26.11.2024, 11:20 ✶
Wiadomość przyszła dość szybko w godzinach popołudniowych. Przyniósł ją jak zwykle Paul, ubrany w specjalną sygnowaną ministralnymi symbolami obróżkę. Co ciekawe - tym razem poza przywiązanym do nogi rulonikiem na papeterii urzędowej, na grzbiecie wrony, trzymając się dziarsko siedział... mały dementorek. Nie dał się wziąć na ręce i odleciał z Paulem, gdy tylko Scarlett wzięła list.
Mia cara bambina.
Zapewniam Cię, że nie żywię żadnej urazy. Na rękę niektórym było bym zniknęła z Waszego życia jak najprędzej. Uszanowałam to, bo czuję, że choć nie wypowiedziana, była to również wola mojego męża.
A jednak powinnyśmy postawić wyraźną granicę, gdzie kończy się nasz posłuch wobec tych, którzy odeszli, prawda?
Nie szukam z Tobą niezgody, mia dolce. Jesteśmy rodziną i chciałabym byśmy nią pozostały. Jeśli przyjdzie ci potrzebować pomocy - wiedz, że ją u mnie otrzymasz. Choćby miała to być zwykła, “babska”, rozmowa.
Wartość twojego nazwiska wykracza poza zwyczajne zrozumienie więzi krwi. Dorastałaś w świecie bez powiązania z własną historią i rodziną - na to twój ojciec nigdy nie powinien był pozwolić. Nie mogę i nie będę cię do niczego zmuszać, Scarlett, ale wierzę, że masz w sobie na tyle wrodzonej ciekawości, by dotrzeć do sedna rodowej maksymy. Dlaczego tak zaciekle wierzymy, że to co nas otacza to tylko sen.
Śmierć Twojego wuja przyniosła ból, na który nie byłam gotowa, ale nie przejmuj się tym. To ciężar, który sama muszę ponieść, przypomnienie, że od śmierci czasem dzielą nas sekundy. Okrutne, a jednak zdaje się wyjątkowo potrzebne przypomnienie.
Wierzę, że zdołasz ukoić swój ból. Mogę tylko podejrzewać co przeżywa twój ojciec - nie czuj się i za to odpowiedzialna. Świat lubi zapominać kto w obliczu tak ciężkich zdarzeń jest dorosłym, a kto dzieckiem. Nie bądź mu rodzicem, to nie twój obowiązek, Scarlett.
Jeśli mogę Cię o coś jednak poprosić - zaopiekuj się Sophie, na tyle na ile Ci na to pozwoli. Utrata obojga rodziców w tak młodym wieku to okrutny żart losu, a Twoja kuzynka jest bardzo wrażliwą duszą. Zbyt wiele osób mogłoby chcieć ją skrzywdzić. Bądź przy niej jeśli tego potrzebuje, ale daj jej przestrzeń by przeżyła własną żałobę.
01.09.1972
Mia cara bambina.
Zapewniam Cię, że nie żywię żadnej urazy. Na rękę niektórym było bym zniknęła z Waszego życia jak najprędzej. Uszanowałam to, bo czuję, że choć nie wypowiedziana, była to również wola mojego męża.
A jednak powinnyśmy postawić wyraźną granicę, gdzie kończy się nasz posłuch wobec tych, którzy odeszli, prawda?
Nie szukam z Tobą niezgody, mia dolce. Jesteśmy rodziną i chciałabym byśmy nią pozostały. Jeśli przyjdzie ci potrzebować pomocy - wiedz, że ją u mnie otrzymasz. Choćby miała to być zwykła, “babska”, rozmowa.
Wartość twojego nazwiska wykracza poza zwyczajne zrozumienie więzi krwi. Dorastałaś w świecie bez powiązania z własną historią i rodziną - na to twój ojciec nigdy nie powinien był pozwolić. Nie mogę i nie będę cię do niczego zmuszać, Scarlett, ale wierzę, że masz w sobie na tyle wrodzonej ciekawości, by dotrzeć do sedna rodowej maksymy. Dlaczego tak zaciekle wierzymy, że to co nas otacza to tylko sen.
Śmierć Twojego wuja przyniosła ból, na który nie byłam gotowa, ale nie przejmuj się tym. To ciężar, który sama muszę ponieść, przypomnienie, że od śmierci czasem dzielą nas sekundy. Okrutne, a jednak zdaje się wyjątkowo potrzebne przypomnienie.
Wierzę, że zdołasz ukoić swój ból. Mogę tylko podejrzewać co przeżywa twój ojciec - nie czuj się i za to odpowiedzialna. Świat lubi zapominać kto w obliczu tak ciężkich zdarzeń jest dorosłym, a kto dzieckiem. Nie bądź mu rodzicem, to nie twój obowiązek, Scarlett.
Jeśli mogę Cię o coś jednak poprosić - zaopiekuj się Sophie, na tyle na ile Ci na to pozwoli. Utrata obojga rodziców w tak młodym wieku to okrutny żart losu, a Twoja kuzynka jest bardzo wrażliwą duszą. Zbyt wiele osób mogłoby chcieć ją skrzywdzić. Bądź przy niej jeśli tego potrzebuje, ale daj jej przestrzeń by przeżyła własną żałobę.
L. Mulciber