• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus

[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#9
28.11.2024, 20:10  ✶  
To było poniekąd cholernie ironiczne, bo nie tak dalej jak dwa miesiące temu on sam nazywał siebie psem obronnym, tylko w stosunku do innej osoby. Nie było między nimi więzi takiej, jak między nim a Charlesem, lecz podobieństw było zdecydowanie zbyt dużo - chociażby przez nazwisko i drugie imię Charlesa. Tym razem jednak role się odwróciły, a on planował to wykorzystać. Jednak w zupełnie inny sposób, niż Robert. Uważał, że nieżyjący już Mulciber popełnił szereg błędów, które zaowocowały tym, że teraz Charles znajdował się w jego nowym domu, wciskając się w jego bok i topniejąc pod wpływem jego dotyku. To nie on złapał go w sieć: to jego ojciec i wuj wepchnęli go w tę pajęczynę, pragnąc na początku igrać z kimś, kto najpierw pragnął oddać jednemu z nich wszystko, od ciała przez umysł. Głównie umysł. Lecz gdy oni go złapali w kleszcze wtedy, na Ścieżkach, a potem gdy Robert go odtrącił - niejako podpisali cyrograf. Mulciberowie i Lestrange - przez to, co się stało, on nigdy im nie da spokoju.

Nie planował jednak popełniać błędów Roberta i to nie dlatego że nie chciał robić Charlesowi tego samego, co zrobiono mu. Uważał, że potencjał takiej więzi był zbyt duży, by dać się ponieść chorej paranoi i ego, które Robert miał chyba jeszcze większe niż on sam. Łączyć, nie dzielić.
- Nałożyć kamuflaż, przetrwać i się zemścić - powiedział cicho, gładząc go odruchowo po włosach. Zemścić... Tak jak on zrobił z Tristanem, gdy z Alexandrem i Murtaghiem wpadli do domu szlamowatego i wywlekli jego rodziców do salonu. Gdy we trójkę czekali na aurora, który nie był godzien trzymania różdżki, a w końcu gdy on sam ciągnął go brutalnie za włosy i zmuszał do patrzenia, jak jego rodzice byli poddawani okropnym torturom. I wreszcie gdy on sam przy pomocy Legilimencji wdarł się do umysłu Warda, by wyciągnąć najpiękniejsze i najokropniejsze wspomnienia, zmieszać je ze sobą, a potem włożyć różdżkę w gardło i wykrzywić, zacisnąć struny głosowe tak, by Tristan nigdy nie mógł się odezwać. Z tego co wiedział, mężczyzna później nawet nie próbował złamać zaklęcia, które rzucił na niego przed laty. Tchórz, ale znał swoje miejsce: zrezygnował z bycia aurorem, zaszył się gdzieś. A on czekał, obserwował i zbierał siły, by dokończyć dzieła. Mieli co prawda zupełnie inne plany, które obejmowały pozbawienie go również wzroku oraz słuchu, lecz cóż - plany miały to do siebie, że trzeba było je modyfikować. Lub też odkładać w czasie.

Dlatego to, co mówił Charles, tak bardzo trafiało do niego samego. Dzielili identyczne poglądy, mieli ten sam cel. Być może Rodolphus był odrobinę bardziej brutalny w ich osiąganiu, lecz czy to naprawdę miało znaczenie? Gdyby tylko Charles zobaczył swojego wuja Aleandra wtedy, w mugolskiej części Londynu...
- Nie chodzi mi o Ministerstwo - powiedział, unosząc dłoń Mulcibera do swoich ust. Musnął grzbiet dłoni ustami, nie przerywając kontaktu wzrokowego. - To, co robimy, zahacza o nie, lecz nasze wpływy sięgają o wiele, wiele dalej. Powiedz mi, Charles, jak daleko byłbyś w stanie się posunąć, żeby przywrócić jedyny właściwy ład i pomóc nam zaprowadzić porządek?
Nie miał tu oczywiście na myśli mordowania w imię idei, bo podejrzewał, że mimo nienawiści do szlam młody Mulciber mógł nie mieć aż tak spaczonego umysłu, lecz... Oczy Rodolphusa zabłyszczały lekko, jakby w amoku. W takich momentach jak ten widać było jego prawdziwy wiek. Młodość, żarliwość, gotowość do działania. Wydawało się, że jest stonowany, waży każde słowo i przewiduje każdy swój ruch, lecz tak naprawdę to była przykrywka - kolejna maska, pod którą skrywał swoje prawdziwe ja.
- Mówiłem ci wcześniej, że twoje umiejętności wytwórcze oraz inne talenty są ogromnie pożądane. Twoje świece, kadzidła... Wspominałeś, że zaczynasz zajmować się magicznymi roślinami. Masz do dyspozycji brata, który pracuje w Mungu i zajmuje się eliksirami. Jesteś młody, bystry, nie pochodzisz stąd i masz kontakty z osobami spoza Anglii, szkoliłeś się na aurora. Jeżeli zgodzisz się nas wesprzeć w tych aspektach, wyświadczysz światu czarodziejów ogromną przysługę. Magiczny Londyn stanie się twoim domem, którego ci odmówiono, gdy Richard opuścił Anglię. Nie czujesz się rozdarty między tym, co było a co jest? Nie chciałbyś spróbować walczyć o to, by twój przyszły dom był wolny od szlam? Byś nie musiał ukrywać się przed mugolami tak, jak robiliśmy to do tej pory? - nie musiał zadawać takich pytań, Mulciber sam powiedział, że zrobi wszystko, by pomóc. Lestrange uśmiechnął się, widząc ten żar w oczach Charlesa, który również gościł w jego oczach. Ten sam żar i chęć zmiany. Dobrze przeczuwał, że za zasłoną niepewności i osoby, która upija się bo usunięto go z podejrzanego biznesu bo któryś bliźniak tak chciał, stał ktoś, kto może im się przydać. - Powiedz mi, proszę, co wiesz o obecnej sytuacji, która panuje w Anglii? Co wiesz o wydarzeniach z 1970 i 1971 roku?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (2104), Rodolphus Lestrange (3317)




Wiadomości w tym wątku
[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 14.11.2024, 17:57
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 15.11.2024, 12:45
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 15.11.2024, 14:35
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 15.11.2024, 15:54
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 16.11.2024, 20:25
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 25.11.2024, 21:55
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 28.11.2024, 10:08
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 28.11.2024, 18:49
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 28.11.2024, 20:10
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 28.11.2024, 22:04
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 29.11.2024, 00:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa