci dwie Akcje tak jak pozostałym.
Jonathan – ponieważ Ururquat jest nieprzychylnie do Ciebie nastawiony i nie jest Twoim podwładnym, nie będzie słuchał Twoich poleceń. Jeśli chcesz to zmienić, musisz poświęcić minimum jedną kość Akcji na test Charyzmy i osiągnąć Sukces. Przy Słabym Sukcesie NPC będzie próbował znaleźć sposób na wykonanie polecenia przy zachowaniu swojej agendy.
![[Obrazek: WvreKqb.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=WvreKqb.png)