26.11.2024, 22:25 ✶
Margaret rozumiała, dlaczego panienka Prewett tak odpowiadała. Wiadomo, miała w rodzinie tego ich aurora hultaja, więc realnie nie mogła powiedzieć o nich złej rzeczy. Jednocześnie dość rozbrajająca była ta wyrozumiałość dziewczyny. Znaczyło, że w sercu miała dużo życzliwości do świata, nie była skwaszona przez wszystkie porażki i trudności, które musiała pokonywać przez lata. Była młoda, pełna życia.
– No, to by było na tyle. Dziękuję pani za udzielenie wywiadu – Margaret posłała dziewczynie promienny uśmiech. Och jeszcze pozostawała jedna sprawa. – Podziwiam panią, jest pani tak żywiołowa i pełna pozytywnej energii... Dlatego... mam małą prośbę. Widzi pani, mój syn, Macey, jest w pani wieku, ale niestety... wydaje mi się trochę wyobcowany. Więc, jeśli będzie pani miała czas i ochotę, niech pani napisze do niego. A nuż kojarzycie się z Hogwartu...
Margaret była już zdesperowana. Musiała zakończyć to szekspirowskie szaleństwo Maceya. A to znaczyło, że chłopak musiał spotkać się z prawdziwymi ludźmi, a nie tymi na kartach dramatów, które tak chętnie deklamował. Jednak Margaret nie miała czasu na dalszą rozmowę z panienką Prewett, nie mogła lepiej wyjaśnić sytuacji. Po prostu zostawiła dziewczynie karteczkę z adresem, na który mogła napisać do Maceya i poszła przeprowadzać kolejne wywiady.
A w następnym numerze Proroka Codziennego, w artykule o obecnych nastrojach społecznych, pojawił się następujący fragment:
Nie wiem, czy młode kobiety będą mogły kiedykolwiek czuć się w pełni bezpiecznie.– mówi Electra z szanowanej rodziny Prewettów. Proponuje również możliwe rozwiązanie tych problemów: polepszenie komunikacji ze służbami i zapewnienie ich szybszej reakcji w sytuacjach zagrożenia. Wierzy jednak, że aurorzy starają się utrzymać porządek i bezpieczeństwo jak tylko potrafią. Ale skąd te niepokoje? W tym celu należy spojrzeć na dane...
Koniec sesji