27.11.2024, 15:36 ✶
Słuchając monologu Tessy, młoda czarownica stopniowo pąsowiała; nadęła w oburzeniu policzki, zacisnęła ręce w pięści w akcie bezsilnego gniewu. Chwilę zbierała się do odpowiedzi, jakby poszukiwania odpowiednich słów, po czym w końcu wydusiła z siebie piskliwe:
— Kłamstwa! — Ściągnęła groźnie brwi, na jej czole utworzyła się delikatna zmarszczka. — Ja i Saszka wolni czarodzieje w wolny Londyn. My mogą chodzić, pod jaka witryna chcą. Pani ma dowód, że my coś złego zrobili?
Po wygłoszeniu tej zaczepnej odpowiedzi dziewczyna — wbrew słowom i kreowanym pozorom — cofnęła się od lady, pod samą ścianę, aby zwiększyć dystans między sobą a Longbottom. Założyła ramiona na piersiach, a choć nieco się skurczyła, to wciąż starała się niezdarnie utrzymać dominację. Filigranowa sylwetka czarownicy bez przerwy pulsowała gorącym gniewem, który parował z jej skóry i zdawał się zagęszczać atmosferę w sklepiku.
— Pani temperować swój język. Mój papa ważny czarodziej. Zna prawnicy, politycy i sam Minister. Jak pani nie przestać, to my powiadomić Wizengamot. Ty wyjdzie, natychmiast, i przestanie gadać kłamstwa!
W desperackim odruchu sięgnęła po różdżkę, ale wyglądało to raczej na gest mający dodać jej otuchy niż ofensywny ruch. Zagoniona w kozi róg, zerknęła w stronę zaplecza w poszukiwaniu wsparcia.
— Saszka! — zawołała. — Saszka!
— Kłamstwa! — Ściągnęła groźnie brwi, na jej czole utworzyła się delikatna zmarszczka. — Ja i Saszka wolni czarodzieje w wolny Londyn. My mogą chodzić, pod jaka witryna chcą. Pani ma dowód, że my coś złego zrobili?
Po wygłoszeniu tej zaczepnej odpowiedzi dziewczyna — wbrew słowom i kreowanym pozorom — cofnęła się od lady, pod samą ścianę, aby zwiększyć dystans między sobą a Longbottom. Założyła ramiona na piersiach, a choć nieco się skurczyła, to wciąż starała się niezdarnie utrzymać dominację. Filigranowa sylwetka czarownicy bez przerwy pulsowała gorącym gniewem, który parował z jej skóry i zdawał się zagęszczać atmosferę w sklepiku.
— Pani temperować swój język. Mój papa ważny czarodziej. Zna prawnicy, politycy i sam Minister. Jak pani nie przestać, to my powiadomić Wizengamot. Ty wyjdzie, natychmiast, i przestanie gadać kłamstwa!
W desperackim odruchu sięgnęła po różdżkę, ale wyglądało to raczej na gest mający dodać jej otuchy niż ofensywny ruch. Zagoniona w kozi róg, zerknęła w stronę zaplecza w poszukiwaniu wsparcia.
— Saszka! — zawołała. — Saszka!