• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y

[31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#4
24.11.2024, 19:20  ✶  

Nie znosiła tego oceniającego wzroku i milczenia, zdecydowanie wolałaby, żeby się już na nią wydarł, dał upust swoim emocjom, nie podobało jej się to, że tak stał i spoglądał w jej stronę. Cóż, odwdzięczyła się tym samym, ona również potrafiła strzelać piorunami z oczu, chciał się bić na spojrzenia - proszę bardzo. Niech mu będzie.

Wiedziała, że tej nocy przekroczyła pewną granicę, ufał jej, zostawiał jej te informacje po to, żeby wiedziała dokąd się wybiera, a nie po to, żeby właziła w jego świat ze swoimi buciorami. Udawało jej się trzymać od tego z daleka bardzo długo, nigdy nie odczuwała większej potrzeby, żeby go śledzić, obserwować, sprawdzić, czy nic mu się nie stało. Bywały momenty, gdy coś sugerowało jej, że może dziać mu się krzywda, nigdy jednak to dziwne uczucie nie było takie silne jak tego wieczora. Podjęła decyzję, oczywiście bez pytania, bo przecież nie było go w domu, więc co innego miała zrobić. Zareagowała, prowadził ją instynkt, jak widać całkiem słuszna to była decyzja. To, że się tam znalazła właśnie dzisiaj nie było przypadkowe, mógł całkiem mocno dostać wpierdol, więc właściwie to cieszyła się, że nie przespała tej nocy. Mogła się zaangażować, pomóc mu, dzięki czemu znaleźli się w domu, razem. To było dla niej najważniejsze, to od zawsze był jej priorytet.

Cóż, nie chciał do niej podejść, jego strata. Ona zamierzała się raczyć tą ognistą, nie, żeby mieli co świętować, chciała jednak nieco się odstresować, bo sytuacja była dosyć mocno skomplikowana, alkohol pomagał jej radzić sobie z nadmiarem emocji, liczyła na to, że pomoże i tym razem.

Miała zamiar ogarnąć jego rany, robiła to już wiele razy, powinna to zrobić, ale Ambroise zdecydowanie się zawziął, nadal stał jak kołek w tych nieszczęsnych drzwiach.

Została draśnięta, właściwie to jak na nią nie było to nic specjalnego. Wiele razy zdarzało jej się wrócić do domu z podobnymi urazami, ten nie był szczególnie głęboki, jasne sączyła się z niego krew, ale nie jakoś bardzo mocno. Nawet ją to nieszczególnie bolało, bo dopiero przed chwilą w ogóle zorientowała się, że coś jej się stało. To nie było nic takiego.

Nie sądziła, że będzie to to, co go jeszcze bardziej rozzłości. Jak widać, powinna się była tego spodziewać, chociaż ta jej jedna rana to było tyle co nic, on oberwał mocniej, przynajmniej tak się jej wydawało. Zresztą nic poważnego im się nie stało, to były tylko drobne uraz nic skomplikowanego. To naprawdę była dobra walka, którą zresztą wygrali, razem, on chyba nie był z tego powodu zadowolony.

Wpatrywała się w niego swoimi błękitnymi tęczówkami, gdy w końcu się odezwał.

- Nie mogłeś. Zauważ, że nie tak łatwo mnie zabić. - Nie mógł jej odmówić tego, że dosyć ciężko było ją trafić zaklęciem, bo poruszała się bardzo zwinnie, zresztą niby dlaczego miałby ją zabić, trafiłby w nią przypadkiem? Dobre sobie, mogłaby się z nim kłócić, że nawet jeśli robiłby to celowo to miałby problem z tym, żeby faktycznie jego zaklęcie trafiło do celu. Była może nieco za bardzo pewna siebie, jeśli o to chodzi, ale wynikało to z jej doświadczenia. Mogłaby mu udowodnić, że ma rację, chociaż wiedziała, że nie będzie chciał do tego dopuścić.

- Po pierwsze, nie pojawiłam się znikąd. Obserwowałam cię dłuższą chwilę, ruszyłam się w momencie, w którym uznałam, że beze mnie sobie nie poradzisz, dopiero wtedy zareagowałam. Po drugie, nie zabiłbyś mnie, a nawet jeśli byś to zrobił, to nie byłaby twoja wina, tylko moja, bo sama podjęłam decyzję o tym, żeby się tam znaleźć.- Próbowała wejść mu w słowo, ale to wcale nie było takie proste. Jeśli myślał, że będzie tego wysłuchiwać ze spuszczoną głową, to mocno się mylił, nie tym razem.

- Jestem z siebie zadowolona, jeśli o to pytasz. - I to jak. To była całkiem dobra wymiana zaklęć, zdecydowanie niosła ze sobą więcej adrenaliny niżeli klub pojedynków do którego należała.

- Okazuje się, że potrafimy ze sobą współpracować na każdej płaszczyźnie, tylko nie chcesz mi tego umożliwić, jak widać sprawdzam się, czy to akceptujesz, czy nie. Nie możesz powiedzieć, że sobie nie poradziłam. - Tak, zamierzała bronić swojego zachowania. - Masz prawo się na mnie wkurwiać, ale nie dałbyś rady wyjść stamtąd sam, dobrze, że mnie tknęło, bo mogło się to skończyć dużo gorzej. - Nie miała pojęcia dlaczego właściwie się tam znalazła, ale to nie było ważne, istotne, że w ogóle poczuła taką potrzebę.

- Dasz sobie opatrzyć te rany, czy dalej zamierzasz wylewać swoje gorzkie żale? Nic się nie stało, wyszliśmy stamtąd, po co skupiać się na czymś co się nie wydarzyło? - Zdecydowanie wolała patrzeć na to inaczej, jak widać mieli zupełnie inne zdanie jeśli ochodzi o tą całą sytuację. - Jasne, nie powinnam była wpierdalać się w nieswoje sprawy, zrobiłam to trochę niespodziewanie, ale nie zamierzam cię za to przepraszać. - Nie miała pojęcia, czego właściwie od niej oczekiwał, że podwinie ogon i teraz będzie się przed nim kajała, że nie postąpiła słusznie. Nie ma szans, szczególnie, że wydawało jej się, iż wszystko skończyło się dobrze. Nie przejmowała się ewentualnymi konsekwencjami, te które mogły się pojawić gdyby się tam nie zjawiła wydawały się być dużo gorszymi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (5351), Geraldine Greengrass-Yaxley (4457)




Wiadomości w tym wątku
[31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 01:08
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 21:45
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.11.2024, 14:35
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.11.2024, 19:20
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.11.2024, 20:30
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.11.2024, 22:40
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 01:39
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 09:22
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 13:56
RE: [31.10.69] Also, I think knives are a good idea. Big fuck-off shiny ones | A.G & G.Y - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 15:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa