29.11.2024, 14:56 ✶
Anthony uśmiechnął się na to pytanie. To nie było tak, że nie było go stać. To nie było tak, że nie miał znajomych wśród Bulstrodów, którzy dysponowaliby tego typu umiejętnościami.
Nigdy wcześniej nie uważał, że jego dom mógłby w jakiejkolwiek mierze stać się celem ataków. Oczywiście, w piwnicy miał swoją ukochaną kolekcję i kilka innych skarbów, ale bez przesady, zabezpieczenia, które nosił na sobie skarbiec wystarczały przez ostatnie 20 lat. Teraz było inaczej. Teraz było zdecydowanie inaczej, ale nie zamierzał pokazać tego po sobie jak bardzo Anthony z teraz różni się od Anthony'ego sprzed miesiąca. A może miał?
– Artyzm nie istnieje bez rzemiosła, choć rzemiosło z pewnością może obyć się bez artyzmu. Czy ten człowiek jest artystą? Nie jestem tego pewien, zbyt krótko trwała nasza interakcja, ale rzeczywiście to co pozostawił na ścianie głównej sali jest intrygujące w ten charakterystyczny dla sztuki sposób. Nigdy jednak nie byłem specjalistą w sztuce wizualnej, koncept mnie urzeka, czy jednak to oznacza, że jest to sztuka? Z pewnością uważa się za artystę, wniosłem z jego reakcji pewną drażliwość ega wrażliwą osobom jego pokroju. – Zamyślił się, utkwiwszy spojrzenie w pustej ścianie. Nie był ekspertem. Nie był specjalistą. Wiedział, co umieściłby na takiej ścianie u siebie, ale Atreus? Ile wiedział prawdziwie o swoim chrześniaku?
– Jeśli nie wiesz... zostaw ją czystą na razie. Poczekaj aż objawienie wkroczy do pokoju – zasugerował w zamyśleniu, gdy oczy ześlizgiwały się po zszarzałej powierzchni. Szarość, szarość, wszędzie szarość. On pokryłby tę ścianę złotem.
– To jest fantastyczny pomysł Atreusie! Planety, raje, nawiązania do Dantego... Potrzebujemy tego w naszych życiach. Potrzebujemy chwili spokoju i błogości. Nad lustrami... – zmrużył nieco oczy, bo przecież wiedział jak działają te lustra. To byłoby interesujące, to byłoby ryzykowne. Czy i on ujrzałby w nich silne ramiona obejmujące go ciasno i zachłannie, kiedy sen stał się jawą? Czy goście pokusiliby się o zajrzenie w swoje pragnienia, jeśli pan domu omijałby tę atrakcję szerokim łukiem. – ...zastanowię się. Jak myślisz, czy ktokolwiek zobaczyłby ten słynny "pokój na świecie"? – dodał lekko kpiąco, by strzepnąć myśli o nieuchronnie zbliżającym się zagrożeniu.
Nigdy wcześniej nie uważał, że jego dom mógłby w jakiejkolwiek mierze stać się celem ataków. Oczywiście, w piwnicy miał swoją ukochaną kolekcję i kilka innych skarbów, ale bez przesady, zabezpieczenia, które nosił na sobie skarbiec wystarczały przez ostatnie 20 lat. Teraz było inaczej. Teraz było zdecydowanie inaczej, ale nie zamierzał pokazać tego po sobie jak bardzo Anthony z teraz różni się od Anthony'ego sprzed miesiąca. A może miał?
– Artyzm nie istnieje bez rzemiosła, choć rzemiosło z pewnością może obyć się bez artyzmu. Czy ten człowiek jest artystą? Nie jestem tego pewien, zbyt krótko trwała nasza interakcja, ale rzeczywiście to co pozostawił na ścianie głównej sali jest intrygujące w ten charakterystyczny dla sztuki sposób. Nigdy jednak nie byłem specjalistą w sztuce wizualnej, koncept mnie urzeka, czy jednak to oznacza, że jest to sztuka? Z pewnością uważa się za artystę, wniosłem z jego reakcji pewną drażliwość ega wrażliwą osobom jego pokroju. – Zamyślił się, utkwiwszy spojrzenie w pustej ścianie. Nie był ekspertem. Nie był specjalistą. Wiedział, co umieściłby na takiej ścianie u siebie, ale Atreus? Ile wiedział prawdziwie o swoim chrześniaku?
– Jeśli nie wiesz... zostaw ją czystą na razie. Poczekaj aż objawienie wkroczy do pokoju – zasugerował w zamyśleniu, gdy oczy ześlizgiwały się po zszarzałej powierzchni. Szarość, szarość, wszędzie szarość. On pokryłby tę ścianę złotem.
– To jest fantastyczny pomysł Atreusie! Planety, raje, nawiązania do Dantego... Potrzebujemy tego w naszych życiach. Potrzebujemy chwili spokoju i błogości. Nad lustrami... – zmrużył nieco oczy, bo przecież wiedział jak działają te lustra. To byłoby interesujące, to byłoby ryzykowne. Czy i on ujrzałby w nich silne ramiona obejmujące go ciasno i zachłannie, kiedy sen stał się jawą? Czy goście pokusiliby się o zajrzenie w swoje pragnienia, jeśli pan domu omijałby tę atrakcję szerokim łukiem. – ...zastanowię się. Jak myślisz, czy ktokolwiek zobaczyłby ten słynny "pokój na świecie"? – dodał lekko kpiąco, by strzepnąć myśli o nieuchronnie zbliżającym się zagrożeniu.