Stał trochę zdezorientowany wymianą zdań pomiędzy starszymi kolegami. Szybko okazało się, czego ma dotyczyć ta rozmowa, przez co mina nieco mu zrzedła. Domyślał się, że zawołali go do siebie, aby wykorzystać to co powie do obśmiania Gryffindoru, ale póki co nie obrócił się jeszcze na pięcie i nie odszedł z powrotem. Słuchał za to, kierując wzrok po kolei na każdego, kto dodawał coś od siebie do tego... pytania. Wyglądało jednak na to, że dobrze się przy tym bawią, z tym że McGonagall nie wiedział, czy jest częścią tej zabawy, czy jej obiektem. Postanowił więc zachowywać się godnie i nie dawać się sprowokować, jeśli taki był ich cel.
- Jeśli chcecie śmiać się z Hagrida, to proszę bardzo. Wszyscy w Gryffindorze wiedzą, że nie zrobił nic złego. - Dyskusja na temat tego, kto lub co i dlaczego zabiło Martę była przerabiana w salonie Gryfów wielokrotnie, najczęściej właśnie pod kątem uczestnictwa Rubeusa w całej tej historii. Młody półolbrzym był co prawda jedyny w swoim rodzaju, ale serce miał ze złota. Wszyscy to wiedzieli, a mimo to zrobiono z niego kozła ofiarnego. I to z jakiego powodu? Bo ktoś coś o nim powiedział?
- Czemu nie zapytacie Riddla? On najlepiej będzie wiedział, co Hagrid ma pod łóżkiem. On wszystkim wam tak sprawdza kąty? - Zapytał w przestrzeń, bo uczniowie innych domów raczej nie przechadzali się po prywatnych komnatach kogo tylko chcieli. Jednak z jakiegoś powodu po szkole rozniosła się ta plotka, w którą wierzył chyba tylko ten, kto naprawdę bardzo chciał. Współlokatorzy Hagrida mieli z nim urwanie głowy, to fakt, ale nie było to urwanie dosłowne. Nikt nie został ranny od mieszkania z nim w jednym pokoju, więc dlaczego nagle wszyscy byli skłonni przyznać rację tej wymyślonej historii?
- Wy wszyscy w to wierzycie? Że wilkołak zabił Martę? Wilkołak spod łóżka Hagrida? - Spojrzał na Roberta, Julie i tego trzeciego, grubcia. Nie było w tym pytaniu kpiny, tylko autentyczna ciekawość. Stanowisko obrońców niewinności Hagrida było mu dobrze znane, natomiast Peregrin nie miał wiele okazji, aby usłyszeć wersję uczniów z innego środowiska. Część nie miała swojego zdania w ogóle, ale ci bliżej Toma? Może to przekonanie było zakorzenione głębiej, niż mu się wydawało i sama plotka była o wiele starsza?