• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[30.08.1972] I'm just a girl

[30.08.1972] I'm just a girl
Widmo
Sztuka alchemii nie zna lęku przed trucizną — z jadu rodzi się życie.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi; znany XVI-wieczny lekarz i alchemik. Jest on uznawany za odkrywcę mowy węży.

Paracelsus
#2
24.11.2024, 16:10  ✶  
A więc pokój przesłuchań. Niewielki, stosunkowo jasny. Z białymi, ale dawno nie odświeżanymi ścianami. Z biurkiem w centralnej części i dwoma krzesełkami. Bez jakichkolwiek ozdób, zbędnych elementów. Niczego prócz bieli, biurka, dwóch krzeseł przytwierdzonych magicznymi łańcuchami do betonowej podłogi i lampy o bladym, rażąco jasnym świetle.
Kobieta przy kontuarze, do którego z obawą podeszła Traversówna, nie zareagowała w żaden konkretny sposób. Kiwnęła głową, zebrała wystarczające wyjaśnienie a następnie uzupełniła kilka papierów i odesłała tu młodą dziewczynę w towarzystwie nieznanego jej milczącego czarodzieja, który zaprowadził Travers do salki, kazał jej usiąść i czekać.
Nie mówił, jak długo. W pomieszczeniu nie było zegarka, ale czas niemiłosiernie się dłużył. Mogło minąć piętnaście minut, mogło pół godziny. Być może nawet godzina, przynajmniej w odczuciu czarownicy, zanim drzwi zostały otwarte i pojawiła się w nich znana jej sylwetka. Jej nieoficjalny szef stanął w korytarzu gestykulując rękami i prowadząc rozmowę z kimś, kogo nie widziała.
Minuta, dwie minuty, trzy? Nie patrzył na nią, po prostu rozmawiał.
Faye mogła ze zdziwieniem zorientować się, że Lazarus Rowle wcale nie zamierzał wejść do pomieszczenia, w którym siedziała. Dostrzegała jego sylwetkę w półotwartych drzwiach - tak.  Wydawało się, że ich oczy spotkały się ze sobą na dosłownie ułamek sekundy, jednak kiedy ponownie mrugnęła mężczyzna zupełnie na nią nie patrzył.
Zamiast tego kontynuował cichą rozmowę z kimś, kto w tej chwili przytrzymywał od zewnątrz klamkę do pomieszczenia, więc był praktycznie całkowicie schowany za ich płaszczyzną. Jego usta poruszały się szybko, ale żadne słowa nie docierały do uszu dziewczyny. Czyżby zaklęcie wyciszające? Ruch warg był zbyt szybki, żeby była w stanie wyłapać coś konkretnego.
Minęła minuta, może dwie minuty zanim Rowle nie obrócił się na pięcie. Nie spojrzał ponownie w stronę Traversówny. Szybkim, zdecydowanym ruchem odszedł wgłąb korytarza, znikając z pola widzenia dziewczyny. Nie musiała być jasnowidzem, żeby domyślić się, że nie zamierzał wrócić. Zamiast tego niechybnie miała spotkać się z kimś innym. Pytanie z kim? nie zawisło w powietrzu na zbyt długo.
Drzwi nie zamknęły się nawet na pół minuty, bo do pomieszczenia wreszcie wszedł wysoki, stale przygarbiony mężczyzna o twarzy naznaczonej nie jedną, nie dwiema, nawet nie pięcioma a dziesiątkami blizn. Jednymi głębszymi i bardziej widocznymi, innymi niewielkimi, trudnymi do zauważenia, ale znaczącymi jego skórę. Miał je również na dłoniach, na szyi, prawdopodobnie na całym ciele.
Był ubrany w oficjalny strój Brygadzisty, ale bardziej wymięty, gdzieniegdzie topornie pozszywany, przybrudzony trawą w co najmniej czterech miejscach. Wchodząc do pomieszczenia, mężczyzna przyniósł ze sobą chłodny podmuch i intensywny zapach lasu, jakby oboje nagle znaleźli się w Kniei, która przyprawiła Faye tyle kłopotów.
Czyżby te się...
...kończyły?
Traversówna znała bowiem tego człowieka. Hugon Bones. Nie musiała zbyt długo szukać jego imienia w pamięci. Nazwisko przyszło samo. Co bardziej interesujące, tak samo jak fakt, że był jej bardzo dalekim kuzynem. Gdzieś w piątym albo szóstym pokoleniu. W wyniku jakiegoś skandalu, ale tu informacje nie były już w żaden sposób klarowne. Na tyle daleko, że nikt nie mógł go posadzić o kolesiostwo. Zresztą Hugon był tak daleki od grania w gierki jak mógł być.
Nie znali się zbyt dobrze. Nie mieli okazji wcześniej rozmawiać. No, może gdzieś przelotnie w wyniku zbiegu okoliczności. Nie dłużej niż kilka minut. Mogła za to wiedzieć, że prawdopodobnie nie dało się trafić lepiej. Przynajmniej jej.
Bones był... ...w porządku. Każdy to mówił. Nie był typowym gadatliwym czarodziejem, ale nikt tego od niego nie oczekiwał. Swoją robotę wykonywał dobrze, trzymał się reguł i zasad, nie robił rzeczy po łebkach, nie wydawał osądów. Nie prowadził długich rozmów. Zazwyczaj oczekiwał monologów mających mu wyjaśnić sytuację, w której się znaleźli, bo tak - naturalnie lubił twierdzić, że to oni. Oni wspólnie znaleźli się w pokoju przesłuchań a kwestia tego, w jaki sposób wspólnie stąd wyjdą to już głównie sprawa przesłuchiwanych.
- Faye - wyciągnął ku niej rękę. - Nie wstawaj, proszę - zwrócił się do niej spokojnym, opanowanym głosem, nawiązując kontakt wzrokowy i niewymuszenie utrzymując go, dopóki to dziewczyna nie spuści wzroku.
Nie świdrował jej spojrzeniem, ale mogło jej się wydawać, że przeszywa ją do głębi duszy. Spokojnie, bez nerwów, po prostu na nią patrząc i analizując. Nie zwrócił się do niej po nazwisku, nie nazwał jej Panną, Panią ani Panienką. Nie powiedział dzień dobry, ale w tym wszystkim kryła się pewna słuszność. Gdy to robił, jego zachowanie nie było niewłaściwe. Wydawało się wręcz szczere, niewymuszenie na miejscu.
On również zajął swoje miejsce po drugiej stronie biurka, kładąc na nim plik dokumentów i wyciągając samopiszące pióro z teczki.
- A więc mamy... ...trzydziesty sierpnia. Godzina... ...powiedzmy, że dziewiąta czterdzieści pięć - odezwał się a pióro zanotowało jego słowa. - Piękny, jeszcze letni niemalże poranek. Faye, Faye, Faye... ...pozwolisz, że będziemy ze sobą na ty... ...możesz mi mówić Hugo, możesz mnie nazywać Hugonem... ...najważniejsze, żebyś była częścią tego dialogu. To ty go tworzysz, pamiętaj, nic co powiesz nie zostanie użyte przeciwko tobie w śledztwie, o ile, rzecz jasna, nie ustalimy inaczej. A przecież chcemy stąd wyjść, prawda? Łapać ostatnie promienie wakacyjnego słońca w jakimś miłym miejscu. Może na plaży? Las, droga Faye, zwłaszcza taki, do którego nie powinny udawać się nieuprawnione osoby, jak na przykład Knieja Godryka, to niezbyt dobre miejsce do opalania. Więc może porozmawiajmy teraz o tym, co tam robiłaś, jeśli już wykluczyliśmy łapanie słońca. Dobrze? - Spytał lekko, zachęcająco.
Pióro było gotowe, by notować wszystko, co chciała mu powiedzieć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Arawn (2585), Faye Travers (3476), Paracelsus (878)




Wiadomości w tym wątku
[30.08.1972] I'm just a girl - przez Faye Travers - 21.11.2024, 11:42
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Paracelsus - 24.11.2024, 16:10
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Faye Travers - 02.12.2024, 12:46
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Arawn - 31.12.2024, 13:47
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Faye Travers - 31.12.2024, 14:12
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Arawn - 31.12.2024, 15:40
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Faye Travers - 31.12.2024, 16:13
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Arawn - 31.12.2024, 18:14
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Faye Travers - 31.12.2024, 18:34
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Arawn - 02.01.2025, 00:23
RE: [30.08.1972] I'm just a girl - przez Faye Travers - 02.01.2025, 00:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa