29.11.2024, 15:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.11.2024, 15:42 przez Alexander Mulciber.)
Największe dzieło Mildred Moody. Portret. Pusta kartka papieru, nasączonego eliksirem na pomieszanie zmysłów.
Pomazał go, szaleńczo i bezładnie, czerwonym flamastrem wyciągniętym z otchłani szuflady. Czerwonym jak nici powiązań, które widział w Windermere... Nie pozwolił jej jednak długo sycić oczu ich wspólnym dziełem. Zaklął je tak, aby spłonęło.
Popiół. Tylko tyle z niego zostało.
Pomazał go, szaleńczo i bezładnie, czerwonym flamastrem wyciągniętym z otchłani szuflady. Czerwonym jak nici powiązań, które widział w Windermere... Nie pozwolił jej jednak długo sycić oczu ich wspólnym dziełem. Zaklął je tak, aby spłonęło.
Popiół. Tylko tyle z niego zostało.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat