25.11.2024, 05:35 ✶
Może w innej sytuacji Bertie podchwyciłby, że z Perseusem coś było nie tak, jakby nagle źle się poczuł, a le w tym konkretnym momencie jego myśli wirowały tylko dookoła Millie. To ona była teraz jego oczkiem w głowie.
- Linda Davis? - powtórzył w ślad za nią, zatroskany dopatrując się na jej twarzy wskazówek, które mogłyby mu podpowiedzieć że mówiła to odrobinę chociaż będąc już z nimi w rzeczywistości, a nie jeszcze błądząc w odmętach snu. - Już, już. Zobaczymy co da się zrobić - wymruczał wreszcie, gładząc ją po plecach, kiedy wczepiła się w niego jeszcze mocniej, chowając twarz w jego ramieniu. Przez moment jeszcze przyglądał się jej, drobnej dziewczynie, dla której mógłby być bratem nawet i cały czas, gdyby tylko tego chciała. Otarł jej policzek dłonią, uśmiechając się pocieszająco, a potem spojrzał na Blacka.
- Linda Davis... mnie nic to nie mówi, ale może panu? - zapytał, wiedziony może chęcią faktycznego znalezienia wspomnianej kobiety, a może zwyczajną próbą ukojenia w ten sposób nerwów Moody. - Tyle mieszkam już w Dolinie, ale nie kojarzę imienia i nazwiska, niestety.
- Linda Davis? - powtórzył w ślad za nią, zatroskany dopatrując się na jej twarzy wskazówek, które mogłyby mu podpowiedzieć że mówiła to odrobinę chociaż będąc już z nimi w rzeczywistości, a nie jeszcze błądząc w odmętach snu. - Już, już. Zobaczymy co da się zrobić - wymruczał wreszcie, gładząc ją po plecach, kiedy wczepiła się w niego jeszcze mocniej, chowając twarz w jego ramieniu. Przez moment jeszcze przyglądał się jej, drobnej dziewczynie, dla której mógłby być bratem nawet i cały czas, gdyby tylko tego chciała. Otarł jej policzek dłonią, uśmiechając się pocieszająco, a potem spojrzał na Blacka.
- Linda Davis... mnie nic to nie mówi, ale może panu? - zapytał, wiedziony może chęcią faktycznego znalezienia wspomnianej kobiety, a może zwyczajną próbą ukojenia w ten sposób nerwów Moody. - Tyle mieszkam już w Dolinie, ale nie kojarzę imienia i nazwiska, niestety.